O rybaku i Złotejrybce.pl

Grażyna Ostropolska 2 listopada 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:09



Sławomir R., twórca internetowego portalu Zlotarybka.pl, zastawił misterne sieci na bogatego krewnego i... sam w nie wpadł


Są dzieła, które same się bronią i takie, którym rozgłosu nadaje skandal. Na takiej fali wypłynął niedawno młody artysta z Wybrzeża, wystawiając na publiczny widok rzeźbę sowieckiego żołnierza gwałcącego ciężarną kobietę. Pokazywane w świetle kamer kontrowersyjne dzieło dało jego twórcy rozgłos, na jaki zapewne liczył.

W naszym regionie też mamy twórcę, którego dzieło rozsławił skandal. O wierszu Sławomira R. „Świat prawdy nigdy nie zobaczy” zrobiło się głośno, gdy do lokalnych mediów trafił kontrolowany przeciek o utajnionym procesie, w którym sądzi się poetę za utwór zamieszczony na internetowej stronie „Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc”.

Przynęta chwyciła

Dziennikarze zaczęli dociekać, kim jest człowiek, który poczuł się zniesławiony wierszem Sławomira R. i wytoczył mu proces. Treść utworu „Świat prawdy nigdy nie zobaczy”, zamieszczonego na kilku portalach, miejscami obsceniczna, kojarzy się ze spowiedzią ofiary pedofila. To temat nośny i ostatnio głośny, więc... chwycił. Przed salą, w której miała się odbyć utajniona rozprawa (jej termin autor wiersza podał w Internecie) pojawiły się media. - Nie mogę nic powiedzieć, bo sprawa jest niejawna - tak Sławomir R. odpowiadał na pytania dziennikarzy i kierował ich na internetowe strony swojego portalu Zlotarybka.pl, gdzie mieli znaleźć więcej informacji.

Manewr dobry, bo w oczach tych, którzy poszli za wskazówką i zajrzeli na portal, Sławomir R. urósł do rangi bohatera. Człowiek, który pisze o dziecięcych marzeniach i szuka sponsorów, którzy je spełnią, pozytywnie się kojarzy. Sławomir R., twórca i administrator portalu Zlotarybka.pl, nazywa siebie „dyżurnym marzycielem kraju”. Chwali się, że za tę społecznikowską działalność otrzymał prestiżowe wyróżnienie Niezależnej Fundacji Popierania Kultury Polskiej im. Jerzego Bonieckiego w Australii. Takie samo, jakie wcześniej otrzymali: Anna Dymna, Jerzy Owsiak, Janina Ochojska, Tadeusz Mazowiecki i Jacek Kuroń.

Aktualnie na stronie Zlotarybka.pl ogłasza się, że inicjatywę spełniania marzeń dzieci tymczasowo zawieszono, co ma związek ze zgłoszonym domniemaniem popełnienia przestępstwa pomówienia za pomocą wiersza „Świat prawdy nigdy nie zobaczy” autorstwa Sławomira R.

Odpowiednie linki kierują nas na strony Facebooka, gdzie zaczyna się

akcja zbierania podpisów

pod „listem otwartym w obronie oskarżonego autora”. Sławomir R. nie kryje, że inkryminowany utwór wysłał mailem do 138000 użytkowników portalu Zlotarybka.pl. Rozsyła go dalej i pyta internautów, czy jest w jego treści coś, co identyfikuje pedofila. Skarży się im, że człowiek, który go oskarża, domaga się nie tylko ukarania, ale i zamknięcia poety w zakładzie psychiatrycznym. Składa publiczne oświadczenie, że nie był molestowany przez rodziców, a tematyka wiersza jest mu znana, ponieważ pomagał skrzywdzonym przez pedofilów. Przypomina też, że pod publikowanym w Internecie wierszem zamieszczał informację, że „wszelkie ewentualne podobieństwa są przypadkowe i niezmierzone”.

Nikt nie wie o co tu chodzi, a cała sprawa zaczyna przypominać „Proces” Kafki. Utajnienie rozpraw powoduje, że Sławomir R. nikomu nie tłumaczy, kto i dlaczego go oskarża, i kreuje się na ofiarę.

