Ekspertkę do dziecka przyjmę - zawód guwernantki wciąż w cenie

Dorota Witt 18 marca 2014, aktualizowano: 18-03-2014 14:21

Guwernantka może nauczyć się zawodu na przyspieszonym kursie albo na renomowanym uniwersytecie. Żeby zarabiać nawet cztery tysiące złotych miesięcznie, musi wiedzieć, m.in., co poradzić na poparzenie i jak uczyć języka obcego półroczne niemowlę.

Fot.: Thinkstock

200 lat temu guwernantka wychowywała i uczyła dzieci w niemal każdej zamożnej rodzinie. Sprawdzały się w tej pracy głównie wykształcone, niezamożne panny i studenci. Tak na życie zarabiali Maria Skłodowska-Curie, Bolesław Prus, Stefan Żeromski czy Henryk Sienkiewicz. Dawniej guwernantki i guwernerzy uczyli głównie języka francuskiego, gry na pianinie, czytali z wychowankami światową literaturę. Dziś guwernantki też rozwijają umiejętności muzyczne dzieci, uczą języków, dobrych manier, ale wymagania rodziców bywają większe niż kiedyś. Ciągle jest to zawód dla kobiet. Szacunkowe dane pokazują, że pracuje w nim zaledwie procent mężczyzn. I lepiej dziś za to zajęcie się płaci.


Zatrudnienie guwernantki to sposób na zapewnienie wszechstronnego rozwoju dziecka w przyjaznych mu warunkach - podkreślają i rodzice, i eksperci z agencji pośredniczących w zatrudnianiu niań i opiekunek. Ale w praktyce jest to też sposób na ominięcie szkolnego obowiązku dla sześciolatków. Pełnoetatowa guwernantka spędza z maluchem od 8 do 10 godzin dziennie, popołudniowa - odbiera go ze szkoły i aktywnie oraz twórczo zajmuje mu czas do powrotu rodziców. - Guwernantkę zatrudniają najczęściej rodzice dzieci w wieku około 3 lat, ale nasze podopieczne zajmują całe dni także dzieciom, które powinny chodzić już do szkoły, uczą je w domu - mówi Monika Paprocka z Baby & Care, jedynej w kraju firmy parentingowej ze statusem NZOZ. Ale bywa, że już rodzice półrocznego niemowlaka szukają opiekunki, która oswoi malca z językiem obcym. - Mają duże i różne wymagania - zauważa Monika Paprocka. - Trudno mówić o jakichś dziwnych, ale zdarzają się niestandardowe, zwłaszcza jeśli chodzi o języki obce, bo poszukiwane są opiekunki znające języki, które nie są u nas popularne. Wcale nie mam tu na myśli tylko chińskiego czy koreańskiego; guwernantka, która zna te języki, ma wzięcie u pracodawców. Najczęściej jednak rodzicom zależy na rozwijaniu u dziecka umiejętności plastycznych lub muzycznych i opiekunek z takim wykształceniem szukają.
Guwernantka musi mieć skończone studia wyższe kierunkowe, a więc być po psychologii lub pedagogice, do tego mówić biegle w przynajmniej jednym obcym języku, znać zasady pierwszej pomocy i mieć bogate doświadczenie w pracy z dziećmi. - Ważne, żeby umiała pisać plany rozwojowe dziecka - zaznacza Monika Paprocka. - Ich przygotowywania wymagamy od wszystkich guwernantek bez wyjątku. Na każdy miesiąc, po konsultacjach z rodzicami i we współpracy z ekspertami, opiekunka przygotowuje dla swojego podopiecznego plan, a w nim zakłada, czego dziecko nauczy się z nią przez najbliższe 4 tygodnie, planuje, jak aktywnie będą spędzać czas. O postępach dziecka regularnie informują nas rodzice, a opiekunka każdego dnia składa raport z tego, jak malec radzi sobie z nowymi zadaniami. To formy kontroli jej pracy.

Tego wszystkiego można nauczyć się na renomowanym uniwersytecie
- pierwszy w kraju taki program stworzył Uniwersytet Adama Mickiewicza - Wydział Pedagogiczno-Artystyczny w Kaliszu: „Wyższa świadomość wychowawcza współczesnych rodziców, ograniczona liczba miejsc w żłobkach i przedszkolach, wątpliwości co do tego, czy posłać 3- i 6-latka do przedszkola czy szkoły lub zapewnić mu nauczanie domowe to dylematy społeczne, dla których jednym z najlepszych rozwiązań jest obecność na rynku pracy guwernantki i guwernera” - zapewniają kandydatów na studia twórcy nowej specjalizacji. Absolwenci mają zdobyć wykształcenie pedagogiczne, muzyczne i lingwistyczne, a do tego - umieć uczyć przez zabawę dzieci w wieku do 6 lat. Zdobędą też kwalifikację do domowego nauczania początkowego.

Podobne zajęcia odbywają się na kursach przygotowujących do zawodu guwernantki, które można znaleźć także w regionie. Po co specjalistyczne wykształcenie? Żeby maluch się nie znudził i nie przemęczył: - Rodzice, z którymi współpracujemy, nie zarzucają nam, że za bardzo zajmujemy dzieciom wolny czas - mówi Monika Paprocka. - Taki argument moglibyśmy usłyszeć z ust kogoś, kto nie poznał realiów dzisiejszego wychowywania i kształcenia dzieci. Znam maluchy, które po dniu w doskonałym przedszkolu są wyczerpane, ale szczęśliwe i o 17.00 nie chcą wracać do domu. O to chodzi w opiece guwernantki. Po to guwernantce wykształcenie psychologiczne i pedagogiczne, by umiała znaleźć równowagę między nauką i zabawą oraz łączyć jedno z drugim.

Guwernantki szukające pracy za pośrednictwem firm parentingowch zarabiają od 2 do 4 tys. zł miesięcznie, są zatrudnione na umowę o pracę. Szarej strefie nikt się dokładnie nie przyglądał.