Co może zrobić mężczyzna, który podejrzewa, że nie jest biologicznym ojcem dziecka?

Grażyna Ostropolska 13 grudnia 2013

Anonimowy test na ojcostwo każdy może sobie zrobić. Wystarczy oddać do badań genetycznych gumę, którą żuło dziecko lub szczoteczkę do zębów, której używało. Problem w tym, że wynik takiego anonimowego testu, nawet jeśli podpisali się pod nim wybitni specjaliści, nie jest dla sądu wystarczającym dowodem na ojcostwo lub jego zaprzeczenie.

Przekonał się o tym Jerzy D. Ma dokument z Instytutu Badań Genetycznych, z którego wynika, że nie jest biologicznym ojcem małoletniego Maćka i... dwa różne wyroki w sprawie o zaprzeczenie ojcostwa. Sąd Rejonowy orzekł, że nie jest on ojcem Maćka, z którego matką pan Jerzy rozwiódł się kilka lat temu; z jej winy, bo kobieta przyznała się do zdrady. „Wprawdzie przeprowadzający badania nie pobrali osobiście próbek do badań DNA od Macieja D., to jednak w oparciu o zebrany materiał dowodowy sąd przyjął, że pochodzą one właśnie od małoletniego” - czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Od tego orzeczenia odwołała się matka dziecka. Zarzuciła sędziemu „dowolne przyjęcie i ustalenie, iż wyniki badań DNA zostały przeprowadzone na podstawie próbek pobranych rzekomo od małoletniego i to pobranych prawidłowo” i wniosła o
oddalenie powództwa.
Sąd Okręgowy przychylił się do jej wniosku. Uznał, że skoro wynik badań dostarczony przez pana Jerzego miał „walor dokumentu prywatnego” i był kwestionowany przez matkę dziecka, to nie może stanowić wiarygodnego dowodu na pokrewieństwo ojca z małoletnim Maćkiem lub jego brak.
- Jak mam udowodnić, że mam rację, skoro moja była żona nie zgadza się na badania genetyczne dziecka, zlecone przez sąd? - pyta pan Jerzy. Po wyroku pierwszej instancji przestał płacić alimenty i teraz ma na karku komornika. Jest załamany, bo prokuratura, która w jego imieniu wniosła powództwo o ustalenie ojcostwa, nie zamierza się od wyroku drugiej instancji odwoływać. Dlaczego? - Polskie ustawodawstwo nie nakłada ma matkę dziecka obowiązku poddania go badaniom genetycznym. Może się na nie zgodzić, ale nie musi - słyszymy od pani prokurator.
Jerzy D. nie ma wątpliwości, że była żona robi celowe uniki, by nadal otrzymywać alimenty. - Niemałe, bo wystąpiła o ich podwyższenie - dodaje.
Pan Jerzy z Maćkiem miał dobry kontakt, spędzał z nim weekendy i wakacje, dopóki ten nie dowiedział się o wątpliwościach ojca. Wysłał wtedy panu Jerzemu SMS-a, że skoro nie jest jego synem, to nie będzie się z nim kontaktować. - Było mi przykro, bo nie zamierzałem Maćka odsuwać. Chciałem tylko ustalić prawdę - twierdzi D.
Sąd Rejonowy usiłował doprowadzić do wiarygodnych badań DNA w Zakładzie Medycyny Sądowej Collegium Medicum UMK. Wyznaczono trzy terminy badań, ale pozwani: pani D. i jej syn w żadnym z nich się nie stawili. Pani D. tłumaczyła, że syn zdenerwował się, gdy okazało się, że jej były mąż podważa biologiczne ojcostwo, i oświadczył, że
badaniom się nie podda.
Biegły sądowy (powołany przez Sąd Rejonowy) ustalił, że „stan emocjonalny Maćka, będący podstawą odmowy poddania się badaniom, jest przemijający i ma cechy agitacji, wynikającej z poczucia skrzywdzenia przez ojca”.
Jerzy D. jest przekonany, że agitatorką jest jego była żona, ale z opinii innego biegłego psychologa (powołanego przez Sąd Okręgowy) wynika, że nikt Maćkiem nie manipuluje, a odmowa poddania się badaniom DNA wynika z lęku dziecka o utratę tożsamości i swoją przyszłość.
- Co mam zrobić? - pyta Jerzy D., a my w jego imieniu zadajemy to pytanie osobom, które stykają się zawodowo z tym tematem.
- Gdy ktoś ma wątpliwości, to ma również prawo do ich rozwiania, bo każdy ma prawo do poznania prawdy - uważa psycholog Jolanta Urbańska. Zna sprawę mężczyzny, który wniósł o ustalenie ojcostwa, ale kiedy się okazało, że dziecko nie jest jego, nie chciał dochodzić zmiany swoich praw. - Uznał, że to, co jest między nim i żoną, to odrębna sprawa, a z dzieckiem, które wychowywał od małego, czuje się mocno związany i nie chce tego niszczyć - mówi psycholog.
Doktor Jakub Czarny z Instytutu Genetyki Sądowej uważa, że pewne zapisy w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym należałoby zmienić:
