„Odejdź kobieto” - rzekł ksiądz

Grażyna Ostropolska 14 marca 2014

- Ja przyklękłam, a Jankowska mnie odepchnęła. Krzyczała, że jestem nierządnicą i ksiądz ma mi nie dawać komunii - zeznała Białkowska w sprawie, która wstrząsnęła parafią i zaowocowała sądowym wyrokiem.

Fot.: Łukasz Ciaciuch

W procesie, który ciągnął się trzy lata, ścięły się dwie aktywne parafianki: Jankowska, działaczka stowarzyszenia wspierającego powołania kapłańskie i Białkowska, zelatorka „Apostolstwa dobrej śmierci”, zaś świadkami w sądzie byli czterej księża.



- Ksiądz Marek odłożył komunię, złapał mnie za ramię, przyciągnął i powiedział do Jankowskiej: „Odejdź kobieto”. Gdy wracałam do ławki, to ona nadal krzyczała, że jestem nierządnicą - tak zdarzenie, zakłócające mszę świętą zapamiętała Białkowska.

- Ja nie krzyczałam, tylko po cichu powiedziałam do księdza Marka, by nie podawał Białkowskiej komunii, bo ta kobieta niemoralnie się prowadzi - to wersja Jankowskiej. Dlaczego tak powiedziała? - Często widywałam tę panią wychodzącą o 22.00 z plebanii, bo mieszkam naprzeciw tego budynku. Tak też było w przeddzień mszy i rozgniewało mnie mocno, że po czymś takim ta kobieta przystępuje do komunii - tłumaczy Jankowska.

Ksiądz Marek potwierdził w sądzie, że zachowanie Jankowskiej było agresywne. „Padły w kierunku pani Białkowskiej słowa: „Ty k... , dziwko, puszczasz się itp.” - zacytował.

- To haniebne, że ksiądz tak wulgarnie się wyraża i kłamie pod dyktando proboszcza - oburza się Jankowska. - Kiedy ksiądz proboszcz Jan zobaczył to zdarzenie na nagraniu z kościelnej kamery, polecił, żebym pojechała ze świadkiem na posterunek i złożyła zeznanie, bo tak się dłużej nie da żyć - wspomina poszkodowana Białkowska. W sądzie mówiła o Jankowskiej tak: „Ta pani chodzi do proboszcza i wmawia mu, że ma kochanki.

On sobie nie może dać z nią rady,


a jest szanowanym kapłanem”.
- W każdej parafii zdarzają się takie przypadki, że ktoś ma fobię na tle życia religijnego. Nasza parafianka, pani Jankowska, z jednej strony, jest zaangażowana w życie Kościoła, a z drugiej strony, je deprecjonuje. Poczuła w sobie zmysł reformowania, chce nawracać proboszcza i biskupa, a objawia się to ich oczernianiem i pisaniem skarg do biskupa, prymasa i Watykanu - twierdzi ksiądz Jan. Mówi, że modli się za Jankowską, choć ta go oczernia. - Opowiada, że mam jakieś nieślubne dzieci, syna w Holandii i inne cuda wianki. Moi parafianie mówią, że ta kobieta cierpi na coś w rodzaju opętania - twierdzi proboszcz.

- Ksiądz Jan jest dobrym kapłanem, ale wodzą go na pokuszenie złe kobiety, a on im ulega - przekonuje Jankowska, wskazując palcem na Białkowską. - Cała jestem w gniewie, gdy widzę, jak ona się skandalicznie ubiera. Do komunii lub do niesienia w procesjach sztandaru czy figury Matki Boskiej Fatimskiej wkłada wąskie spodnie ze streczu, na których odciskają się stringi, albo paraduje w prześwitującej bluzce.To wszystkich obraża! - twierdzi Jankowska. Obie zwaśnione panie mają ponad 60 lat i obie wyglądają dobrze.

- Nikt mi nigdy nie zwracał uwagi na strój, bo ubieram się stosownie do wieku. To pani Jankowska podchodzi z dekoltem do komunii - taką ripostę usłyszała Białkowska w sądzie. Oskarżyła Jankowską o złośliwe nękanie, twierdząc, że incydent podczas mszy świętej nie był tego jedynym przykładem.

