Projektanta przedmiot pożądania

Katarzyna Bogucka 26 listopada 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:07

Rozmowa z JANUSZEM KANIEWSKIM, światowej sławy polskim projektantem, którego prace prezentowane są w Galerii Miejskiej bwa Bydgoszcz w ramach Festiwalu Camerimage 2013.




Rozmowa z JANUSZEM KANIEWSKIM, światowej sławy polskim projektantem, którego prace prezentowane są w Galerii Miejskiej bwa Bydgoszcz w ramach Festiwalu Camerimage 2013.

Czy istnieje coś takiego jak narodowy design? Czy ta narodowość odciska się na oczekiwaniach Pana klientów z różnych stron świata i na Pana podejściu do pracy?

Istnieje. Albo inaczej - istniało coś takiego jak narodowy design: włoski, skandynawski, japoński. Natomiast nie sądzę, żeby było coś takiego jak polski design. I nikt spośród moich klientów tego nie wymaga. Polska jest za bardzo pośrodku, żeby jakaś jej cecha miała wymuszać jakiś charakterystyczny design. Ja i moi przyjaciele/konkurenci robimy design europejski, pracując dla klientów z Japonii czy Chin korzystam z tego dorobku.

Co to znaczy dobry projekt? Fun- kcjonalność czy „opakowanie”?

Tu nie ma sprzeczności. Producent oczekuje ode mnie, abym wymyślił funkcjonalność i jednocześnie opakował ją na tyle atrakcyjnie, żeby jej sprzedaż przyniosła mu zysk. Dobry projekt ma przynieść zysk inwestorowi, korzyść, przyjemność użytkownikowi i jeszcze na koniec, jak ktoś to weźmie do ręki i się uśmiechnie – to jest dobry projekt.

Jak powstaje projekt. Długi proces czy szybka kreska?

Zarys, pomysł może powstać w kilka sekund, „na kolanie”. Fajnie jest potem opowiadać anegdoty - prawdziwe przecież - o stworzeniu niemalże na kolanie projektów: Alfa Romeo Mi.To, butów narciarskich Lange (Hermann Maier zdobył w nich Puchar Świata w gigancie), logo fabryki Paradyż (pomysł na nie zrodził się nie w studiu czy w biurze, ale po długim spacerze nad rzeką) albo logo instrumentu muzycznego Ddrome (rodzaj urządzenia - oprogramowania, które umożliwia kilku osobom naraz grę na kilku elektronicznych instrumentach i śpiew; Janusz Kaniewski zaprojektował jego obudowę, miał na to tylko dwa miesiące od pierwszego spotkania z autorem urządzenia do zaplanowanej pierwszej prezentacji na Stadionie Narodowym). Szkic, rysunek to może być zatem kwestia chwili, ale wiedzę o tym, czego potrzebuje klient, zdobywa się latami.

Który z Pana projektów jest tym ulubionym i najważniejszym w karierze zawodowej?

Każdy następny.

Podobno nie zamyka Pan drzwi do domu, ponieważ nie ma w nim nic atrakcyjnego dla złodzieja. Czy ma Pan w ogóle jakiś ulubiony przedmiot, jest Pan do czegoś przywiązany?

Mam portfel, od lat ten sam, własnoręcznie zaprojektowany - niezniszczalna prosta kieszonka, wykonana z włókna węglowego i koźlej skórki, która mieści najważniejsze dokumenty w formacie karty kredytowej: dowód, prawo jazdy, ubezpieczenie, karty kredytowe, bilet wizytowy, zdjęcie żony, obrazek z papieżem - ja sam jestem niewierzący, ale dał mi go mój tata. W mieszkaniu nie mam żadnych przedmiotów osobistych. Mam półkę, na której leży paszport i słuchawki do słuchania muzyki. Mam też zabytkowy fortepian i 25-letniego mercedesa. Im częściej słyszę, że muszę, że mam obowiązek, a nie prawo nimi się zająć, tym mniej traktuję te przedmioty jako moje.