Mechanizm promocji działa, bo bydgoskim procesem zaczyna się interesować Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce, a krakowscy animatorzy kultury zapowiadają, że w ramach solidarności z poetą, który zasiadł na ławie oskarżonych, jego wiersz zostanie odczytany 10 listopada na spotkaniu z cyklu „Poezje i herezje”. Sam poeta idzie o krok dalej i zapowiada, że na bazie wiersza „Świat prawdy nigdy nie zobaczy” powstanie teledysk w wykonaniu jednego z raperów, który wspomoże edukacyjną akcję: „Pedofil skrzywdził - Ty możesz pomóc”.

W ubiegły wtorek sąd odrzucił prywatny akt oskarżenia i sprawę umorzył, ale ta już

żyje drugim życiem

- Dzwonią do mnie znajomi i pytają, jak dajemy sobie z tym medialnym rozgłosem radę - mówi krewna obu stron utajnionego procesu. O tym, że Sławomira R. oskarżył jego krewny, jest już głośno, ale to, że przeciw poecie toczy się proces o groźby karalne: jawny i ściśle powiązany z utajnioną sprawą o pomówienie, było do tej pory tajemnicą. Próbujemy ją zgłębić, by proces rodem z Kafki, o którym zrobiło się w Polsce głośno, stał się dla jego obserwatorów i komentatorów bardziej czytelny.

Docieramy do świadków: krewnych i znajomych Sławomira R., znających kulisy jawnej sprawy o groźby karalne, która znajdzie swój epilog w bydgoskim sądzie karnym. Sławomir R., oskarżony o stosowanie gróźb i szantażu wobec krewnego (tego samego, który oskarżył go o pomówienie), nie chce o tym rozmawiać. - W obu sprawach jestem niewinny, a jak chcecie wiedzieć więcej, przyjdźcie na rozprawę - oświadcza nam we wtorek, gdy sąd umarza sprawę o pomówienie.

O relacjach między pokrzywdzonym a jego krewnym, Sławomirem R., mówią nam ci, którzy znają ich obu. - Trzeba je zgłębić, by poznać genezę sprawy, która wprowadziła w traumę i poróżniła całą rodzinę - tłumaczą krewni obu panów. Proszą, by ukryć dane pokrzywdzonego: - Prowadzi on duże przedsiębiorstwo, a znając treść negatywnych komentarzy, jakie Sławomir R. zamieszczał w Internecie, gdy stracił pracę w tej firmie, mamy prawo sądzić, że sytuacja się powtórzy i znowu dojdzie do psucia wizerunku firmy - wyjaśniają. Dla ułatwienia nazwijmy więc pokrzywdzonego panem X.

- X. jest starszy od R. o kilka lat i choć jako krewni od dzieciństwa dużo czasu spędzali razem, są diametralnie różni - słyszymy od krewnej. X. był dzieckiem, które trudno było oderwać od książki, szkolnym prymusem, zaś R. miał głowę pełną pomysłów i mniejszy zapał do nauki.

Ich drogi szybko się rozeszły, bo

X. wyjechał na studia, które połączył z pracą i w wieku 29 lat miał już własną firmę. - A Sławek najpierw przerwał jedne studia, potem drugie i nie potrafił znaleźć stałej pracy, wolał grać w ruletkę - wspomina jego krewna. O skłonności R. do hazardu mówi cała jego rodzina: - Był z tym problem, bo gdy Sławek popadał w długi, to X. go ratował. Wyciągał go z rąk wierzycieli (gdy R. dzwonił z informacją, że przetrzymują go w samochodzie i zrobią mu krzywdę, jeśli X nie spłaci za niego długu), a innym razem - z aresztu - opowiada inna krewna.

- X. zawsze wyciągał Sławka z opresji i wspomagał go finansowo, a ten to wykorzystywał. Byliśmy jednak w szoku, gdy w ubiegłym roku X. ujawnił rodzinie, że jest szantażowany przez R. Pokazał nam SMS-y, które od niego otrzymał i radził się, co ma robić - słyszymy od krewnych, którzy znają treść tej korespondencji. Zaczyna się ona w lutym ubiegłego roku.

