Walentynki 2014. Kto ma nosa do miłości

Tadeusz Oszubski 14 lutego 2014

Dlaczego pan zakochał się w pani, a ta odwzajemniła jego uczucie? Uczeni twierdzą, że oboje mieli nosa. To zapach ciała wywołuje stan miłości. Woń wabi do prokreacji, za co odpowiadają ewolucja i geny.

Uczeni dowodzą, że zakochujemy się nosem, bo miłość rozpala w nas zapach substancji chemicznych produkowanych przez DNA.

Fot.: materiały Expressu Bydgoskiego

Nos z zasady nie kojarzy się z częściami ciała ważnymi w miłości. Nauka ma jednak w tej sprawie odmienne zdanie. Dowodzą tego na przykład ustalenia zespołu naukowców, kierowanego przez dr. Saula L. Millera i dr. Jona K. Manera, psychologów z Uniwersytetu Stanowego Florydy. Zdaniem tych badaczy, naturalny zapach kobiety, nawet ukryty pod markowymi perfumami, tak silnie działa na mężczyznę, że może wywołać uczucie zakochania. Trzeba tu jednak zastrzec, że dr Miller i dr Maner nie dają gwarancji, iż chodzi o miłość, a nie pożądanie.



Odkryte przez tych uczonych oddziaływanie zapachu przebiega bowiem w jednym kierunku, od pani do pana i dotyczy wyłącznie kobiet w wieku prokreacyjnym. Mianowicie wyczuwany podświadomie zapach kobiety, która jajeczkuje, powoduje u mężczyzn z jej otoczenia wzrost poziomu testosteronu, a co za tym idzie, większą chęć do uciech cielesnych. Woń jest naprawdę ulotna, ale procesy ewolucyjne zapewniły skuteczność jej oddziaływania.

Również badania naukowców z Northwestern Univeristy wykazały, że podświadomie odczuwane zapachy decydują o tym, czy i do kogo poczujemy silny afekt. Eksperymenty potwierdziły, że jeśli człowiek uznaje jakiś zapach za atrakcyjny, to w ten sam sposób ocenia osobę, od której bije taka właśnie woń.

- Ta zasada dotyczy przede wszystkim par heteroseksualnych - wyjaśnia dr Darryl Peabody, kierujący tymi badaniami. - Mechanizm oddziaływania zapachowego ma więc ewolucyjne pochodzenie, bo znacząco wpływa na zwiększanie chęci do oddawania się miłosnym uciechom przez w ten sposób dobraną parę, a co za tym idzie, do przedłużania gatunku ludzkiego.

Ustalenia zespołu naukowego, kierowanego przez dr Christine Garver-Apgar, psychologa z Uniwersytetu Nowego Meksyku w Albuquerque, wykazały, w jaki sposób powstają wspomniane „zapachy miłości”. Za tą naturalną wonią stoją geny kodujące białka MHC (głównego układu zgodności tkankowej - w języku angielskim: Major Histocompatibility Complex), które nadzorują system odpornościowy w odróżnianiu komórek ciała od rozmaitych patogenów, np. komórek mikrobów.

Badania wykazały, że MHC wpływają na indywidualny zapach ciała, co z kolei przyciąga lub odpycha od siebie ludzi. Najsilniej przyciągają się heteroseksualne osoby, których geny MHC bardzo się różnią. Ustalono, że im większa zbieżność MHC u partnerów pozostających w dłuższym związku, tym większe prawdopodobieństwo zdrady.

Zasada ta dotyczy jednak wyłącznie kobiet. U pań mianowicie w płodne dni miesiąca wyraźnie słabnie pociąg do stałego partnera, który ma podobne geny. Za to do innych mężczyzn pociąg bardzo rośnie, co czasem prowadzi do zdrady. Z kolei w związkach, w których występują znaczne różnice genetyczne MHC, panie niezwykle rzadko zdradzają partnerów. Za tą prawidłowością stoi nieodbierany świadomie zniewalający zapach ukochanego mężczyzny produkowany przez geny.

- Mamy pewność, że wszystko, co dotyczy relacji męsko-damskich obraca się wokół zapachu - zapewnia dr Christine Garver-Apgar. - Przed nami jednak jeszcze długa droga, bo musimy wytropić konkretny chemiczny koktajl odpowiedzialny za te zachowania.

Nauka czyni wielkie postępy w badaniach nad miłością, dzięki temu wiemy już, że uczucia opiewane przez poetów są wywołane przez chemiczne reakcje. Co jednak robić, gdy wywęszymy zapach wyprodukowany przez geny jakiejś osoby i nagle uruchomi się w nas miłość? Część osób oświadczy wprost, co czuje, ale nieśmiałym lub zagorzałym scjentystom nie będzie łatwo w takiej sytuacji. Tym ostatnim z pomocą przyszła nauka.

Rok temu zespół uczonych ze Szwajcarii opracował metodę cyfrowego zapisu indywidualnego zapachu oraz porównywania go z zapachami innych osób pod kątem doboru w pary. Podstawę stanowi test śliny, który za pomocą specjalnego próbnika, podobnie jak w testach ciążowych, można przeprowadzić w domu. Próbnik podaje kod, który wpisany do bazy danych umieszczonej w Internecie zostaje porównany z kodem potencjalnego partnera.

Jeśli wzniosłe uczucie sprowadzić do chemicznych reakcji, wówczas test Szwajcarów pokieruje rozwojem populacji naszego gatunku. Pozostaje nadzieja, że większość ludzkości tworzą osoby o romantycznym usposobieniu. Te zaś, zwęszywszy miłość, mówią wprost o swych uczuciach, a przy okazji tworzą dzieła sztuki, genialne wynalazki, budują lub burzą imperia. Stan zakochania jest przecież wspaniały, nawet jeśli wpada przez nos i stoją za nim wonie produkowane przez geny.