Wiem, że lubi Pan samochody. Poza pracą dla sławnych marek motoryzacyjnych przygotował Pan, m.in., projekty campera dla znanego sportowca, tira dla jakiegoś bogatego Polaka. Co się Panu podoba w autach?

Kocham je. Samochód to fetysz, fascynacja, najbardziej niedorzeczny przedmiot, na który wydajemy pieniądze. Ostatnio odchodzę od samochodów seryjnych w stronę projektowania pojazdów specjalistycznych, ciężarówek, jachtów. Mamy podobną jak Niemcy długość linii brzegowej, tymczasem u nich jest sto tysięcy jednostek pływających, a u nas tylko półtora tysiąca. Gigantyczny rynek do zagospodarowania!

Gigantycznym rynkiem pozostają także miasta. Mówi Pan wiele o Warszawie pełnej sprzeczności i o Gdyni gotowej na żmudne, ale potrzebne ujednolicanie przestrzeni. Co najbardziej Pana razi w miastach. Ma Pan swoje ulubione?

Moje ulubione miasto to Gdynia. Gdybym miał się czepiać mojego rodowitego miasta, czyli Warszawy, lista byłaby długa. Najwięcej pretensji miałbym do siebie, moich znajomych, rówieśników, sąsiadów - jesteśmy bierni. Warszawę najechał milion młodych, nastawionych na szybką karierę ludzi i ani oni, ani my nie interesujemy się życiem miasta, po pracy wracamy do siebie. Nasza pani prezydent uczciwie się napracowała w zakresie komunikacji miejskiej, ale - trzeba przyznać - nawaliła w zakresie kultury. Jak zareagowali mieszkańcy miasta? Referendum o jej odwołanie nawet nie było przegrane - zostało zlekceważone. Dlatego lubię Gdynię - miasto, gdzie mieszkańcy, gdy im coś nie pasuje, od razu idą do swoich decydentów, prezydenta, wiceprezydenta, tam mechanizm demokracji działa.

Proszę odnieść się do stereotypowego postrzegania pracy designera. Wielu osobom kojarzy się on z projektantem bardzo nowoczesnych przestrzeni, przedmiotów, z modą na chłód, minimalizm i lans w modowych wydawnictwach. Pan nie mieści się w tym opisie...

Jest to w Polsce młody zawód, jak specjalista od PR, operator bezzałogowego helikoptera czy fizyk - ekspert w dziedzinie zderza czy hadronów. Dlatego kojarzy się z czymś sensacyjnym. Wiem, że na początku XX wieku utarło się, że jesteśmy jak projektanci mody: modni. Stąd etos nawiedzonego artysty. Natomiast projektant to rzemieślnik, a jedynym luksusem jest adrenalina, gdy siadamy do nowej technologii. Poza tym nasza firma jest rodzinna, moje interesy reprezentuje żona, o godną prezentację dba siostra, o sprawną strategię firmy przyjaciel brata żony, a wkrótce zaczynamy długi projekt z moim wieloletnim przyjacielem. Tradycyjna europejska firma, zero sensacji.

Teczka osobowa

Janusz Kaniewski

Urodził się w 1974 r. Jest projektantem form przemysłowych. Ukończył Transportation Design w Istituto Europeo di Design w Turynie. Jest doradcą samorządów miast (m.in. prezydenta Gdyni - ds. estetyki miasta, projektowania i urbanistyki), wykładowcą, kuratorem i współorganizatorem festiwalu Gdynia Design Days 2012. Od lat plasuje się w czołówce rankingów najbardziej kreatywnych („Brief”) i innowacyjnych („Forbes”) osób w Polsce. 18.10.2013 r. odbyła się premiera jego książki pt. „Design”. Na 2014 r. planowana jest wystawa z okazji 25-lecia jego pracy twórczej.

Więcej na www.januszkaniewski.com; www.facebook.com/JanuszKaniewskiDesign.