Sławomir R., jak podaje rodzina, przerywa długie milczenie po utracie pracy w firmie pana X. i gdy ten przebywa na wakacjach, wysyła mu SMS. - Wybacza mu, pisze, że kiedy był małym chłopcem, to X. dawał mu do całowania swojego penisa. Wybacza mu też to, że nigdy nie był przez X. szanowany i kończy słowami: „Dzięki Tobie i temu, że byłeś - żyję. Dziękuję, kocham cię. Sławek” - relacjonuje krewna, której zszokowany X. przesłał SMS od R. - Zastanawialiśmy się, co z tym zrobić, ale uznaliśmy, że ze Sławkiem coś jest nie tak i może mu to przejdzie - tłumaczy.

W kwietniu R. zaczął zasypywać X. SMS-ami. Zapraszał go na lot poduszkowcem, jazdę quadem lub na ryby, a w maju

poprosił krewnego o pożyczkę.

- Chciał, by X. pożyczył mu kilkadziesiąt tysięcy złotych na nowy biznes. Tłumaczył, że bank nie udzieli mu kredytu, bo jego firma - wypożyczalnia quadów - przynosi straty - wspominają krewni. Twierdzą, że treść wszystkich SMS-ów między panami R. i X. jest w sądowych aktach sprawy o groźby karalne. Wynika z nich, że gdy X. odmówił krewnemu pożyczki, tłumacząc, że poprzednio pożyczonych pieniędzy R. też mu nie zwrócił, a na finansowych interesach z nim cała rodzina cierpiała, zaczyna się korespondencja, którą X. uznał za szantaż.

R. rzekomo informuje X. poprzez SMS, że ma propozycję wystąpienia w jednej z prywatnych stacji telewizyjnych, gdzie jako jedna z ofiar molestowania seksualnego ma opowiedzieć, jak to wpłynęło na jego życie. Pisze, że potem będzie konfrontacja z osobą molestującą go w dzieciństwie, czyli z X., jego krewnym. - Swój SMS R. kończy informacją, że jako ofiara molestowania dostanie za udział w tym programie 100 tys. zł, opiekę prawną i wszelką pomoc w postępowaniu sądowym o odszkodowanie, a zgoda osoby molestującej nie jest konieczna, bo telewizja ma sposoby, by do niej dotrzeć - podaje treść SMS-a jeden z krewnych. Część rodziny uznała, że te słowa to nie tylko szantaż, ale i groźby karalne, które należy zgłosić prokuraturze, część sugerowała, że takich spraw nie należy wynosić na zewnątrz. Psycholog i psychiatra poradzili złożyć zawiadomienie, sugerując, że R. może się posunąć do kolejnego szantażu, nie tylko wobec X. , ale i innych członków rodziny.

W czerwcu 2012 r. X. złożył doniesienie do prokuratury, a w listopadzie zapadł wyrok nakazowy niekorzystny dla Sławomira R. Ten zgłosił sprzeciw i sprawa toczy się teraz w normalnym trybie. W grudniu R. opublikował w Internecie swój wiersz: „Świat prawdy nigdy nie zobaczy”.

„On swym dotykiem skrzywdził i dzieciństwo zabrał, na kłamstwa i półprawdy wszystkich krewnych bliskich nabrał. Zrobił wszystko, by świat prawdy nigdy nie zobaczył, że to on psychikę skrzywił i wypaczył” - to jego fragment, innych, tych obscenicznych, ze zrozumiałych względów nie zacytujemy.

- Faktyczne podstawy oskarżenia Sławomira R. o pomówienie z art. 212 Kk są inne niż przez niego prezentowane, ale z powodów prawnych i czysto ludzkich nie mogę ich prezentować - to oficjalne oświadczenie pana X.


Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 04-11-2013 19:24

    Brak ocen 0 0

    - litosciwy : Ana złota ani rybka gdzie internauci ??

    Odpowiedz