- Powinno być tak, że jeśli pozwana matka dziecka nie wyraża zgody na badania DNA, to musi mieć świadomość, że poniesie tego konsekwencje, czyli będzie to uznane jako przyznanie powodowi racji - wyraża swoją opinię. Zawsze uprzedza klientów, prywatnie zlecających badania DNA, że ich wyniki nie mogą być traktowane jako dowód w postępowaniu sądowym. Są jedynie informacją, która może przymusić matkę dziecka do wykonania badań, i argumentem, mogą też dać prokuratorze powód do wystąpienia przeciw niej i dziecku z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa. - Jeśli nie jest to zlecenie sądowe, my nie ponosimy odpowiedzialności za pobrany materiał - jest on anonimowy, a protokół z badań nie zawiera danych osobowych - zaznacza genetyk. Jakub Czarny zetknął się w swojej pracy z różnymi przypadkami. - Zdarzyło się nawet, że badany na ojcostwo
mężczyzna okazał się być kobietą
- wspomina doktor. Sytuacja szybko się wyjaśniła, bo... - Okazało się, że kobieta, chcąc udowodnić mężczyźnie, że jest ojcem jej potomka, podsunęła nam do badania próbki własnego materiału genetycznego, rozumując, że te będą zgodne z DNA dziecka - dopowiada genetyk.
Trafił też do niego zrozpaczony emigrant, który był przekonany, że nie spłodził potomka, bo był za granicą, ale kobieta właśnie jego podała jako ojca. - Powiedziała: „Niech płaci alimenty, a ja się za to urządzę z moim facetem” i mężczyzna jest w kropce, bo ona nie godzi się na badania DNA, a sąd, jeśli się tym zajmie, będzie miał mnóstwo roboty. Dziesiątki posiedzeń, setki godzin pracy sędziów, protokolantów, świadków i adwokatów. Czy nie lepiej oszczędzić obywatelom traumy i wprowadzić zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym? - pyta doktor Czarny. Przypomina, że zmiany obyczajowe poszły tak daleko, że domniemanie, iż dziecko zostało poczęte jak Bóg przykazał, mocno się zdezaktualizowało. - Zdarza się, że matka wskazuje po kolei pięciu domniemanych ojców swego nowo narodzonego dziecka, sąd ich wyklucza, a ona podaje namiar na szóstego - doktor podaje przykład marnotrawienia czasu i publicznych pieniędzy. - Jeśli przyjmujemy zasadę, że to na ojcu spoczywa obowiązek zapewnienia bytu finansowego dziecka, to dajmy mu też możliwość sprawdzenia, czy faktycznie nim jest - podpowiada rozwiązanie problemu.
Wątpliwości, czy zmiana ustawodawstwa nie
odbije się na dziecku,
Jakub Czarny rozwiewa tak: - To nie będzie przeciw dziecku, bo jeśli ojciec uzyska pewność, że to jego potomek, nie będzie się czuł pokrzywdzony i nie będzie się „migał” od płacenia alimentów i ukrywał swoich zarobków.
Genetyk przywołuje model amerykański, zgodnie z którym mężczyzna ma prawo rozwiać wątpliwości dotyczące ojcostwa, bo tam państwo nie bierze na siebie ciężaru utrzymania dzieci. I niemiecki, gdzie nie ma anonimowych badań genetycznych, bo... - Tam jest tak duży socjal i pokaźne zasiłki dla samotnych matek, że nie ma znaczenia, kto jest ojcem dziecka - tłumaczy.
O zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym walczy też Ruch Obrony Praw Ojca „Dzielny Tata”. Jego lider, Michał Fabisiak, również ma problemy z ustaleniem swojego ojcostwa, bo matka dziecka nie zgadza się na poddanie go genetycznym badaniom. - Doszło do tego, że porwałem syna, zawiozłem go do laboratorium na badania, a tam odmówiono pobrania próbek bez zgody matki - opowiada Fabisiak. Zamierza przedstawić ten problem na Sejmowej Komisji Zdrowia, na której posiedzenie zaproszono działaczy Ruchu Obrony Praw Ojca. - Będziemy się domagać, by ustalenie ojcostwa było możliwe w każdym wieku, a nie jak dziś do 21 roku życia dziecka, bo jeśli ktoś wie, że nie jest biologicznym tatą, a płaci alimenty, to ma prawo domagać się od kobiety, która go oszukała, ich zwrotu - uważa Fabisiak.
Laboratoriów oferujących anonimowe badania ojcostwa wciąż w Polsce przybywa, a ich usługi z roku na rok tanieją. Cena testu to koszt od 750 zł do 2,5 tys. zł.
- Ja wydałem na badanie około 2 tys. zł i zapłaciłbym za kolejne, zlecone przez sąd, ale ten nawet nie był w stanie wyegzekwować od mojej byłej żony zgody na pobranie od dziecka DNA - skarży się Jerzy D.
- Dużo macie takich skarg? - pytamy Katarzynę Kaletę-Sennik z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. - Sporo - odpowiada i proponuje, żeby pan Jerzy przysłał im wniosek z prośbą o interwencję w swojej sprawie. 

