Wino ważne dla człowieka

Tadeusz Oszubski 3 stycznia 2014

Rzymianie mawiali, że w winie kryje się prawda. Badania współczesnych uczonych rozszerzają tę maksymę o ustalenia, z których wynika, iż w tym lekkim alkoholu kryje się klucz do zdrowia człowieka i historii kultury.

Fot.: thinkstock

Najwięcej wina Polacy wypijają w trakcie karnawału. Najwyraźniej odkryliśmy, iż ten napój bardziej służy zabawie niż zwalająca z nóg wódka. Przy takich okazjach szczególnym powodzeniem cieszy się szampan.


Ten akurat rodzaj wina ma krótką historię. To wino musujące produkowane od 300 lat wyłącznie we francuskim regionie Szampania. Nazwę „szampan” w 1911 roku zastrzeżono tylko dla wspomnianego alkoholu, ale szampanami nazywa się zwyczajowo wszystkie wina musujące, włącznie z bezalkoholowymi przeznaczonymi na kinderbale.

Autentyczny szampan od nasycanych dwutlenkiem węgla win musujących różni się metodą produkcji, a co za tym idzie - jakością. Młode, nie do końca przefermentowane wino nalewane jest do odpornych na ciśnienie charakterystycznych butelek z grubego szkła. Następnie butelki przez minimum 2 lata przechowuje się lekko pochylone w stronę korka w temperaturze 3-5 stopni Celsjusza i co trzy miesiące systematycznie przekręca się je o jedną czwartą obrotu.

Prawdziwy szampan jest drogi, płaci się za niego od 25 do 250 euro, a wybitne roczniki osiągają na aukcjach ceny rzędu tysięcy za butelkę. Czy jednak walory smakowe i aromat są warte takich pieniędzy? Okazuje się, że w sprawie cen wina, czy to szampana, czy czerwonego podanego do posiłku, działa specyficzny mechanizm. Jak wykazały badania uczonych ze Stanford Graduate School of Business i California Institute of Technology, im wino więcej kosztuje, tym ludzie bardziej nim się rozkoszują, bo sam smak i bukiet napoju tak naprawdę nie ma większego znaczenia.

Analizy amerykańskich naukowców ujawniły, że ludzie oczekują po droższym winie lepszej jakości, dlatego też wydaje im się, że picie takiego wina jest doznaniem przyjemniejszym niż spożywanie dużo tańszego trunku. Taka postawa jest skutkiem pracy ludzkiego mózgu, bo oczekiwania związane z jakością pobudzają aktywność części mózgu, która rejestruje doznawanie przyjemności.

- Od dawna wiedzieliśmy, że marketing ma wpływ na ludzką percepcję - oświadczył w wypowiedzi dla mediów jeden z autorów badań,
dr Baba Shiv. - Nasze badania potwierdziły, że coś, co lansowane jest jako ekskluzywne, z czasem staje się ekskluzywne. Mamy pewność, że wysoka cena wina wpływa bezpośrednio na reakcje mózgu sprawiając, że człowiek uważa taki napój za szczególnie smakowity.
Także badacze historii kultury dowodzą, że wino od swych początków było symbolem wyższego statusu społecznego i pomagało jego wytwórcom nawiązywać dobre kontakty z sąsiednimi plemionami, dając przewagę w wymianie handlowej. Wino, gdy tylko nauczono się je wytwarzać, odgrywało też istotną rolę w życiu religijnym człowieka. W wielu kultach służyło do osiągania „świętego” stanu oszołomienia.

Wino gronowe stało się szczególnie popularne 5-4 tys. lat temu w starożytnym Egipcie, skąd rozpowszechniło się w krajach basenu Morza Śródziemnego, a szczególnie polubili je Grecy i Rzymianie. Początki wina są jednak dawniejsze, czego dowodzą pochodzące sprzed 6 tys. lat znaleziska archeologiczne w Iranie i Armenii.

Przed dwoma laty zespół badawczy dr. Gregorego Areshiana z University of California w Los Angeles odkrył w górach Kaukaz w południowo-wschodniej Armenii warsztat producentów wina. W jaskini natrafiono na liczącą ponad 6 tys. lat tłocznię oraz ceramiczne słoje do fermentacji soku z winogron.

- Funkcję tłoczni pełnił płytki kamienny zbiornik o powierzchni około 1 metra kwadratowego - wyjaśnia dr Areshian. - W tym miejscu ludzie wyciskali sok depcząc gołymi stopami owoce tak jak jeszcze 100 lat temu w całej Europie. W tej jaskini wytwarzano właśnie wino gronowe, bo odkryliśmy tam mnóstwo nasion do dziś uprawianej odmiany winogron Vitis vinifera.

Wcześniej liczący 6 tys. lat zbiór naczyń do fermentacji wina odkrył w Iranie zespół kierowany przez dr Patrick McGovern z Muzeum Archeologii i Antropologii przy Uniwersytecie Pensylwanii. Przeprowadzone analizy chemiczne osadu z glinianych naczyń ujawniły pozostałości soków owocowych oraz żywicy tamaryndowca.