Woody Allen, kawa i papierosy - cały świat Marii Czubaszek

Paulina Błaszkiewicz 16 marca 2014

„Miałam szczęście, że do pisania namówił mnie Jerzy Dobrowolski. Przez całe moje długie życie nie było sytuacji, żebym sama gdzieś poszła czy coś pomyślała. Zajmuję się pisaniem tylko dlatego, że nie potrafię robić nic innego.”

Maria Czubaszek jest jurorką ogólnopolskiego konkursu na najlepszy rysunek humorystyczno-satyryczny „Tuba Satyrica”

Fot.: Tomasz Czachorowski

To prawda, że nie lubi Pani kobiet?
Ja w ogóle nie przepadam za ludźmi. Im jestem starsza, tym mniej ich lubię. Oscar Wilde kiedyś powiedział, że bardziej kocha zwierzęta i ja się z nim zgadzam. Z ludźmi spotykam się tylko zawodowo. Nie pamiętam, żebym w ciągu ostatnich dwudziestu lat umówiła się z kimś prywatnie. Kiedy słyszę, że ludzie umawiają się na kawę, to nie wiem po co. Ja nawet kawy mam dosyć, bo piję ją zwykle podczas wywiadów, których udzielam mnóstwo. Marzę o spokojnych chwilach przed telewizorem... Czasem dzwoni do mnie Karolak i pyta co robię, a ja na to, że siedzę przed telewizorem. „A co oglądasz?” - drąży dalej. „Nic nie oglądam” - mówię. Najważniejsze, że są jakieś obrazki, a ja mogę spokojnie zapalić papierosa i pić kawę.


Jest Pani typem samotnika?
Tak. Od trzydziestu lat nie byłam na urlopie i nie chcę nigdzie jechać, bo tego nie cierpię. Raz mi się zdarzyło, że pewna pani zmusiła mnie, abym poszła na tak zwane babskie spotkanie, po którym do dzisiaj dziękuję, że nie mam żadnej przyjaciółki i koleżanki. Mam tylko zawodowe znajomości, a prywatnie dobrze czuję się sama z sobą. Lubię pójść na spacer z psem czy obejrzeć film Woody Allena, ale do kina nie pójdę, bo tam nie można palić.

Ile Pani pali?
Trzy paczki dziennie i jak Pani widzi, mam się całkiem dobrze.

To dlatego mąż nazwał Panią zielonymi płucami Warszawy?
Nazwał mnie tak, bo palę mentolowe papierosy, ale niech nie przesadza. On sam pali trzy paczki, jak nie więcej. My oboje tak palimy. Gdyby nie palił, to nie mógłby być moim mężem. Nie wytrzymałabym z człowiekiem, który nie pali.

O Pani miłości do papierosów można przeczytać w książce Artura Andrusa „Każdy szczyt ma swój Czubaszek”. Dlaczego zdecydowała się Pani opowiedzieć o sobie, skoro tak bardzo nie lubi Pani wywiadów?
Dlatego, że wydawnictwo zaczęło mnie pilić. Wpadli na taki pomysł, a ja zgodziłam się tylko dlatego, że rozmawiał ze mną Artur Andrus. W innym przypadku ta książka nigdy nie ujrzałaby światła dziennego. Uważam, że nie jestem ciekawą osobą i prowadzę całkiem zwyczajne życie. Kogo może obchodzić, jak żyje jakaś Kowalska.

