Ludzie, ludzie... Cyrk przyjechał!

Krzysztof Błażejewski 20 listopada 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:07



Linoskoczkowie, połykacze ognia, treserzy dzikich zwierząt, żonglerzy, akrobaci, woltyżerzy i komicy - to najczęstszy skład objazdowych trup cyrkowych, które przez długie lata wywoływały wszędzie tam, gdzie się pojawiły, ogromne zainteresowanie


Tradycja występów zespołów cyrkowych, znanych na naszych ziemiach od średniowiecza, upowszechniła się w XVIII stuleciu, w ostatnich latach I Rzeczypospolitej. Zorganizowane grupy jeździły po jarmarkach, zarabiając przedstawieniami na życie.

Obyczaj ten nie uległ zmianie wraz z rozbiorami. W czasach pruskich np. do Bydgoszczy cyrki zjeżdżały na czas jarmarków wełną. Pokazywano wówczas Murzynów, Indian jako „ostatnich Mohikanów” popularnych za sprawą powieści Coopera i potomków dzielnych Azteków, broniących Meksyku przed Cortezem, a potem Inków z rodu Atahualpy, ludzi z Ziemi Ognistej, karłów i ludzi monstrualnie wysokich albo z innych powodów wyglądających dziwacznie, np. albinosów czy kobiety z brodą, której prawdziwość każdy sceptyk mógł sprawdzić, szarpiąc osobiście.

W 1850 roku do Bydgoszczy przybył Witzmann, dyrektor wielkiej areny z Berlina, z trupą „linoskoków” włoskich. Gmach teatru miejskiego, w którym urządzano wówczas przedstawienia cyrkowe, stale „był w oblężeniu”. Szczególny aplauz zyskały pokazy sławnego ekwilibrysty włoskiego Giovanniego Vitti, który, oparty tylko jednym łokciem o postument metalowy, utrzymywał się poziomo w powietrzu. Przypuszczano, co prawda, że przez scenę słabo oświetloną kagankami (lamp gazowych jeszcze nie znano) na tle ciemnej dekoracji przeciągnięta była lina druciana, na której opierało się ciało artysty, ale nie brakowało wierzących w siły nadprzyrodzone.

Indianie jadą pociągiem

W II połowie XIX wieku na bazie popularności „Pana Tadeusza” przyjeżdżali do naszych miast różni „Jankiele z Wilna”, grający nie tylko na cymbałach. Prezentowano też obwoźne menażerie, gdyż ludzie za możliwość obejrzenia słonia, pantery czy lwa w klatce byli gotowi słono zapłacić. Te egzotyczne zwierzaki jednak trafiały tu rzadko. Częstsze były pokazy brunatnych i czarnych niedźwiedzi z „lasów litewskich”, z „akademii smorgońskiej”, prowadzonych na łańcuchu przez Cyganów. Wielką sensacją był w Bydgoszczy pokaz pary lampartów w namiotach rozbitych przy kościele Klarysek w 1855 roku.

Trzy dekady później do Torunia przybył pierwszy polski cyrk Łaszowskich. O wiele częściej jednak w mieście nad Wisłą zjawiały się trupy niemieckie - Xawera Brumbacha, Pierre’a Althoffa czy reklamowany jako „największy cyrk w Europie dzięki 115 wytresowanym koniom” rodzeństwa Blumenfeldów. Cyrki rozbijały swoje obozy obok Ogrodu Wiktorii na terenie zwanym także esplanadą chełmińską.

Największą sensacją w czasach zaborów w Toruniu był przyjazd cyrku Sarrasaniego w 1912 roku. Rozbił się on na placu przed Bramą Lubicką. Główną atrakcją cyrku było widowisko odtwarzające westernowe atrakcje Dzikiego Zachodu. Występowała w nim grupa akrobatów i jeźdźców złożona z 80 Indian i kowbojów oraz ponad stu koni.

„Zaangażowanie trupy Indyan wiele sprawiało trudności, gdyż rząd amerykański nie zezwala obecnie na wywożenie tych szczepów znajdujących się na wymarciu. Dyrektor Sarrasani złożyć musiał za z 22 osób składającą się grupę Indian 10 tys. mk za osobę” - informowała prasa.

Zespół Sarrasaniego do Torunia przyjechał z Królewca dwoma specjalnymi pociągami, a wyładunek menażerii i sprzętu trwał przez cały dzień na dworcu Mokre, gromadząc wielki tłum gapiów.

Słonie na ulicach

„Toruń stoi obecnie pod znakiem Sarrasaniego - pisał reporter „Gazety Toruńskiej”. Wszędzie pełno reklam i tablic Sarrasaniego, także po okolicy bliższej i dalszej, tak że spodziewany jest znaczny napływ ludzi z bliższej i dalszej okolicy, którzy też niezawodnie wyjdą na swe koszta, bo Sarrasani daje iście wielkoświatowy, niewidziany dotąd program. Całe przedsiębiorstwo przedstawia się na zewnątrz okazale, a wieczorem oświetlone zostaje kilku tysiącami różnokolorowych lampek elektrycznych”.

Dzień przed pierwszym przedstawieniem przez miasto przemaszerował pochód cyrkowy. Szli w nim Indianie, kowboje, Japończycy i Arabowie w malowniczych strojach, prowadząc słonie. Wywołało to tak wielkie zainteresowanie, że przez kilka kolejnych dni wszystkie 6500 miejsc cyrkowych było wypełnionych na każdym przedstawieniu.