- Ta pani dopadła mnie latem przed sklepem. Powiedziała, że się na mnie zawiodła, bo urzęduję z księdzem i że on mi kupił samochód. Mówiła też, że jak mnie złapie w kościele to

wytrzęsie za kudły


- zeznała Białkowska na rozprawie. Sugerowała, że Jankowską zakłuł w oczy jej samochód. - W maju wyjechałam do Włoch z koleżanką i w tym samym czasie proboszcz wyjeżdżał z bratankiem do Fatimy. Gdy w czerwcu kupiłam sobie na raty samochód, to Jankowska zaczęła zaczepiać ludzi i im wmawiać, że ksiądz Jan wyjechał ze mną za granicę i kupił mi to auto. Bardzo mnie te oszczerstwa zabolały - mówiła Białkowska w sądzie.

- Jakby ksiądz swojej przyjaciółki nie wyróżniał, to inaczej wyglądałaby gablota u wejścia do kaplicy. Jest przecież wiele stowarzyszeń w kościele, ale tylko Białkowska jako zelatorka „Apostolstwa dobrej śmierci” jest tam wymieniona z imienia i nazwiska - wytyka Jankowska.

- Pani Jankowska chwali się tym, że zawsze siedziała w pierwszej ławce i była docenianą parafianką. Ona kochała się w naszym proboszczu, mówiła, że to był jej Jasiu, więc teraz inne aktywne kobiety, które mają częstsze kontakty z księdzem, stają się dla niej zagrożeniem - uważa Białkowska.

- Ja myślę, że ta Jankowska ma obsesję na punkcie Białkowskiej. Jest o nią zazdrosna, bo to ładna i elegancka kobieta - twierdzi pani Karasek, 50-letnia pracownica parafii, która była świadkiem w procesie. Ją też Jankowska posądzała o romans z księdzem. - Ja jej to kłamstwo wybaczam, bo wszyscy w parafii wiedzą, że to ciężko chora kobieta - mówi.

- Przypięli mi w parafii łatkę osoby umysłowo chorej, choć nigdy nie leczyłam się psychiatrycznie - burzy się Jankowska i dokumentuje to zaświadczeniem z przychodni.

- Zrobiłam błąd, że zgodziłam się na jednorazowe badanie psychiatryczne, zlecone mi przez sąd, bo opinia, którą biegły przedstawił po naszej 15-minutowej rozmowie, dała proboszczowi i pani Białkowskiej powód, by to, co im zarzucam, nazywać... urojeniami - dodaje.

W opinii można przeczytać, że lekarz nie stwierdził u badanej choroby psychicznej, a jedynie zaburzenia afektu, nastroju i osobowości. „Ponadto u badanej zauważalne jest występowanie idei nadwartościowej i misji posłanniczej

w postaci postawy reformatorskiej


w odniesieniu do instytucji kościelnej”. Biegły orzekł, że u badanej występuje też „wysoki poziom tzw. pogotowia urojeniowego oraz brak korygowalności postaw i sądów”.

- Ta opinia jest zrobiona na zamówienie i mocno mnie zniesławia - oburza się Jankowska. Próbowała ją podważyć; wnosiła skargi na psychiatrę, żądała postawienia go przed sądem lekarskim, ale... - Odmówiono wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Wiem tylko, że ten psychiatra został skreślony z listy biegłych sądowych - Jankowska pokazuje pismo z taką informacją, sygnowane podpisem wiceprezesa sądu okręgowego.

Za wykroczenie, polegające na złośliwym niepokojeniu i obrażaniu Białkowskiej w kościele, sąd wymierzył Jankowskiej 200 zł grzywny.

