Suplementy bez wartości

Tadeusz Oszubski 7 lutego 2014

Część sięga po nie w chorobie, a większość, by być zdrowszym. Okazuje się jednak, że reklamowane suplementy diety nie mają walorów leczniczych, a jeśli są przyjmowane zbyt często, to szkodzą.

Suplementy diety lansowane są jako substancje prozdrowotne, ale przyjmowane w nadmiarze mogą doprowadzić do chorób

Suplementy diety to pojęcie tak szerokie, jak ich produkcja i sprzedaż. Można je kupić w każdym markecie i aptece. Reklamy przedstawiają te specyfiki jako produkty spożywcze dodające nam zdrowia, a nawet jako lekarstwa. Oferta jest szeroka - od preparatów witaminowych, poprzez probiotyki, po zamienniki tłuszczów zwierzęcych. Wszystkie te specyfiki są produkowanymi przemysłowo namiastkami powszechnie dostępnych substancji. Problem w tym, że w odróżnieniu od oryginałów podróbki nie przynoszą człowiekowi zdrowotnych korzyści.


Pod koniec grudnia zeszłego roku naukowe czasopismo „Scientific American” ujawniło wyniki ok. 30 badań klinicznych przeprowadzonych przez różne ośrodki naukowe nad suplementami diety oraz preparatami multiwitaminowymi. Po pierwsze, prace te wykazały, że na całym świecie większość suplementów przyjmują osoby, które ich nie potrzebują. To skutek intensywnego reklamowania takich specyfików. Po drugie, choć uczeni bardzo się starali, to nie znaleźli dowodów na to, by codzienne przyjmowanie produkowanych przemysłowo suplementów, czy to prozdrowotnych margaryn, multiwitamin, czy też minerałów poprawiało pamięć lub potencję, likwidowało zły cholesterol albo zapobiegało rozwojowi chorób serca i nowotworów.

- Wiele nowych badań dowodzi, że suplementy diety nie przynoszą żadnych korzyści - stwierdza dr Edgar Miller, wykładowca medycyny na Uniwersytecie Johna Hopkinsa. - Ludzie kupują jednak coraz więcej tych specyfików, co ma podłoże psychologiczne. Suplementy kupują ludzie, którzy mają wyrzuty sumienia, ponieważ wiedzą, że źle się odżywiają, więc dla spokoju ducha przyjmują syntetyczne dodatki. Sytuację tę wykorzystuje przemysł tworzący w kampaniach reklamowych wrażenie, że ludziom powszechnie brakuje wielu składników niezbędnych dla utrzymania zdrowia.

Szerokie informowanie o nowych ustaleniach jest konieczne, bo nauka dla naszego dobra wystąpiła niczym Dawid przeciw Goliatowi, zderzyła wiedzę z finansową potęgą marketingu. Tylko w 2010 roku aż 50 proc. obywateli USA uległo presji reklamy, przyjmując suplementy i wydając na nie 28 mld dolarów. W Polsce proporcje są podobne, trzeba więc bić na alarm, bo ludzie tracą nie tylko pieniądze, ale też zdrowie. Badania przeprowadzone w Danii dowiodły, że przyjmowane w nadmiarze zawarte w suplementach beta karoten czy witaminy E i A zwiększają śmiertelność.

Zespół uczonych z Uniwersytetu Kopenhaskiego, kierowany przez dr. Christiana Gluuda, przebadał rok temu wpływ syntetycznych witamin na ludzkie zdrowie, opierając się na 230 tys. przypadków opisanych w 67 pracach naukowych. Według Duńczyków, witaminy w tabletkach dosłownie skracają ludzkie życie.

- Obecnie miliony ludzi zażywają duże dawki takich środków w nadziei na przedłużenie życia, więc ta kwestia ma powszechne znaczenie - stwierdza dr Gluud. - Jeśli ktoś zażywa syntetyczne witaminy na własną rękę, a nie pod kontrolą lekarza, to będzie lepiej dla niego, jeśli przestanie to robić.

Duńscy eksperci podkreślają, że naturalne witaminy z owoców i warzyw usuwają z organizmu wolne rodniki, natomiast sztuczne preparaty nie działają w ten sposób. Jeśli więc zdrowa osoba ulegnie presji reklamy i będzie zażywać witaminowe preparaty przez dłuższy czas, to zniszczy naturalną odporność organizmu i zwiększy ryzyko swej przedwczesnej śmierci aż o 16 proc.

Natura tak zarządziła, że niezbędnych witamin oraz minerałów nasz organizm wytwarza zbyt mało albo w ogóle, więc musimy je przyjmować w pożywieniu. Wystarczy jednak odżywiać się z rozsądkiem, by być zdrowym. Zamiast łykać garściami tabletki, lepiej zjeść codziennie świeży owoc lub warzywo, a raz na kilka dni kawałek ryby, wątróbki, masła i czekolady.

Stary slogan mówi, że reklama dźwignią handlu. Właśnie: handlu, a nie dbałości o zdrowie. Trzeba mieć to w pamięci, by pod presją kampanii reklamujących suplementy zachować zdrowy rozsądek, a wraz z nim zdrowie.