Szczególną sensację wywołała ucieczka dwóch młodych (12 i 15 lat) Arabów z trupy cyrkowej. Podejrzewano uprowadzenie albo nawet zabójstwo. Później policja znalazła obu młodzieńców wędrujących pieszo szosą do Bydgoszczy. Jak stwierdzili, uciekli z cyrku z powodu złego traktowania i zamierzali poprosić o pomoc konsula w Bydgoszczy, aby dostać się do Berlina. Innego dnia trzyletnie dziecko za bardzo zbliżyło się do klatki z tygrysami i zostało poważnie poranione pazurami na twarzy.

Również w Polsce międzywojennej sztuka cyrkowa cieszyła się dużą popularnością. Występowały na objazdowych tournée trupy zagraniczne jak i rodzime. Z krajowych największą popularnością cieszył się warszawski Cyrk Staniewskich. Co roku ruszał on w objazd po kraju, parokrotnie zatrzymując się na kilka dni w miastach naszego regionu, między innymi w 1926 roku gościł w Toruniu, gdzie rozbił czteromasztowy namiot przy ul. Grudziądzkiej opodal fabryki Drewitza, a w 1930 roku w Bydgoszczy na placu przy ul. Hetmańskiej. W 1933 ponownie pojawił się w Toruniu na placu przy Kasie Chorych, a w 1934 roku wrócił do Bydgoszczy, tym razem na plac przy ul. Królowej Jadwigi. W tym samym roku na placu nad Wisłą cyrk ten rozłożył swój obóz w Grudziądzu (poprzednio w 1927).

Po raz ostatni w Bydgoszczy i Toruniu Cyrk Staniewskich pojawił się w maju i czerwcu 1939 roku.

Śpiewający Din i Don

Już przy rozkładaniu się cyrku gromadziły się wokół taboru nie tylko dzieci, ale i dorośli, chcąc zobaczyć tzw. menażerię, czyli cyrkowe zwierzęta w klatkach, które za osobną opłatą były prezentowane przez cały dzień.

Atrakcją cyrku Staniewskich w 1939 roku były pokazy tresury fok i... aligatorów, występy tzw. linochoda Ajmara, pokazy akrobatów marokańskich, występy tresowanych psów i koni arabskich oraz rozbawiająca do łez para komików, znanych w Polsce śpiewających humorystów - Dina i Dona. Na przedstawienia wieczorne damy wchodziły bezpłatnie. Na wcześniejsze obowiązywały, zależnie od miejsca, ceny w wysokości 1 zł i 80 gr, dzieci płaciły 50 groszy.

Treser lwów morskich Fron wyznał dziennikarzom, że jego ojciec nauczył się tego zawodu dawno temu w cyrku Sarrasaniego, z którym przed laty był w Toruniu, a on obecnie kontynuuje dzieło ojca. Zimą Fron pojawił się ze swoją menażerią w cyrku Krone w Monachium, gdzie występował w kręconym filmie „Arena”. Lwy morskie w Toruniu mieszkały wraz ze swoim treserem w wagonie cyrkowym, w którym urządzono specjalny basen dla tych zwierząt.

Wielkich echem w Toruniu odbiła się wizyta słynnego w całej Europie cyrku zoologicznego Hagenbecka z Hamburga w 1929 roku z pokazami tresury tygrysów, lwów, niedźwiedzi polarnych, lwów morskich i innych zwierząt. „Uprasza się Szan. Publiczność, kto ma słabe nerwy, niech opuści cyrk przed tym numerem” - tak reklamowano występ „królewskich tygrysów”. Cyrk Hagenbecka zbudował swój namiot na Wełnianym Rynku przy ul. Grudziądzkiej.

Po II wojnie światowej popularność i dostępność widowisk cyrkowych utrzymywała się na podobnym poziomie, aż do upowszechnienia się telewizji, która wywróciła do góry nogami sposób spędzania wolnego czasu, wiele dawnych atrakcji spychając na margines życia, tak jak m.in. przedstawienia cyrkowe.

Cyrkowe numery PRL

W czasach PRL-u dawne trupy cyrkowe upaństwowiono, zamiast nazw opatrzono numerami, a przedstawieniom dorobiono ideologię. Np. w czerwcu 1946 roku w Toruniu rozklejono plakaty następującej treści: „Do naszego miasta przybył największy w Polsce Objazdowy Cyrk Państwowy Nr 1. Cyrk podlega, jak wszystkie inne przedsiębiorstwa cyrkowe i lunaparkowe Naczelnej Dyrekcji Widowisk Rozrywkowych w Łodzi, ul. Stefana Jaracza 32. Cyrk Nr 1, przybywając tylko na krótki czas, daje możność oglądnięcia rewelacyjnego programu artystycznego o wysokim poziomie kulturalnym, szerokim masom publiczności, młodzieży szkolnej, Związkom Zawodowym i innym”.

Potem do miast naszego regionu przyjeżdżały inne krajowe cyrki państwowe, np. „As” z variete indiańsko-kowbojskim w 1968 roku, „Gryf” w 1969 roku, „Bajka” z widowiskiem dla dzieci w 1972 roku, a w ramach wymiany artystycznej cyrki z krajów demokracji ludowej, m.in. w 1961 roku cyrk radziecki z Erewania, w 1969 roku Cyrk Armii Radzieckiej, w 1973 roku bułgarska Slavia. W Bydgoszczy cyrki swoje namioty rozbijały przy ul. Markwarta w parku Ludowym, przy ul. Focha i Czartoryskiego, później przeniosły się na skarpę, na Wyżyny, m.in. na plac przy Modrakowej (bułgarski cyrk... „Warszawa” 1986 r., cyrk Zalewskich w latach późniejszych). W Toruniu tradycyjnym miejscem przedstawień stał się plac przy ówczesnej ul. Nowickiego.


Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 20-11-2013 19:46

    Brak ocen 0 0

    - akuratny: Teraz nie musi przyjezdzać jest non stop

    Odpowiedz