Święty Jerzy nie chce czekać

Szymon Spandowski 14 lutego 2014

Trafiła się właśnie wyjątkowa wręcz okazja, aby przebadać teren, na którym stał zburzony w 1811 roku kościół św. Jerzego, jeden z najciekawszych w Toruniu. Wygląda jednak na to, że nikt nie chce jej wykorzystać.

Wygląd kościoła św. Jerzego znamy m.in. dzięki rysunkom Steinera. Fundamenty świątyni znajdują się pod Czerwoną Drogą, kilka metrów na zachód od skrzyżowania, na którym trwa budowa linii tramwajowej.

Od niedawna na jednym z pasów Czerwonej Drogi, tuż przy jej skrzyżowaniu z aleją Solidarności, Szosą Chełmińską i ulicą Odrodzenia, trwa budowa nowej linii tramwajowej. Ruch w tym miejscu jest wstrzymany, kierowcy muszą zjechać na drugą jezdnię. Tuż obok placu budowy pod ziemią kryją się fundamenty jednego z najsłynniejszych gotyckich kościołów Torunia, zburzonej w 1811 roku świątyni św. Jerzego.



Przed archeologami pojawiła się szansa zbadania pozostałości kościoła. Po ułożeniu torów na kolejną taką okazję będzie trzeba czekać przez dziesięciolecia. Na ten fakt zwraca uwagę archeolog Lidia Grzeszkiewicz-Kotlewska, jedna z tropicielek śladów miejskiej przeszłości. Naukowcy mogliby tu pracować, nie wchodząc w drogę ekipom budowlanym, bo resztki kościoła znajdują się 21 metrów od skrzyżowania. Dlaczego zatem nic się tam nie dzieje?

U progu wielkiej wojny


„Mam nadzieję, że po wojnie będzie można te wykopaliska prowadzić dalej” - tym życzeniem zakończył swój opublikowany w 1915 roku w 23. tomie „Mitteilungen des Coppernicus-Vereins für Wissenschaft und Kunst zu Thorn” tekst poświęcony średniowiecznemu kościołowi szpitalnemu nie byle kto, bo sam Reinhold Heuer, słynny badacz dziejów i historii sztuki Torunia.

Opisał w nim wrażenia z sierpnia 1914 roku, kiedy to podczas układania instalacji gazowej natrafiono na fragmenty świątyni. 21,5 m od skrzyżowania z Szosą Chełmińską, 80 cm pod powierzchnią gruntu robotnicy odnaleźli m.in. gotycką piwnicę wysoką na 2,2 m o długości 8 i szerokości ponad 3 m. Pomieszczenie to znajdowało się zapewne pod kościelną zakrystią. Poza tym odkopali fragment fundamentowego muru o grubości ponad metra, co pozwala sobie wyobrazić, że oparta na nim budowla była dość masywna. Znaleźli także kolorowe glazurowane gotyckie cegły - dowód na to, że wzniesiona w drugiej połowie XIII wieku świątynia była bogato zdobiona.

Historyków sprzed stu lat odkrycie to poruszyło, moment, w jakim do niego doszło, nie był jednak sprzyjający, aby prowadzić badania. Fundamenty pojawiły się w wykopie tuż po wybuchu I wojny światowej, święty Jerzy musiał zatem poczekać na lepsze czasy. Kolejne szanse pojawiały się zawsze przy okazji miejskich inwestycji - w 1985 roku w miejscu obecnej wysepki tramwajowej odnaleziono m.in. fragmenty średniowiecznych murów i resztki witraży.

Dziś jesteśmy świadkami sytuacji, którą przyszłe pokolenia będą zapewne wspominały z zażenowaniem. Roboty drogowe trwają, szansa na przeprowadzenie gruntownych badań trafia się niebywała, tymczasem wokół kościoła nic się nie dzieje, choć przecież kopać w tym miejscu można bez szkody dla tramwajowej budowy, wystarczy tylko odrobinę przedłużyć objazd. Coś takiego dzieje się w Toruniu, którego oficjalnym hasłem reklamowym jest „Gotyk na dotyk”, mieście pełnym zabytków oraz uniwersyteckich profesorów, a wielu z nich powinno być ukrytymi w ziemi pamiątkami bardzo zainteresowanych.

Spoglądanie w cudze doły


- Nie jest to teren objęty ścisłą ochroną, w związku z tym nie możemy niczego narzucać inwestorowi - mówi Sambor Gawiński, wojewódzki konserwator zabytków, odpowiedzialny m.in. za badania archeologiczne. - Gdyby miał on jednak taką wolę, oczywiście mógłby takie badania przeprowadzić.

