Ubaw narodu na dorobku

Małgorzata Oberlan

Jak się bawią Polacy? Raczej oszczędnie. Chętniej na domówkach niż na klubowych imprezach i balach. Zimą rozweselając się mocnymi trunkami, latem - piwem. Rzadko też wkraczając na parkiet, szczególnie gdy są mężczyznami...

Fot.: Sławomir Kowalski

- To odwieczny problem i od lat w tej materii niewiele się zmienia - śmieje się Karolina Siwka z Centrum Tańca „Siwka” w Bydgoszczy. - Panów trudno jest wyciągnąć na parkiet. Trudno też zachęcić do pierwszej lekcji tańca w szkole. Największą popularnością u nas cieszą się zajęcia tylko dla pań, na których uczestniczki tańczą solo. Chociaż kiedy partnerkom uda się już przyprowadzić panów na zajęcia z tańca towarzyskiego, to zazwyczaj już na nich zostają.



Młode smutasy?


Antytaneczny męski trend zaczyna się już w dzieciństwie. I, prawdopodobnie, wynika z nastawienia rodziców. - Ci zdecydowanie częściej na zajęcia taneczne przyprowadzają dziewczynki niż chłopców - dodaje Karolina Siwka. - Kiedy młodzież już podrośnie, to zaczyna się budzić. Najczęściej przed sylwestrem i karnawałem. Wtedy mamy w szkole boom.
Jak dziś bawi się młode pokolenie? Postanowił to w tym roku zbadać portal społecznościowy Badoo.com, służący do poznawania nowych ludzi.

Badoo zapytało 17 tysięcy osób (głównie młodych) w 17 krajach świata, jak często naprawdę dobrze się bawią, na przykład wychodząc gdzieś ze znajomymi. Wyniki? Smutne. Polacy znaleźli się na samym końcu „Ligi Dobrej Zabawy”. Wskazali, że naprawdę dobrze się bawią nieco ponad 5 (5,3) dni w miesiącu. Lepiej od nas bawią się nawet młodzi Rosjanie (6,7 dnia w miesiącu).
Liderami dobrej zabawy okazali się Argentyńczycy, solidnie rozbawieni co drugi dzień w miesiącu. Mimo kryzysu gonią ich Hiszpanie (co trzeci dzień), idąc łeb w łeb z Niemcami (identyczny wynik).

- Wygląda na to, że my, Polacy, traktujemy siebie zbyt poważnie - komentuje wyniki Matylda Setlak, mieszkająca w Wielkiej Brytanii konsultantka ds. PR, prowadząca kampanie w mediach adresowanych do Polonii, w tym m.in. dla Badoo. - Na to złożyło się wiele czynników, takich jak nasza historia i doświadczenia, wojna, komunizm. Różnicę w mentalności zauważyłam natychmiast po przyjeździe do Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy są nastawieni do życia zdecydowanie bardziej pozytywnie.

Domówki kontra bale


- To o nas?! Kompletnie się nie zgadzamy - Marta i Julia, studentki zarządzania w Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu, emocjonalnie reagują na doniesienia Badoo. - Świetne domówki mamy co weekend. A na koncerty i do klubów wychodzimy ze znajomymi częściej niż wynika to ze statystyk.

Sekret udanej domówki? Według dziewczyn to: 1. Dobre towarzystwo. 2. Pomysł. 3. Niekrępujący lokal. - A to ostatnie dlatego, żeby nie narobić „kwasu” sobie i innym. Zdarzyło nam się imprezować w domu kolegi, który ukrywał w jednym z pokoi ciężko chorą babcię (którą, nawiasem mówiąc, miał się opiekować). Sprawa się wydała się około północy, kiedy starsza pani zaczęła wzywać pomocy. To nie była udana impreza...
W karnawale studentki wybierają się przynajmniej na dwie imprezy tematyczne. Motywem przewodnim jednej są czasy PRL-u, druga to klasyczny bal przebierańców, ale dla tych dużych dzieci. O tradycyjnych balach dziewczyny nawet słuchać nie chcą. - Może na starość? - śmieją się.

Tymczasem przyzwyczajonych choćby do klasycznych imprez sylwestrowych, takich w lokalu, z zespołem i ostatnim gorącym posiłkiem nad ranem, wcale nie brakuje. I to nie w grupie seniorów. - Wszystko zależy od tego, co kto lubi. U nas będą się bawić pary w wieku od 35 do 50 lat - mówi Benedykt Siciński, kaowiec (tak, tak! - nic nie ma przeciwko temu określeniu) w klubie osiedlowym „Sobótka” w Toruniu.

