Unia to nie jest kwiatek do kożucha [WYWIAD]

Przemysław Łuczak 21 lutego 2014, aktualizowano: 21-02-2014 09:33

„Choć była to bardzo trudna kadencja, Polska może ją zapisać po stronie plusów. Najważniejsze było przyjęcie wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej, kolejnego budżetu korzystnego dla Polski. Z powodzeniem, choć nie zawsze z sukcesami, polskim posłom udaje się realizować nasze interesy związane z polityką energetyczną”.

Fot.: Dariusz Bloch

Rozmowa z TADEUSZEM ZWIEFKĄ, posłem do Parlamentu Europejskiego.



Jak wygląda zwykły dzień pracy w Brukseli posła Tadeusza Zwiefki?
W zależności od tego, czy jest to tydzień prac w komisjach, czy akurat odbywa się posiedzenie Parlamentu Europejskiego, czy też jest on przeznaczony na spotkania grup politycznych, różna jest organizacja dnia. Zazwyczaj jednak dzień pracy rozpoczyna się około godz. 9, a kończy się o 19 lub 20, oczywiście z przerwą na obiad. Czas wypełniony jest m.in. negocjacjami i spotkaniami, mającymi związek z pracami komisji prawnej, której jestem członkiem.


A wieczorem domowe zacisze, teatr, siłownia, a może spotkanie ze znajomymi w restauracji?
Najczęściej wybieram spokojne „posiedzenie” w domu, żeby odpocząć i przygotować się do obowiązków, które czekają na mnie następnego dnia. Od czasu do czasu, ale raczej rzadko, zdarzają się również spotkania z przyjaciółmi albo wyjście do kina lub teatru.

CZYTAJ TEŻ: Ruszył ostatni etap głosowania na Bydgoszczanina Roku 2013!

Polscy posłowie trzymają się razem czy też nawiązują bliższe kontakty z parlamentarzystami z innych krajów?
To są bardzo indywidualne sprawy, ale większość obraca się raczej w gronie swoich najbliższych znajomych, głównie z własnej frakcji politycznej, którzy są z Polski. Natomiast ja mam szerszy krąg znajomych i z nimi się spotykam, zwłaszcza, gdy są jakieś sprawy do przegadania. Niekiedy łatwiej dojść do porozumienia przy wieczornym piwie lub przy kolacji niż podczas oficjalnych negocjacji.


Jaka była obecna kadencja PE dla Polski?

Choć była to bardzo trudna kadencja, Polska może ją zapisać po stronie plusów. Najważniejsze było przyjęcie wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej, kolejnego budżetu korzystnego dla Polski. Z powodzeniem, choć nie zawsze z sukcesami, polskim posłom udaje się realizować nasze interesy związane z polityką energetyczną.

CZYTAJ TEŻ: Jedź do Brukseli i zobacz Parlament Europejski

Chodzi tu nie tylko o regulacje dotyczące wydobywania gazu łupkowego, lecz również o to, by UE zachowała właściwe proporcje w swojej polityce klimatycznej pomiędzy konwencjonalnymi źródłami energii, takimi jak węgiel, a odnawialnymi, takimi jak słońce czy wiatr.

Zabiegamy o to, żeby nowe regulacje, z jednej strony, nie doprowadziły do destabilizacji polskiej gospodarki, a z drugiej pozwalały skutecznie chronić środowisko. Natomiast porażką jest to, co się dzieje za wschodnią granicą UE. O wiele więcej obiecywaliśmy sobie po utworzeniu Partnerstwa Wschodniego, ale rzeczywistość okazała się brutalna.

Ukraina nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z UE, a inne państwo Partnerstwa Wschodniego, czyli Armenia, przystąpiło do utworzonej przez Rosję strefy wolnego handlu. Nie poprawiła się także sytuacja na Białorusi.


Czym zajmuje się Pan w Parlamencie Europejskim?
Od 2004 roku, czyli od samego początku sprawowania mandatu posła w PE, jestem członkiem komisji prawnej. W tej kadencji również jestem koordynatorem największej partii politycznej w PE - Europejskiej Partii Ludowej, czyli organizuję pracę wszystkich 20 posłów z mojej frakcji w komisji prawnej. Osobiście zajmuję się sprawami dotyczącymi głównie prawa cywilnego i prawa handlowego oraz w pewnym zakresie również prawa rodzinnego.


Co może Pan zapisać na liście swoich osobistych sukcesów w tej kadencji?
Największym moim sukcesem była funkcja sprawozdawcy w pracach PE nad zmianą rozporządzenia dotyczącego uznawalności wykonywania orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych, zwane rozporządzeniem Bruksela I. Jest to jeden z najciekawszych instrumentów, jakim dysponujemy w UE w kontekście rozstrzygania sporów w ramach jednolitego europejskiego rynku.

Nowelizacja była konieczna, bo zmieniły się warunki funkcjonowania rynku. Najważniejsze było zniesienie tzw. procedury egzekwatury, czyli konieczności potwierdzania wydanych już wyroków w innym państwie poprzez sądy państwa, w którym ma nastąpić wykonanie wyroku. To skraca czas trwania procedur, zmniejsza koszty i wprowadza większą pewność prawną na rynku. Za sprawne przeprowadzenie tych zmian w porozumieniu z Komisją Europejską i Radą Europejską w 2012 roku byłem nominowany do miana Posła Roku.


Co traktuje Pan jako swoją porażkę?
Nie znajduję takiej sprawy.


Jak udaje się Panu utrzymywać kontakty z wyborcami w woj. kujawsko-pomorskim?

