Skąd się biorą milionerzy?

Małgorzata Oberlan 7 lutego 2014

Niecałe 5 tysięcy mieszkańców, wysokie bezrobocie i wspomnienie o zamkniętej cukrowni. To stąd, z Brześcia Kujawskiego, wyleciał podbijać świat i zgarniać miliony na turniejach pokerowych Dominik Pańka.

Maria Dybek, ciocia Dominika i nauczycielka matematyki, przygotowywała go do startów w wielu konkursach matematycznych. Pierwszą trenerką była zresztą dla całego grona uczniów, którzy zdobywali laury i wyjechali na studia.

Fot.: Sławomir Kowalski

Z czego się żyje w Brześciu Kujawskim?


- Z zasiłków - krótko rzuca pan Jerzy, który całe swoje życie zawodowe spędził w cukrowni. Podobnie zresztą jak jego ojciec i dziadek. To życie skończyło się w 2008 roku, kiedy cukrownię zlikwidowano. Zamknięto też cegielnię i inne zakłady pracy. Co zrobiłby pan Jerzy, gdyby wygrał w pokera ponad 5 milionów złotych? - Proszę pani, to są sumy niewyobrażalne. Nie wiem. Dziś brakuje mi na zakupy.

Konie i matematyka w nagrodę


22-letni dziś Dominik, który w styczniu wygrał 1,4 mln dolarów w turnieju pokerowym na Bahamach, a w lutym 272 tys. euro we francuskim Deauville, wychował się w rodzinie wierzącej, wielodzietnej i pracowitej. Rodzice prowadzą gospodarstwo z sadem. Każde z ich czworga dzieci, jak zgodnie podkreślają nauczyciele, obdarzone zostało dużymi zdolnościami matematycznymi, i nie tylko.

Gdy chodzili do podstawówki, do udziału w różnych konkursach matematycznych przygotowywała ich ciocia - Maria Dybek, dziś emerytowana już nauczycielka matematyki. Jak sama mówi, jest pasjonatką matematyki i konkursowych zmagań. Nigdy nie liczyła godzin spędzanych po lekcjach z uczniami, a na szczyty doprowadziła niejednego zdolniachę z malutkiego Brześcia.

Najstarszego z braci Pańków, Mikołaja, tak przyuczała, że został laureatem konkursu matematycznego na szczeblu wojewódzkim. Błażej doszedł do finału, identycznie jak Dobrochna. Czwarty z rodzeństwa, Dominik, już w IV klasie podstawówki wygrał ogólnopolski konkurs „Alfik matematyczny”. W nagrodę pojechał na obóz „Konie, matematyka i języki” do Bobowicka koło Międzyrzecza. Był przeszczęśliwy.

Maria Dybek, ciocia Dominika i nauczycielka matematyki, przygotowywała go do startów w wielu konkursach matematycznych. Pierwszą trenerką była zresztą dla całego grona uczniów, którzy zdobywali laury i wyjechali na studia.

fot. Sławomir Kowalski

Maria Dybek, ciocia Dominika i nauczycielka matematyki, przygotowywała go do startów w wielu konkursach matematycznych. Pierwszą trenerką była zresztą dla całego grona uczniów, którzy zdobywali laury i wyjechali na studia.



- Brał udział w wielu konkursach matematycznych, z sukcesami. Na przykład w ogólnopolskim konkursie MAT, organizowanym przez Łowców Talentów Jersz, czy międzynarodowym Kangurze. Nie trzeba było go specjalnie motywować do nauki. Sam się garnął. Lubił też rywalizację - podkreśla ciocia. Ale i dodaje mimochodem, że „akurat po Dominiku się nie spodziewała”. Owszem, Bóg dał mu talent i pracowitość, ale w czyjej głowie w Brześciu Kujawskim powstałby scenariusz milionowych wygranych w pokera?

Spod skrzydeł pani Marii


Miłosz Osiński, który w Kangurze nie tylko zdobył tytuły, ale i rozmaite nagrody rzeczowe („Raz z biurkiem wracaliśmy, potem z segmentem”). Maciej Walo, finalista wojewódzkiego konkursu matematycznego, dziś student ekonomii w Poznaniu, Wojciech Urbański, który studiuje obecnie na Politechnice Gdańskiej, syn i córka burmistrza Wojciecha Zawidzkiego (oboje na politechnice), Tomasz Żak, pracujący w firmie telekomunikacyjnej w Poznaniu, Tomasz Wróblewski, który zawędrował na studia międzywydziałowe do stolicy, Joanna Czyżniejewska, studiująca architekturę w Poznaniu...

