Rośliny poradzą sobie z nietypowymi zimowymi warunkami

Tomasz Zieliński 12 stycznia 2014

Nadzwyczaj ciepły grudzień nie powinien zaszkodzić roślinom w naszych ogrodach - mówią specjaliści. - Nie wpadajmy w panikę, przyroda sobie poradzi!

10 stycznia 2014 r. Wiosna zimą. Co oznaczają te anomalia? To tylko lekko zaburzony rytm przyrody - uspokajają biolodzy.

Fot.: Dariusz Bloch

Ostanie lata nie rozpieszczały miłośników zimy. Również rośliny miały cieplej niż zazwyczaj. W czasie ostatniego dziesięciolecia trzy razy grudzień miał średnią temperaturę powyżej zera. Oprócz roku 2013 zdarzyło się tak również w 2004 i 2006 - w tym ostatnim średnia temperatura wyniosła niemal cztery stopnie, o dwa wiecej niż w roku, który pożegnaliśmy... Nikt nie wsłuchuje się w zapewnienia meteorologów tak jak ogrodnicy. W naszej strefie klimatycznej, co ileś lat zdarzają się zimy bardzo mroźne, zimy zwyczajne i wiosno-zimy, podczas których termometry 9 stycznia o godz. 21.00 pokazują plus 9 stopni. Dlatego trzeba zachować czujność, by w odpowiednim momencie zapewnić wsparcie dla swoich rabat.


Nie okrywajmy przesadnie

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego nie po raz pierwszy zmaga się ze zmienną polską aurą.
- Jeżeli przez cały rok dbamy o rośliny i są one w dobrej kondycji, to zima nie powinna im zaszkodzić - mówi Barbara Wilbrandt, kierownik Ogrodu Botanicznego UKW.
- Najważniejsza zasada: nie osłaniać ich za wcześnie. Do temperatury minus 5-6 sześć stopni rośliny powinny radzić sobie same. Ważne jest, by nabierały odporności. Ni wolno nie przesadzić z troską o nie.

Barbara Wilbrandt radzi sadzić rośliny, które przystosowane są do naszego klimatu. Informacje o tym uzyskamy od ogrodników lub przeczytamy na etykietach.
A jeżeli już mamy w ogrodzie takie rośliny, które musimy zabezpieczyć przed mrozem, to... - Starajmy się nie osłaniać tych, które mają jeszcze liście, poczekajmy, aż je zrzucą - radzi biolog. To będzie znak, że rośliny zgodnie z cyklem biologicznym szykują się do „snu”. - Zabezpieczamy je wtedy, gdy wiemy, że przyjdzie większy mróz. Jeżeli uprawiamy gatunki zimozielone, to powinniśmy zrobić parawan, a nie szczelny kokon. Zabezpieczenie służyć ma przede wszystkim ochronie przed zimnymi wiatrami wiejącymi o tej porze roku.

Nawet jeżeli uprawiamy gatunki delikatne, starajmy się je owijać jedną warstwą agrowłókniny. Również takie rośliny zabezpieczamy dopiero po pierwszych przymrozkach, by nabrały odporności. Jeżeli jest to gatunek zimozielony, to liście zbieramy razem - można je nawet podwiązać. Chodzi o to, by wzajemnie się wspierały, okrywając roślinkę. Parawany, które tworzymy, powinny dać roślinie przestrzeń - nie muszą owijać jej ściśle, a nawet dotykać.

Obserwując to, co z przyrodą dzieje się na przełomie roku, widać, że dotychczas nie było konieczności okrywania roślin.

- Często popełniamy błąd, trzęsąc się nad każdą rośliną jak nad mimozą - mówi Barbara Wilbrandt. - Tymczasem pamiętajmy, że nawet jeżeli przemarznie, to jest duża szansa, że jednak sobie poradzi i wypuści od korzenia nowe pędy. Wielu z nas boi się pielęgnować i przycinać swoje roślinki, nie chcąc ich uszkodzić. Czasami sama przyroda pełni wtedy rolę regulatora, ogrodnika i robi to za nas. Roślina często zyskuje, bo odrasta mocniejsza, bujniejsza i bardziej odporna na ciężkie warunki.

Śnieg - okrycie i zastrzyk wilgoci

Najlepszą otuliną na zimę jest oczywiście śnieg. Pełni on bardzo ważna rolę, bo zabezpiecza to, co najcenniejsze - korzeń.
- Powinniśmy wręcz podsypywać rośliny śniegiem - radzi biolog. - Po pierwsze, dobrze je w ten sposób zabezpieczymy, po drugie, będzie to zastrzyk wilgoci na wiosnę. Nawet jeżeli wydaje się nam, że śniegu było dużo, to ostatnie sezony letnie były tak suche, że wilgoci nigdy za dużo. Pamiętajmy, że są rośliny, jak iglaki, które pobierają również wilgoć w okresie zimowym. Podczas wizyty na działce w okresie bezśnieżnym warto je podlać - odwdzięczą się później wspaniałym wyglądem.

Biolodzy radzą, by podczas zimowych wizyt na działce, gdy odśnieżamy alejki, sypać śnieg na rośliny. Będzie on pełnił role osłony i rezerwuaru wilgoci.
W uniwersyteckim ogrodzie botanicznym kwitną pierwiosnki, ciemierniki, wawrzynki, nawet kalina wonna za chwilę wypuści kwiaty.

- Nie ma się co martwić - uspokaja Barbara Wilbrandt. - Jeżeli jest pięć lub sześć stopni więcej niż normalnie, to rośliny kwitną. Później w zupełnie naturalny sposób ich aktywność wygaśnie, by powrócić na wiosnę.

Zima to czas, kiedy w wielu gatunkach drzew i krzewów, np. w kasztanowcach lub magnoliach, nabrzmiewają pąki kwiatowe. Jest to zupełnie naturalne i nie świadczy o tym, że przyroda zwariowała - wprost przeciwnie, wszystko toczy się swoim, czasem lekko tylko zaburzonym rytmem.

- Wegetacja wczesnowiosenna na pewno jeszcze nie ruszyła i raczej nie ruszy. Synoptycy zapowiadają już nadchodzące mrozy - zapewnia Barbara Wilbrandt.