Wesele pilnie sprzedam. Tort gratis!

Małgorzata Oberlan

Miesiące planów, przygotowań, rezerwacje terminu, domu weselnego, zespołu, fotografa i nagle... coś się wydarza. Co roku w Polsce odwoływanych jest kilkanaście tysięcy ślubów, a młodzi chcą przynajmniej odzyskać zaliczki.

Fot.: Łukasz Ciaciuch

„Odstąpię salę bankietową w Hotelu Pałac Myślęcinek koło Bydgoszczy na 16. 08. 2014 roku. Zadatek 1000 zł (do 70 osób)”. Dalej: telefon, adres mailowy.



„Z przyczyn osobistych odsprzedam wolny termin na 28 czerwca 2014 roku. Przepiękna sala w hotelu Gala w Rudniku (okolice Krakowa) + rewelacyjny fotograf. Zaliczka za salę: 1000 zł, fotograf: 450 zł, które chcę odzyskać. Na ten termin miałam zarezerwowaną orkiestrę „Grupa impuls” i kamerzystę, więc jest cały pakiet”. Dalej: telefon, adres mailowy.
„Odstąpię termin weselny zadatkowany w Starym Folwarku pod Łodzią (2 sale bankietowe, 2 bary, stuletni kominek, pokoje gościnne). Miejsce jest bajkowe - bliskość jeziora, wszechobecność natury. Termin: 31 maja 2014 - 01 czerwca 2014 roku. Cena za osobę: 250 zł (wesele+poprawiny). Zadatek: 5000 zł”. Dalej: telefon, kontakt mailowy.

Kamerzysta w pakiecie


Internetowe serwisy ogłoszeniowe pękają od takich ofert. Ceny? Wahają się od kilku tysięcy złotych, gdy przyszła para młoda wpłaciła tylko zaliczkę, aż do kilkudziesięciu tysięcy, gdy zdążyła już zapłacić większość sumy za wesele. Tylko znalezienie innej pary, która odkupiłaby termin i salę, ratuje nieszczęśników przed utratą wpłaconych pieniędzy.
Terminy? W sieci nie brakuje tych tradycyjnie uznawanych za najbardziej atrakcyjne, czyli letnie miesiące (w 2014 roku) ze szczęśliwą literą „r” w nazwie, czyli czerwcowych i sierpniowych.

Sale weselne? Najróżniejsze. Od restauracji w wiejskich zajazdach po domy weselne z prawdziwego zdarzenia i najbardziej topowe lokale w Warszawie, Sopocie, Krakowie.
Dodatkowe przynęty? To wszelkiego rodzaju gratisy, mające podnieść atrakcyjność oferty. „Świetny fotograf gratis”, „Najlepszy zespół muzyczny w okolicy za pół ceny”, „Kamerzysta w pakiecie za darmo”, „Tort weselny gratis” - takie dopiski przy ogłoszeniach nie należą do rzadkości.

Anna i Piotr: alkohol


Za każdym ogłoszeniem kryje się jakaś historia. 26-letnia Anna z Torunia postanowiła odwołać ślub dwa miesiące przed godziną zero. Wszystko dopięte było praktycznie na ostatni guzik. Zarezerwowany termin ślubu i wesela w hotelowej restauracji (ponad rok wcześniej), suknia szyta na miarę, welon sprowadzony z Londynu. Jego garnitur: kupiony i poprawiony u krawca. Lista gości wielokrotnie przefiltrowana czujnymi oczyma jej i jego rodziców.

- Przebudziłam się na jednej z imprez rodzinnych. Wiedziałam, oczywiście, że Piotr pije alkohol, ale wydawało mi się, że to takie picie w normie. Piwo po stresującej pracy (w ochronie), piwo weekendowe z kolegami, wódka przy rodzinnych okazjach typu urodziny, imieniny, chrzciny siostrzeńca - opowiada Anna. - W trakcie tamtej imprezy jednak Piotr upił się po raz kolejny i był agresywny wobec mnie i swojej matki. „Co będzie dalej? Czy tak ma wyglądać moje życie?” - spytałam sama siebie. I zdecydowałam, że w żadnym wypadku nie.