Pani Maria swoich podopiecznych, których przygotowywała do konkursów matematycznych, mogłaby wyliczać długo. W końcu, jak mówi, „40 lat stała pod tablicą”. Nigdy nie zgodzi się z twierdzeniem, że w małych miasteczkach jest mniej utalentowanych dzieci niż w wielkich metropoliach. Statystycznie jest ich tyle samo.

- Tylko że nie każdy trafia na takiego na nauczyciela jak pani - wtrącam. Ale emerytowana matematyczka tylko macha ręką.

Sukcesy uczniów są dla niej największą radością. Mieszka bardzo skromnie, choruje. Satysfakcji zawodowej nikt jej jednak nie odbierze. - A wracając do Dominika, to jest typem wszechstronnie uzdolnionego chłopaka. I przy tym wszystkim takiego normalnego, w żadnym wypadku nie mola książkowego - kończy.

Prowincja nie blokuje


Poker sportowy to gra w Polsce zabroniona od 2009 roku, czyli od momentu wejścia w życie tzw. ustawy hazardowej. Polacy są jednak w pokerowej, światowej elicie. Grają w innych krajach. Często, jak Dominik Pańka, zaczynają od potyczek w Internecie. 22-latek w turniejach otwartych występuje dopiero od roku.

Jakie cechy charakteryzują graczy z sukcesami? - Matematyka, rachunek prawdopodobieństwa przy rozdawaniu kart, szybkie szacowanie, co mam, jakie są moje szanse w porównaniu z resztą graczy. To wszystko się liczy. Bez logiki, umiejętności przeliczenia kart czy odczytania ruchów przeciwników nie ma mowy o tym, by wygrywać. Oczywiście, element losowy - to, czy ma się dobrą rękę - też jest ważny. Ale dzięki łutowi szczęścia może się udać raz czy drugi. To za mało, by regularnie zwyciężać - tłumaczył Marcin „Góral” Horecki portalowi Forsal.pl.

Dominik Pańka sumą swoich wygranych „Górala” przeskoczył. Dla młodzieży w Brześciu Kujawskim jest żywym dowodem na to, że chcieć, to móc. - To, że człowiek pochodzi z małego miasteczka, nie musi blokować jego rozwoju. Owszem, może być trudniej się realizować, może to wymagać większych starań. Pod budką z piwem można jednak stać i w wielkim mieście. To są ludzkie wybory - mówi Dominik.

Podkreśla, że dla jego rodziców wykształcenie dzieci zawsze było priorytetem. Nie sprzęty, wycieczki zagraniczne etc., tylko nauka. I to tam, gdzie dzieciaki skorzystają najwięcej. On z Brześcia wywędrował do Torunia, do Gimnazjum i Liceum Akademickiego (GiLA), najlepszego w kraju. Potem do Warszawy, na studia w Szkole Głównej Handlowej. Zawsze miał wsparcie rodziców, za co jest im wdzięczny. A o cioci Marii mówi krótko: - Nie wiem, czy tak zaangażowanych nauczycieli jeszcze się spotyka. Wiele osób, w tym ja, dużo jej zawdzięcza.

Tata, mistrz krzyżówek


Przed rodzinnym domem Pańków, przy ul. Kilińskiego, wylegują się koty. Drzwi otwiera pan domu. Siwe włosy, okulary, popielaty sweter. - Przepraszam, ale przyjęliśmy zasadę, że nie rozmawiamy z dziennikarzami. Te sensacyjne tytuły dotyczące Dominika to wyolbrzymianie sprawy... Nie nadaję się już chyba do współczesnego świata - zamyśla się Andrzej Pańka. - Z Internetu też nie korzystam. Nie dlatego, że jestem jakimś wapniakiem, tylko dlatego, że to istny magiel...

Dla sąsiadów Pan Andrzej to mózgowiec. Wiedzą, że był autorem krzyżówek publikowanych w prasie. Pani Maria za to zdradza jeszcze, że nieraz z Dominkiem tata wyruszał do Torunia na konkursy logicznego myślenia (oczywiście, każdy startował w swojej kategorii).

* * *

Dominik Pańka nie planuje w najbliższym czasie startu w kolejnym turnieju pokerowym. Mówi, że musi pozałatwiać teraz inne, życiowe sprawy. - I odpocząć. Trochę spokoju teraz mi się przyda - kończy tajemniczo.