Ale Pani nie jest jakąś Kowalską...
Ani ciekawą osobą. Niestety, kiedyś wyszłam za mąż za Czubaszka. Na szczęście się rozwiodłam, ale zostałam Czubaszek. Jako autorka zaistniałam dlatego, że do wykonania moich tekstów poproszono znakomitych aktorów, takich jak Pokora i Kwiatkowska. Oni świetnie to robili. Gdyby to była pani Cichopek albo bracia Mroczkowie, to nikt by o mnie nie usłyszał... To byłoby gówno. Przepraszam, musiałam to powiedzieć. Miałam szczęście, że do pisania namówił mnie Jerzy Dobrowolski. Przez całe moje długie życie nie było sytuacji, żebym sama gdzieś poszła czy coś pomyślała. Zajmuję się pisaniem tylko dlatego, że nie potrafię robić nic innego. Traktuję to jak zlecenie. Przypuszczam, że gdybym umiała gotować, to ktoś dzwoniłby i mówił: „Ugotuj dwadzieścia pierogów”. Do mnie dzwonią i mówią „Napisz bloga”. No to siadam i piszę, bo nie mam innego wyjścia. Nie mam oszczędności i muszę zarabiać, ale nie ukrywam, że nie lubię swojej pracy.

A co Pani lubi albo co chciałaby Pani robić?
Żałuję, że nie urodziłam się bogata, bo najchętniej pławiłabym się w tym bogactwie. Grałabym w pokera, paliła papierosy, piła Campari i miała wokół siebie zwierzęta, na które oddałabym ostatnie pieniądze. To bym chciała robić, ale na pewno nie pracować. Niestety, nie jestem z bogatego domu. Urodziłam się w 1939 roku. Moja rodzina cieszyła się, że przeżyła wojnę, a ja miałam nieciekawe dzieciństwo. Matka nie mogła mnie karmić, więc często dostawałam nieprzegotowaną wodę do picia. Papek i bananów też nie było. I co? Jakoś żyję. Wcześnie zaczęłam dużo palić, co zresztą robię do dziś. Jem dopiero o drugiej w nocy, jestem uzależniona od kawy i red bulli. Jak słyszę o higienicznym trybie życia, to wszystko się we mnie gotuje. Nawet tych najbardziej higienicznie żyjących szlag trafi.

Skąd tyle pesymizmu?
Ale to nie jest żaden pesymizm. Tak po prostu jest. Mnie niespecjalnie zależy na życiu. Nie trzymam się go kurczowo. Myśli Pani, że życie jest takie cudowne? Wcale nie.

Co Pani przeszkadza w tym życiu?
Nic mi nie przeszkadza, ale to wcale nie znaczy, że jestem zadowolona. Po prostu nic mnie nie bawi.

Trudno uwierzyć w to, co Pani teraz mówi, gdy ogląda się Panią tryskającą humorem w telewizji albo na spotkaniach z publicznością.
Ale to moja praca. Kiedy idę do telewizji albo spotykam się z ludźmi, nie zastanawiam się nad tym, czy to lubię, czy nie. Ktoś mnie zamawia i idę. Do europarlamentu za 70 tysięcy się nie dostanę, więc muszę pracować.

Maria Czubaszek żyje na opak, czy raczej dostosowuje się do norm?
Maria Czubaszek żyje po swojemu. Ludzie nie są mi do niczego potrzebni i ja nie jestem potrzebna ludziom. Nawet z moim mężem nie mogłabym żyć bez przerwy. Jesteśmy małżeństwem tyle lat tylko dlatego, że się nie widujemy. A jeśli chodzi o te normy, to dostosowuję się do tego, co jest. Nie jestem żadnym kibolem, chuliganem czy anarchistką. Nie biegam też po ulicy i nie krzyczę, że miałam dwie aborcje.

Ale to Pani powiedziała...
Bo mnie dziennikarz zapytał. To co, miałam kłamać? Nadal to mówię, jeśli ktoś pyta. Mnie nie interesuje, co ludzie o mnie myślą. Usłyszałam też, że jestem morderczynią, ale nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Dopóki nikt nie przyjdzie i nie podpali mi mieszkania, a nie przyjdzie, bo mieszkam w domu, gdzie jest recepcja i nikogo nie wpuszczą, to nie mam się czego bać. Ja nie narzucam nikomu swoich poglądów. Każdy mężczyzna, który był dla mnie ważny, wiedział o tym, że ja nie chcę mieć dzieci. Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jedyną rzeczą, jaka mi w życiu wyszła, jest to, że nie mam dzieci. Mój mąż ma podobne poglądy. Kiedy jest źle, przychodzi i mówi: „Dzięki Bogu, że nie mamy żadnych dzieci i wnuków”. Dziecko to odpowiedzialność. Ani on, ani ja nie bylibyśmy w stanie wychować człowieka. Sama nie mam zdolności pedagogicznych. Nie potrafiłam wychować swojego pierwszego męża i własnego psa, więc co tu mówić o dziecku. Poza tym każdy lekarz powie, że kobieta nie musi mieć instynktu macierzyńskiego. Ja go nigdy nie miałam i wcale tego nie żałuję. Jedyną rzeczą, której w swoim życiu żałuję, jest to, że nie urodziłam się kimś innym.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 12-01-2015 18:29