Lady Gaga show po północy


Ten bal sylwestrowy przeznaczony jest głównie dla członków spółdzielni mieszkaniowej. Ma ponad dwudziestoletnią tradycję i przystępną cenę (350 zł od pary). Bilety już dawno są wyprzedane. Menu imprezy przypomina to z najsolidniejszych wesel. Pierwsza kolacja o 20.30 zaczyna się daniami na gorąco (żurek, schab, pierś z indyka, polędwiczki wieprzowe, dorsz) i zimnymi przekąskami (karkówka, schab, śledzie, sałatki). Potem - ciasta. Kolejne kolacje, równie atrakcyjne, przewidziano na godziny 22.00, 0.15 i 2.00.
- Fakt, niektórzy śmieją się, że jadłospis jest nawet za bardzo wypasiony - żeby wszystkiego spróbować, nie da się tańczyć, tylko trzeba będzie cały czas siedzieć przy stołach - dodaje kaowiec z „Sobótki”.

Nie samo jedzenie jednak ma być hitem. Organizatorzy gwarantują dobrą zabawę z zespołem muzycznym na żywo. Kapela liczebnie jest skromna, bo to raptem duet, ale potrafi rozgrzać do białości. - Przebojem programu będzie występ żeńskiej części duetu tuż po północy. Będzie to Lady Gaga Show - zapowiada Benedykt Siciński.

Podobnych sylwestrów w regionie odbędą się dziesiątki. Z tradycyjnym menu, skromnym, ale żwawym zespołem i zabawą do rana. Wybierają je najczęściej pary w średnim i starszym wieku. A skoro jest popyt, jest i podaż. Od lat.

Alkohol? A tu niespodzianka!


Stereotyp Polaka pijącego najwięcej wśród Europejczyków i do tego gustującego w wysokoprocentowych trunkach wędruje do lamusa. Z kolejnych już badań opinii publicznej wynika, że wybór trunków, jakie pijemy, zmienił się zasadniczo. Ba, pod względem alkoholowej konsumpcji jesteśmy już poniżej średniej europejskiej!

Jak wynika z tegorocznego badania GUS, 16 proc. dorosłych Polaków nie pije alkoholu wcale. Zatem co szósty z nas to abstynent. Pozostali wypijają średnio po 9,25 litra w roku (dane w przeliczeniu na czysty etanol). Symptomatyczna jest zmiana w wyborze trunków. 87,6 proc. z całości wypitego alkoholu stanowi piwo (najwięcej latem), 7 proc. wódki i inne mocne alkohole (najwięcej zimą), a 5,3 proc. - wina. Te ostatnie zaczynają robić nad Wisłą karierę, szczególnie gustują w nich panie.

Z kolei raport TNS OBOP, przygotowany w zeszłym roku dla Związku Pracodawców Polskich Przemysłu Spirytusowego, rzuca światło na okoliczności naszego picia. Okazuje się, że najchętniej spożywamy procenty we własnym domu (67 proc.) oraz u znajomych (24 proc.); głównie dla relaksu lub ze względu na szczególne okazje. - Na szczególną uwagę zasługują różnice związane z płcią. Kobiety szczególnie preferują wino - piją go więcej niż mężczyźni - oraz drinki. Mężczyźni piją przede wszystkim piwo i mocniejsze alkohole. To specyfika ostatnich lat: spożycie wina i piwa wzrosło o połowę w ciągu ostatniej dekady - komentuje Jędrzej Ochramiak z TNS OBOP.

http://m.bydgoski.wm.pl/2013/12/orig/05df9-301509.jpg


Naród na dorobku


Dla większości dorosłych Polaków zabawa, czy to sylwestrowa, czy karnawałowa, nie jest obecnie życiowym priorytetem. - I my, i znajomi jesteśmy przez cały boży rok tak zagonieni, że po prostu czasu i sił nie wystarcza na imprezowanie - szczególnie poza domem - mówi wprost pani Edyta, pracująca w prywatnym przedsiębiorstwie w Rypinie. - Żeby wyjść do lokalu, nie wystarczy tylko zapłacić za wstęp. A sukienka? Buty? Fryzjer? Kosmetyczka? Na to trzeba mieć pieniądze i czas. Wygodniej i taniej jest spotkać się w domu.

Wiemy, że na sylwestra 2011/2012 Polacy wydali łącznie ok. 7,9 miliarda zł (badanie międzynarodowej firmy KPMG). Przeciętny dorosły rodak wyciągnął więc z portfela 250 zł. Około 110 zł wydał na jedzenie i napoje bezalkoholowe, niecałe 30 zł na trunki, ponad 25 zł na wstęp na imprezę zorganizowaną, a ok. 13 zł - na fajerwerki. Te przeliczenia na jednego obywatela spaczają jednak nieco rzeczywistość, biorąc pod uwagę fakt, że na płatną imprezę zdecydowało się wybrać tylko 9 proc. rodaków. Zdecydowana większość, bo 60 proc., witała Nowy Rok w domowym zaciszu, a 13 proc. - w domach znajomych. Natomiast 4 proc. Polaków... pracowało.

Zapracowanym, zagonionym i oszczędzającym rodakom życzyć wypada więc bardziej prawdziwego relaksu niż szampańskich uniesień. Ale, jak przypomina Karolina Siwka, nawet w domu jest parkiet do tańca.