Wolontariusz mile widziany

Grażyna Ostropolska 27 grudnia 2013, aktualizowano: 28-12-2013 00:10

Jedni czują potrzebę pomagania słabszym, inni liczą na zagraniczne wyjazdy, łączące przyjemne z pożytecznym. Wolontariat daje dodatkowe punkty przy rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych, a przywołany w CV - zwiększa szansę na zatrudnienie.

Fot.: Nadesłane

Z badań przeprowadzonych przez Stowarzyszenie Klon-Jawor wynika, że co trzeci Polak działa społecznie, ale większość nie nazywa tego wolontariatem, bo ten kojarzy się im z pracą w hospicjum lub wspomaganiem niepełnosprawnych. Tymczasem...



- Wolontariat wcale nie musi polegać na umartwianiu się. Może być radosny i pomagać w rozwijaniu własnych zainteresowań - tłumaczy Dorota Setniewska ze Stowarzyszenia Klon-Jawor. - Pytajcie i szukajcie w organizacjach pozarządowych tego, co da wam satysfakcję - podpowiada społecznikom. Większość wolontarystycznych programów, finansowanych przez Unię Europejską, adresowana jest do młodych ludzi w wieku od 18 do 30 lat. Sprawdziliśmy, jak korzystają z tych pieniędzy społecznicy z naszego regionu.

„Młodzież w działaniu”
- to akcja programu European Voluntary Serwice (EVS), finansowanego przez Komisję Europejską, która umożliwia wolontariuszom podjęcie pracy społecznej w krajach UE (pokrywają tylko 10 proc. kosztów podróży, resztę mają za darmo).

- Celem wolontariatu europejskiego nie jest sam wyjazd za granicę, ale przede wszystkim zorganizowane działanie na rzecz lokalnej społeczności - zaznacza Anna Klimowska z Kujawsko-Pomorskiej Komendy OHP w Toruniu, która realizuje taki program. - Wolontariusz nie tylko pracuje społecznie, ale również poznaje kraj, jego mieszkańców i kulturę. Dostaje wsparcie językowe, ubezpieczenie i jest pod opieką koordynatora programu - dodaje.
Toruński hufiec nie tylko wysyła w świat wolontariuszy, przyjmuje też tych z zagranicy. Od sierpnia gości tu Alessandro z Włoch. Jest psychologiem z wykształcenia i muzykiem z wyboru. W swoim kraju ma zespół, gra na regionalnych instrumentach, a w pracy z młodzieżą z Ochotniczego Hufca Pracy w Toruniu czuje się jak ryba w wodzie. - Chcę bliżej poznać wasz kraj i kulturę - tłumaczy swój wybór.

Młodzież chętnie uczestniczy w warsztatach gastronomicznych prowadzonych przez Włocha.
- Pizza margerita według przepisu Alessandro była pyszna - słyszymy w hufcu. Alessandro przygotowuje też wieczorki muzyczne dla młodzieży; gra na gitarze, śpiewa. Ostatnio opowiadał im o zwyczajach świątecznych w swoim kraju i śpiewał rodzime kolędy. Będzie w Polsce do końca maja, ale nie wszystkie wyjazdy wolontariuszy są tak długie.
Szymon Knitter, student etnologii, wybrał z programu pod nazwą: „Młodzież w działaniu” dwumiesięczną pracę społeczną w skansenie na Słowacji.

- To była świetna przygoda! - mówi. W Muzeum Wsi Kisuckiej blisko polskiej granicy Szymon spędził dwa wakacyjne miesiące. - Ja i Kasia, też wolontariuszka z Polski, otwieraliśmy muzealne obiekty, kontrolowaliśmy bilety, naprawialiśmy dachy, czyściliśmy kocioł parowej lokomotywy w skansenie - wspomina. Czuł się szczególnie użyteczny, gdy oprowadzał po muzeum i okolicy Polaków lub turystów z Zachodu, bo angielski też zna dobrze. - Uczyliśmy się słowackiego, a pracownicy muzeów zapraszali nas do swoich domów i na wycieczki. To była dla mnie, przyszłego etnologa, prawdziwa kopalnia wiedzy - podkreśla.
- Poszukujemy kolejnych wolontariuszy na wakacyjny wyjazd na Słowację. Nie trzeba znać słowackiego, należy mieć od 18 do 31 lat i zgłosić się do komendy OHP w Toruniu jak najprędzej - zachęca Anna Klimowska.

O wolontariat w bydgoskim oddziale Salezjańskiego Stowarzyszenia Wychowania Młodzieży dopominają się młodzi ludzie z całego świata. - Interesuje ich praca z dziećmi i młodzieżą, a my tym właśnie się zajmujemy - mówi prezes ks. Artur Dylewski i zaznacza: - Jesteśmy organizacją katolicką i tego nikt nie ukrywa, ale gościliśmy również muzułmanów oraz prawosławnych i też się dogadywaliśmy, bo łączyły nas wspólne cele.