Presja rodziny (z obu stron) była ogromna. - Nie przesadzaj, nie wyolbrzymiaj - słyszała. I jak mantrę słowa o tym, że „przecież wszystko już przygotowane”. W słuszności podjętej decyzji utwierdziła ją matka chrzestna. Powiedziała, że nie ma robić niczego wbrew sobie i nie ulegać presji, bo zmarnuje sobie życie. Tak jak ona - żona alkoholika.
- Termin wesela udało nam się odsprzedać za cenę zadatku. Sukienkę i welon cały czas mam w szafie. A Piotr? Z tego, co wiem, nadal pociesza się po tej traumie alkoholem - kończy Anna.

Monika i Michał: ta trzecia


Bartosz z Bydgoszczy fotografuje śluby i wesela od lat. Dziś jego kalendarz gęsto wypełniają zabukowane przez pary terminy na 2014 rok. Najczęściej spotyka się właśnie z młodymi „rozsądnymi”, z wyprzedzeniem planującymi ceremonię i wesele. Tamta para - Monika i Michał - też należała do tego grona. Przyszli do niego z polecenia - znajomi znajomych.
- Datę ślubu wyznaczoną mieli na październik 2013 roku. Przyszli do mnie z ponadpółrocznym wyprzedzeniem. Pokazałem im kilka ślubnych albumów. Uważnie przejrzeli. Byli zadowoleni i podpisaliśmy umowę - wspomina fotograf. - Jacy byli? Sympatyczni, przystojni dwudziestopięciolatkowie. Zakochani, wręcz wpatrzeni w siebie. Ludzie, o których powiedziałbyś, że są pewni życiowego wyboru i którym sam dobrze życzysz na przyszłość.

W sierpniu zadzwoniła Monika. Chłodnym głosem poinformowała, że muszą zrezygnować z jego usług. - Coś się stało? - spytał. - Narzeczony mnie zostawił - wyjaśniła krótko. Potem od znajomych dowiedział się, że była „ta trzecia”. Kobieta, dla której Michał zostawił Monikę trzy miesiące przed ślubem. Poznana na wakacyjnym wyjeździe. Miłość od pierwszego wejrzenia. Objawienie. Przeznaczenie.
- Zadatek im przepadł, ale to wynikało z umowy - rozkłada ręce fotograf.


Pogrzeby, porody, wyjazdy...


„Termin zmuszeni jesteśmy oddać, gdyż akurat tego dnia ma przyjść na świat nasza pociecha” - tłumaczy w internetowym anonsie para z Malborka.
„Z przyczyn losowych (żałoba w rodzinie) chcemy odstąpić termin za cenę zadatku” - piszą inni młodzi z Wielkopolski.

Zdarza się i tak, że ślubne plany młodzi zawieszają na kołku ze względu na pracę. Gdy nagle pojawia się intratna propozycja zagranicznego kontraktu, podążają (lub jedno z nich) za karierą i pieniędzmi, a wesele przekładają na później. Ponieważ przygotowania do ślubu średnio trwają w Polsce około półtora roku, scenariusze bywają rozmaite. 18 miesięcy to okres, w którym zdarzyć się może naprawdę wiele...
Kto na odwołanych ślubach korzysta? Pary, które nie chcą długo czekać na ślub i szukają terminów (i atrakcyjnych sal weselnych) na za 2-3 miesiące. A także - pośrednicy.

To jest biznes!


Beata Królak z firmy „Lost&Found” od jakiegoś czasu wraz z mężem obserwowała rozsiane na różnych forach internetowych ogłoszenia o odstąpieniu terminu wesela. Stwierdziła, że dobrym pomysłem byłoby stworzenie dla nich specjalnego miejsca. W ten sposób na początku lata 2013 roku powstał portal Rezerwacjeslubne.com.pl. Tu ogłoszenia zamieszczają pary, które z jakichś powodów chcą sprzedać termin ślubu i te, które zainteresowane są kupnem. Tylko w pierwszym miesiącu funkcjonowania do Rezerwacjislubnych.com.pl wpłynęło 300 zgłoszeń.

- Za przesłanie przez nas konkretnych propozycji klient płaci 50 zł, poza tym pobieramy 15 proc. prowizji od wpłaconej już wcześniej zaliczki. Ale oferty wolnych terminów można nam przekazywać za darmo. Jedna strona transakcji odzyskuje niemal całą zaliczkę, druga ma możliwość wzięcia ślubu bez zbędnego czekania na wolną salę
- objaśnia Beata Królak.
Proste? A jakże! Tylko że nikt na to wcześniej nie wpadł...