Przeważnie są to spotkania z wyborcami, z uczniami w szkołach czy ze słuchaczami uniwersytetów trzeciego wieku. Ich celem jest nie tylko przekazywanie aktualnych informacji o tym, co dzieje się w PE, lecz również w całej Unii. Wspólnota wychodzi wprawdzie powoli z kryzysu, ale jednocześnie sama idea Unii Europejskiej wymaga obrony przed tymi politykami, którzy chętnie doprowadziliby do jej upadku albo przynajmniej sprowadzili ją do roli kwiatka u kożucha.

Dlatego właśnie budowanie zrozumienia dla wspólnotowości europejskiej i naszej obecności w UE uważam za niezwykle ważne. Temu służą także różnego rodzaju kontakty z mieszkańcami poprzez regionalne media i konkursy o tematyce unijnej. Są to wreszcie wizyty studyjne w PE, gdzie co roku na moje zaproszenie przyjeżdża 110 osób. Ponadto młodzi mieszkańcy naszego regionu odbywają staże w moim biurze w Brukseli.


Jakie możliwości ma europoseł, żeby skutecznie pomagać regionowi, w którym został wybrany do PE?

Europosłowie nie mają bezpośrednich instrumentów wspierania kwestii związanych z regionem, ponieważ w PE tworzone jest prawo dla całej wspólnoty, a nie tylko jednego kraju czy województwa. Niemniej włączają się w działania dotyczące ważnych dla naszego regionu inwestycji.

Tak było np. przy budowie mostu przez Wisłę w Toruniu, dzięki czemu unijne finansowanie tego przedsięwzięcia było trochę wyższe niż pierwotnie zakładano. Ostatnio rozmawiałem z prezesem LOT na temat uruchomienia połączenia Bydgoszczy z Warszawą. To jest również zamiar utworzenia holdingu obronnego i udziału w nim Wojskowych Zakładów Lotniczych w Bydgoszczy i innych zakładów związanych z przemysłem obronnym z naszego województwa oraz sprawa budowy drogi ekspresowej S5. Często udzielam także wsparcia przedstawicielom władz samorządowych w załatwianiu różnych spraw w Brukseli.


Nie korci Pana, żeby włączyć się do krajowej debaty politycznej?
Szczerze mówiąc, nigdy mnie to nie korciło i nadal nie korci, aczkolwiek uczestniczę w krajowej debacie politycznej jako szef bydgoskich struktur Platformy Obywatelskiej. Myślę jednak, że doświadczenie z tych prawie 10 lat pracy w PE pozwala mi wyraźniej widzieć różnice pomiędzy bieżącą polityką krajową a bardziej strategicznym jej wymiarem na płaszczyźnie europejskiej.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 27-02-2014 20:31

    Brak ocen 0 0

    - Szerpa: Jest pan bardzo szczęśliwym człowiekiem o wielkim farcie. Bez względu na inne, nieznane szerszemu ogółowi osiągnięcia, jest Pan znany jedynie powszechnie i to ludziom starszym, z czytania dzienników TVP. I tylko z tego. I nagle jakaś siła przynosi Pana do jakiegoś okręgu wyborczego, Pana promocja jest blada, wypowiedzi lakoniczne, wyświechtane, pełne ogólników, spotkania z wyborcami nieliczne i zgoła kameralne. I ci wyborcy, niczym ślepcy wybierają Pana na wysoki stołek unijny, z wielką kasą, przy braku faktycznej odpowiedzialności za to, co się robi, z wachlarzem przywilejów, procentujących znajomości, z niezłą w przyszłości emeryturą, z podróżami po świecie. Ja Panu nie zazdroszczę ani źle nie życzę, delektuję się jedynie polskimi przypadkami socjologicznymi w aspekcie preferencji wyborczych.

    Odpowiedz

  2. 26-02-2014 13:06

    Oceniono 3 razy 3 0

    - jacek: Nie trawie tego goscia....beton czerwony....

    Odpowiedz

  3. 25-02-2014 10:00

    Oceniono 6 razy 6 0

    - emeryt21: Co ma Pan wspólnego z Bydgoszcza ? Niech Pan nie liczy na mój glos...

    Odpowiedz

  4. 24-02-2014 07:16

    Oceniono 4 razy 4 0

    - widziały gały kogo wybrały: Unia to nie jest kwiatek do kożucha, jeno dietka do pensji POsła PO POdpisaniu której następuje już zwiewka z posiedzenia do domciu.

    Odpowiedz

  5. 23-02-2014 09:52

    Oceniono 4 razy 3 1

    - TRAK.: Brak odpowiedzi na mój wpis odbieram jako brak sprzeciwu do zawartej treści.

    Odpowiedz

  6. 21-02-2014 16:32

    Oceniono 8 razy 8 0

    - rysio: pewnie bardzo Panu zależy by ponownie zasiąść w PE tam daleko od Polski nie widać problemów lokalnych byle do emeryturki, a tu ludzie nie mają pracy a przeżycie od 1-wszego do 1-wszego graniczy z cudem !!! ale co to Pana...byle znależć sie na właściwej liście i życie jest piękne !!!

    Odpowiedz

  7. 21-02-2014 12:10

    Oceniono 8 razy 8 0

    - TRAK.: Panie Zwiefka proszę odpisać co takiego mądrego i pożytecznego Pan zrobił dla przeciętnego obywatela państw należących do EU. Ja nie widzę nic kompletnie nic. Mogę natomiast podać co zrobiliście ze szkoda dla nas. Te pana przechwałki to tylko wynik pobierania wysokich apanaży za sam fakt podnoszenia ręki na tak. Czekam na odpowiedż.

    Odpowiedz