Ks. Artur Dylewski odebrał w tym roku laur dla najlepszego opiekuna wolontariuszy w Bydgoszczy. - Wolontariat polega na tym, żeby poszerzać swoje horyzonty i rozwijać pasje, a przy okazji robić coś pożytecznego - tak definiuje to zjawisko.

Wolontariusze z salezjańskiego stowarzyszenia przygotowują integracyjne imprezy dla dzieci z domów dziecka oraz oddziałów onkologicznych, wspierają swoją pracą półkolonie, a ci zagraniczni udzielają językowych korepetycji.

- Wysyłamy też polskich społeczników za granicę. Jeśli kogoś pasjonuje fotografia, staramy się znaleźć mu taki wolontariat, który rozwinie jego zainteresowania - informuje ks. Dylewski. - Wolontariusz Maciek, absolwent technikum drzewnego, pracował prawie rok w chorwackim rezerwacie przyrody. - Zajmował się niedźwiadkami i był szczęśliwy - ocenia salezjanin.

„Ośmiu Wspaniałych”
to nazwa ogólnopolskiego samorządowego konkursu dla nastolatków, który ma promować wolontariat. - Nasi wolontariusze dwukrotnie stawali na najwyższym podium - chwali się Marlena Plebańska, która z ramienia UM Bydgoszczy zajmuje się lokalnymi organizacjami pozarządowymi. - W 2002 r. było tylko kilka kół wolontariuszy w bydgoskich szkołach, a teraz jest ich 50, a to oznacza, że ruch się rozwija.

W grudniu kapituła wybrała Bydgoskiego Wolontariusza Roku 2013 (w kalegorii: młodzież). Została nim uczennica ZSZ nr 27 Karolinę Kolman. - Ważne jest dla mnie to, że mogłam komuś pomóc oraz uśmiech drugiej osoby i słowo „Dziękuję” - wyznaje laureatka. W grudniu jej szkolne koło uczestniczyło w zbiórce żywności i przygotowaniu paczek dla biednych rodzin. Teraz Karolina będzie pomagać przy organizacji imprez Orkiestry Świątecznej Pomocy.

- Wolontariat Caritas Diecezji Toruńskiej działa aż w 230 szkołach - mówi z dumą Anna Pławińska, diecezjalny koordynator tego ruchu. - Intensywność charytatywnej pracy w dużej mierze zależy od nauczyciela, który jest opiekunem koła - dodaje i jako wzór takiego społecznika podaje Aldonę Rzepińską z SP nr 11 w Toruniu.

„Siła Wolontariuszy Miejskich”
- to grupa kilkudziesięciu bydgoskich wolontariuszy, świadczących pomoc przy organizacji różnych imprez na rzecz miasta bądź organizacji pozarządowych. Pomagali przy sprzątaniu Doliny Śmierci i organizacji imprez na Wyspie Młyńskiej. Ich działalność jest różnie odbierana. Jedni ich chwalą, a drudzy mają wątpliwości: - Wspomagają urzędników, którzy za organizowanie imprez i konferencji dostają pieniądze, bo mają to w zakresie obowiązków. Czy to się godzi? - pada pytanie, a za nim kolejne. - Jeśli wolontariusze są na komercyjnych imprezach, na które kupuje się bilet, to jak można mówić o społecznej akcji?

- Miejscy wolontariusze świadczą pomoc dobrowolnie i bez gratyfikacji, ale nie bezinteresownie, bo w zamian otrzymują: cenne doświadczenia, umiejętności i znajomości, czyli kapitał, który zapewnia dobry start w przyszłość - zauważa Marlena Plebańska. Przypomina, że wolontariusze mają też za darmo szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy, bhp i komunikacji interpersonalnej, a to pomoże im w życiu zawodowym i społecznikowskich działaniach.

- Wolontariat daje dodatkowe punkty przy rekrutacji do szkoły ponadgimnazjalnej, a wykazany w CV zwiększa szansę na zatrudnienie, bo pracodawcy cenią cechy charakteryzujące społecznika, jak np. sumienność - przekonuje Plebańska.
O tym, czy powinno się angażować wolontariuszy w komercyjne przedsięwzięcia,
debatowano w grudniu w Senacie

- Coraz częściej mamy też do czynienia ze skutecznym mieszaniem pojęć „wolontariat” i „staż” - mówił Dariusz Pietrowski, prezes Stowarzyszenia „Centrum Wolontariatu”, a senator Henryk Wujec oznajmił, że zwalnianie pracowników i zastępowanie ich wolontariuszami to groźne nadużycie.

Wiadomo, że parlamentarzyści pracują nad zmianami w ustawie o organizacjach pożytku publicznego, ale w jakim kierunku one pójdą, nie wiadomo.
„Wolontariusze Polonii Bydgoszcz” tym, że pracują na rzecz komercyjnych przedsięwzięć sportowych, wcale się nie przejmują. Na internetowym portalu przedstawiają się tak: „Młodzi, energiczni, zakręceni na punkcie żużla. Pomagają w usprawnianiu organizacji zawodów. Uśmiechnięci witają kibiców, którzy wchodzą na stadion, służą informacją i pomagają w obsłudze”. Chciałoby się rzec: Tak trzymać!