Ona odnosi sukces. Jego ego cierpi

Dorota Witt 13 grudnia 2013, aktualizowano: 13-12-2013 21:48

U mężczyzn, którzy dowiadują się o powodzeniu partnerki, spada samoocena. I pozostaje bez znaczenia to, czy kobieta została prezesem spółki giełdowej, czy kierowniczką zmiany w firmie sprzątającej. Ich ego cierpi równie mocno.

Fot.: Thinkstock

Męska wiara we własne możliwości drży w posadach, gdy sukcesy zawodowe odnosi kobieta. Awans czy podwyżka pensji partnerki przygnębiają mężczyznę i popychają do rozpoczęcia rywalizacji - do takich wniosków doszli psycholodzy z University of Florida. Amerykańscy badacze pokazali, że kobiety reagują odwrotnie: w sukcesie partnera widzą szansę na pogłębienie relacji, przy robiącym karierę mężczyźnie poprawia się ich nastrój. Żona sukces męża uznaje za swój, mąż powodzenie żony - za swoją porażkę.


- Trudno mi mówić o ogólnej tendencji, ale wyniki tych badań mogą znaleźć potwierdzenie w naszej psychice, innej przecież u mężczyzn, innej u kobiet i w rolach, które dała nam natura oraz tych wyuczonych społecznie - mówi Barbara Krzemińska, toruńska psycholożka zajmująca się, m.in., terapią par. - On jest zdobywcą, ma zawojować świat, przecież już w jaskini miał polować i wojować, więc kiedy tę pierwotną rolę męską przejmuje kobieta, on może poczuć się zagrożenia i być sfrustrowany. Wysokie zarobki czy inne zawodowe sukcesy partnerki może zatem traktować jako przejęcie swojego terenu.

Dzieje się tak także dlatego, że zgodnie z utartym od lat społecznym przekonaniem, to on miał zapewnić byt rodzinie, dbać o nią, zarabiać. Dopiero od niedawna ten model się zmienia. Ale mężczyźni czasem wzbraniają się przed taką rewolucją, a w rezultacie unikają partnerek spełnionych zawodowo. Odwrotnie kobiety, one lgną do partnerów odnoszących sukcesy w pracy. - Bo takie osiągnięcia wskazują na siłę mężczyzny - zauważa Barbara Krzemińska. - Kobieta, która w opinii społecznej jest postrzegana jako ta, która buduje ognisko domowe, chce to robić w optymalnych warunkach: w poczuciu bezpieczeństwa, stabilności, a to może jej dać spełniony zawodowo partner. To, czy sukcesy kobiety wpłyną negatywnie na związek, zależy od indywidualnych cech partnera. Jeśli ten jest wewnętrznie dowartościowany, realizuje się, odnosi własne sukcesy, ma swoje pasje, krótko mówiąc, swój obszar działania, to sukcesy żony nie pogrzebią szans na udane wspólne życie. Przeciwnie, mogą stać się dobrym punktem spotkania się, bo partnerzy będą się wzajemnie wspierać w wypełnianiu kolejnych zawodowych zadań. Inaczej jest w przypadku mężczyzny, który czuje się niemęski, jest niesamodzielny, nie umie wydobyć z siebie potencjału do odnoszenia sukcesów w pracy. Często są to panowie, których wychowały przewrażliwione matki, niepozwalające synom na niezależność.

Bywa, że małżonkowie pracują w jednym zawodzie. To daje powody do rozpoczęcia wyścigu: kto wykona zadanie lepiej, kto szybciej. W takiej sytuacji łatwo przenieść relację z pracy do domu, zwłaszcza, gdy jedno ze współmałżonków szefuje zawodowo drugiemu. Psycholodzy przekonują jednak, że związek, którego partnerzy pracują razem, w tych samych zawodach albo wspólnie prowadzą firmę, także może się udać. - Wszystko zależy od tego, jakie wzorce męskości i kobiecości para wyniosła z domów i jaką relację stworzyła - przekonuje Barbara Krzemińska. - Jeśli tylko ludzie umieją się ze sobą komunikować, rozmawiają, mówią o swoich potrzebach i zbudowali stabilne poczucie wartości nadrzędnych, to wspólna praca tylko umocni ich związek, a nawet więcej, mężczyznę, który jest nastawiony na działanie, dzielenie zawodowych obowiązków z kobietą - wzbogaci. I odwrotnie. Ale gdy jedna osoba z pary ma kompleksy, nie czuje się spełniona, to wspólny zawód czy miejsce pracy mogą związkowi zaszkodzić, bo rozpocznie się niezdrowa rywalizacja.

Eksperyment naukowy, pokazujący reakcję na sukces partnera przeprowadzono na mieszkańcach Stanów Zjednoczonych, Danii i Holandii - wnioski potwierdzają się. Mężczyźni nie tylko boją się, ale unikają kobiet sukcesu. Amerykańscy naukowcy przekonują, że pora się przemóc, bo już w 2009 roku 4 na 10 rodzin utrzymywały głównie kobiety, a za kilkanaście lat w takiej sytuacji może się znaleźć więcej niż połowa rodzin. Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że głową co czwartej polskiej rodziny jest kobieta, która zarabia więcej niż partner.