    Oceniono 3 razy 0 3

    - internautka: jakież to żałosne, osoba nielubiąca ludzi, nie lubi samej siebie, po co robić operacje plastyczne skoro na niczym nie zależy. Widocznie zależy Pani na wyglądzie w TV. Współczuję Pani

    Odpowiedz

  2. 23-03-2014 12:08

    Oceniono 2 razy 0 2

    - intenauta: SERDECZNE WSPÓŁCZUCIE dla PANI POSTAWY

    Odpowiedz

  3. 17-03-2014 20:46

    Oceniono 4 razy 1 3

    - Fabian: Klasyczny przykład czosnkowej "damy"

    Odpowiedz

  4. 17-03-2014 12:49

    Oceniono 5 razy 2 3

    - Polak-Thorn: Kto w ogóle zaprasza takie osoby ? .Degeneracja na całego,jaki to przykład dla młodych ?. Gorzała,aborcje jakieś operacje plastyczne,fajki -DNO. Nie życzę sobie by z moich podatków były sponsorowane spotkania z degeneratami.

    Odpowiedz

  5. 17-03-2014 09:44

    Oceniono 3 razy 3 0

    - grześ: Wole już oglądać reklamy niż tą Panią.

    Odpowiedz

  6. 16-03-2014 21:54

    Oceniono 6 razy 3 3

    - Tadeusz: Chodzisz po telewizjach i krzyczysz, że miałaś dwie aborcje. Nie zależy Ci na życiu, ale zrobiłaś operację plastyczną. Po co? Przestań się kompromitować.

    Odpowiedz

  7. 16-03-2014 14:47

    Oceniono 4 razy 3 1

    - Ben: Coś nie wyszło Panu Bogu w przypadku tej dziwnej osoby . Wybaczcie jej bo nie wie co mówi . Chyba tylko Miecugow jeszcze ją rozumie i ta cała spólka TVN24

    Odpowiedz

  8. 16-03-2014 12:35

    Oceniono 4 razy 3 1

    - Kuba: Wielokrotnie wysłuchuję komentarzy pani Czubaszek, oglądam w TV programy z jej udziałem , czasem wysłuchuje wystąpień radiowych i..... no właśnie, z całym szacunkiem, ale jakoś nie dostrzegam ani szczególnie rozwiniętego dowcipu ani porażającej inteligencji ani "artystycznej duszy" ba czasem wydaje mi się, że przypomina mi pewną często podpita w pracy salową , z niepełnym podstawowym, która wyłuszcza swoje mądrości w kantorku obsługi. Ta pani opowiada jakieś głodne kawałki egocentryczki o sobie czyli nikim . Ona nawet nie jest elementem marginesu społecznego. Zatem kim? Myślę czasem, że media próbują zrobić z tej pani wzorzec dla prawdziwego Polaka. Biedny mamy kraj: politycy mierni, armia do d.., służba zdrowia do kitu, przemysł udało się "styropianowcom" sprzedać na złom ( bo jakież dla niego umieliby znaleźć inne zastosowanie) infrastruktura marna a i tzw. kultura jedynie "pseudo"

    Odpowiedz

  9. 16-03-2014 10:00

    Oceniono 5 razy 4 1

    - Igk: p.Maria to dowód, że Bóg nie zapomniał o Polsce...

    Odpowiedz