Inwestorem jest miasto i najwyraźniej chęci do badania swojej przeszłości jak dotąd nie wykazuje. Prace odbywają się pod nadzorem archeologów, którzy każdego dnia wpatrują się tu w cudze wykopy.

- Jeśli odkryjemy w trakcie robót jakieś zabytki, to zostaną one przebadane i zabezpieczone - zapewnia Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta Michała Zaleskiego. - Jeśli natomiast nie zostaną przez nas odkryte w trakcie robót, to nie będziemy ich poszukiwać.

Jesienią ubiegłego roku w wykopie u wylotu alei Solidarności pojawił się fragment gotyckiego muru. Od razu został przez nadzór archeologiczny odnotowany, jednak na terenie kilka razy przed wiekami przerytym w związku z budową fortyfikacji, trudno go było do czegoś konkretnego przywiązać.

- Szczegółowe badania na pewno pozwoliłyby tę sprawę wyjaśnić - uważa Lidia Grzeszkiewicz-Kotlewska. - A tak w ogóle, należałoby zadać pytanie, dlaczego obszar najcenniejszego dawnego toruńskiego przedmieścia nie jest objęty ochroną?

Wyjątkowe miejsce


To fakt, w średniowieczu między linią miejskich murów i obecną Czerwoną Drogą oraz ulicą Odrodzenia, kwitło bujne życie. Chełmińskie Przedmieście miało brukowane ulice, a niektóre jego budowle były murowane. Na tej niewielkiej przestrzeni zbudowano w sumie trzy gotyckie kościoły: św. Krzyża - tuż przed obecną główną siedzibą magistratu, św. Wawrzyńca - nieco dalej, oraz właśnie kościół szpitalny św. Jerzego, przy którym w wiekach średnich znajdowało się również leprozorium, czyli zamknięty zakład leczniczy dla chorych na trąd. Sama świątynia jest w tym przypadku jednak tylko jednym z powodów, dla których warto zajrzeć pod ziemię. Wokół kościoła do początków XIX wieku znajdował się również cmentarz.

- Spoczął na nim m.in. burmistrz Roesner, który stracił głowę po tumulcie toruńskim - mówi dr Michał Targowski, toruński historyk. - Było to miejsce pochówku wielu ważnych osób.

Choćby dlatego okolice pierwszego cmentarza św. Jerzego powinny budzić w Toruniu ciekawość. Pochodząca z tej nekropolii płyta nagrobna znajduje się dziś w powstałym z inicjatywy pastora Heuera obecnym kościele Matki Bożej Zwycięskiej i św. Jerzego na Mokrem. Inne można zobaczyć na terenie siedziby wojewódzkiego konserwatora zabytków przy ul. Łaziennej, bądź na dziedzińcu Ratusza Staromiejskiego. W tym ostatnim przypadku zresztą, w kamieniu kryje się ciekawostka, ponieważ jedna z eksponowanych tam płyt z czasów królewskich stała na grobie wyznawcy prawosławia.

Dlaczego zatem te tereny nie budzą ciekawości dzisiaj, chociaż nasi przodkowie sto lat temu, patrząc na ziemię w tym miejscu, z ekscytacji obgryzali paznokcie? Cóż, wygląda na to, że jesteśmy świadkami triumfu bylejakości i historycznej sklerozy. Dowodów na nią nie trzeba, zresztą, szukać daleko. Toruński magistrat zaczął całkiem niedawno szukać patrona placu położonego w sąsiedztwie ukrytych pod ziemią kościelnych fundamentów.

Mimo że wśród kandydatur pojawiła się nazwa św. Jerzego, nawiązująca do wielowiekowej tradycji miasta, konkurs ostatecznie wygrała Naczelna Organizacja Techniczna. Jak można, posiadając naprawdę niezwykłe korzenie, tak bardzo ich nie doceniać? Ale spokojnie - jeszcze nie wszystko stracone. Budowa na skrzyżowaniu nadal trwa, wciąż można przeprowadzić tam badania, a obok Cinema City ustawić stosowną tablicę informacyjną na temat kościoła. Trzeba tylko chcieć to zrobić.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 27-03-2014 00:26

    Brak ocen 0 0

    - tyszard urbański : uważam iż powinno sie wyeksponowac wykopalisko ktore zostało odkryte bo toruń to nie tylko gotycka starówka

    Odpowiedz