- Wiedziałam, że z nimi nie wygram. Napisałam skargę do Strasburga i do Watykanu. Jako działaczka stowarzyszenia wspierania powołań w naszej diecezji modliłam się za czystość kapłanów i nie bałam się mówić im prawdy i za to mnie ukarano - uważa Jankowska. Skarży się, że wyrzucano ją z kościelnej wspólnoty i chóru, a kapłani przestali jej podawać komunię. - Przeżyłam traumę, gdy na Wigilię przyjechał do mnie z zagranicy mój 20-letni wnuk i był świadkiem, jak w kościele odmówiono mi komunii. Wyszedł z kościoła i płakał jak dziecko - wspomina.

- Przez jakiś czas kapłani nie dawali Jankowskiej komunii świętej, bo ona była pełna nienawiści i zawiści - potwierdza Białkowska. Proboszcz dodaje: - Faktycznie był taki przypadek, że Jankowska przyszła do zachrystii i wyzywała wszystkich, a trzy minuty potem weszła do kościoła po komunię jakby nic się nie stało. Kapłan, który był świadkiem tej karczemnej awantury, pominął ją wtedy przy komunii i chyba słusznie. Ksiądz Jan zaznacza, że modli się za tę biedną kobietę, bo

- Każda branża ma swój krzyż,


a my mamy panią Jankowską, której, niestety, nie potrafimy pomóc. - Zmieniłam kościół, ale raz w miesiącu tu przychodzę na mszę, by ludzie widzieli, że jestem normalna i nie wierzyli tym, którzy mówią, że moje miejsce jest w psychiatryku - mówi Jankowska. Jest pod dużym wpływem listów św. Pawła do Tymoteusza, z których cytaty chętnie przytacza w korespondencji (zwykle jednostronnej) z biskupem i prymasem.

„Grzesznych upominaj wobec wszystkich, aby i pozostałych ogarnął lęk przed grzechem”- ten cytat ma uzasadniać jej misję, a kolejny: „Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotykają prześladowania”- tłumaczyć to, co ją spotyka.
W liście do kurii gnieźnieńskiej Jankowska powołała się na takie wytyczne św. Pawła: „Do współpracy ksiądz powinien brać wdowy po ukończeniu 60 roku życia, a jeśli młodsze, to tylko będące w związku małżeńskim”.

- A ja bym zadedykowała pani Jankowskiej taki cytat z listów do Tymoteusza: „Wystrzegaj się głupich i niedorzecznych dociekań; wiesz przecież, że rodzą się z nich spory” - słyszymy od znajomej Jankowskiej z kościelnej wspólnoty.
PS Personalia zmieniono.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 21-04-2014 19:21

    Oceniono 6 razy 3 3

    - Jankowska: Żałuje, że kolejne święto w tej Parafi a zamknięto drzwi w nim Zmartwychwstałemu Chrystusowi . Czym jest konflikt w Jasienicy do konfliktu tej parafii od 2009r.a Abp. Henryk Hosser zamknął KOŚCIÓŁ I ODWOŁANO KS. W. LEMAŃSKIEGO. Nasz ks. proboszcz może wszystko : bić ludzi, szarpać, niszczyć zapisy kamer, zniesławiać ludzi na cały świat namawiając innych księży do nie podania sakramentu komuni św., namawiać licznie księży do składania fałszywych zeznań w Sądzie, namawiać swe panie współpracujące z nim do publicznych dekoracji kościelnych z wyśmiewaniem mnie , do namawiania by poszły na Policję w celu fałszywych zeznań itd.w darze nigdy nie został ukarany z Prawa Kanonicznego ani nie przeniesiony do innej Parafii bądź na emeryturę jest tak silny jak ks. Andrzej D. ze Szczecina - TVN pokazywała jego siłę ? gdy idę do innej Parafii to stoje tyle jest wiernych a ks. mówi Ja Was nie wołam to Bóg was tu przyprowadził. Słuchając przez internet Msze św. mej Parafi słyszałam jak ks. powiedział 2000 a ile nas jest w kościele ? Widziałam w ławkach miejsca puste.Za ks.ś.p. Z.T.- budowniczego tego kościoła musiały być osoby porządkowi , porobione sektory przegrodzone sznurami.MBKM oprocz szumnych nazw ma pustki w kościele to świadczy , że czas na zmiany ekscelencjo ks. Biskupie !

    Odpowiedz