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 06-03-2018 20:53

    Brak ocen 0 0

    - ww: Lord i to jest racja dna zaraz po narodzinach i wszystko jasne.

    Odpowiedz

  2. 22-05-2015 16:36

    Oceniono 39 razy 36 3

    - lord: Powinni zmienić prawo, aby badanie dna był wymogiem przy porodzie jako prawo narzucone przez rząd. Ze rodzi się dziecko i jest robione badanie dna Po wykonaniu badania każdy biologiczny rodzić powinien dostawać wykaz, teczkę od lekarza ze to są ich dzieci itp. Uniknęło by się tych zasranych sadów, problemow z uznaniem ojcostwa, itp. Po takim czymś skończyły by się problemy " nie moje dzieci ", " ojciec mimo woli" itp. Może wtedy puszczalskie K... nauczyły by się, że kit to se mogą wciskać miedzy okna.

    Odpowiedz

  3. 15-02-2015 09:57

    Oceniono 35 razy 33 2

    - jan: ustawa powina nakazywac wykonanie badania na ojcostwo w momencie wystapienia kobiety o alimenty.rozwiazalo by to wiele problemow i ulatwilo prace sedzia.

    Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz

    1. 25-01-2015 20:20

      Oceniono 9 razy 8 1

      - DzielnyTata: DNA to nie jedyny nasz problem, dlatego mamy tak dużo postulatów http://dzielnytata.pl/postu laty.htm opis szerszy tych postulatów można zobaczyć w naszych pismach http://dzielnytata.pl/pisma/ms/ Ministerstwo-Sprawiedliwosci-12-2014.pdf pozdrawiamy autorów artykułu ekipa DzielnyTata.pl

      Odpowiedz