Gdy dowody są mocno wątpliwe

Przemysław Łuczak 13 sierpnia 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:11




Rozmowa z prawnikiem, profesorem JANEM WIDACKIM

Czy Pan też uważa, że śledztwo w sprawie śmierci gen. Marka Papały jest kompromitacją prokuratury?

Śledztwo w tej sprawie trwało 12 lat i zakończyło się po trzech latach procesu sądowego uniewinnieniem oskarżonych. Sąd równocześnie wskazał na niedociągnięcia tego śledztwa. Mówił nie tylko o słabych dowodach, przedstawionych przez prokuraturę, ale także o sposobie ich zbierania. To jest kompromitujące dla prokuratury, bo przecież śledztwo w sprawie śmierci gen. Marka Papały było jednym z najbardziej prestiżowych, gdyż dotyczyło byłego komendanta głównego policji.

Jak to możliwe, że dwie prokuratury prowadziły śledztwa w tej samej sprawie i nawet nie uzgodniły swojego stanowiska?

Wynika to z ostatniej bardzo głębokiej nowelizacji ustawy o prokuraturze, która słusznie rozdzieliła stanowiska prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości oraz bezpośrednio odizolowała prokuraturę od polityki, choć pośrednie powiązania tak czy inaczej pozostały. Równocześnie jednak ta ustawa dała nadmierną autonomię prokuratorom prowadzącym śledztwa i praktycznie pozbawiła prokuratora generalnego wpływu na to, co się dzieje w prokuraturze.

O ile więc prokuratura działała w myśl zasady jednolitości, to ta zasada została co najmniej poważnie osłabiona, jeśli w ogóle jeszcze funkcjonuje. Prokurator generalny, którego teraz wszyscy będą chcieli pociągnąć do odpowiedzialności za tę sprawę, tak naprawdę nie ma żadnych narzędzi, które pozwoliłyby mu skutecznie sterować prokuraturą.

Dlaczego więc minister sprawiedliwości Marek Biernacki twierdzi, że Andrzej Seremet miał możliwość ingerencji w to śledztwo, ale z niej nie skorzystał?



Chciałbym, żeby Marek Biernacki pokazał, które przepisy ustawy o prokuraturze pozwalają prokuratorowi generalnemu na ingerowanie w śledztwa. To jest już kolejny minister sprawiedliwości, który nie bardzo wie, co jest ważne, a co nie. Tymczasem cały nasz wymiar sprawiedliwości i organy ścigania od lat obsuwają się po równi pochyłej. Mamy w Polsce przestępczość na poziomie poniżej średniej europejskiej, ale za to najwyższy w Europie, poza niektórymi państwami byłego Związku Radzieckiego, współczynnik prizonizacji, który pokazuje, ilu ludzi na każdych 100 tys. mieszkańców siedzi w więzieniu.

Mamy też najmniejszą w UE powierzchnię przypadającą na jednego osadzonego w więzieniu. Każda z tych spraw pokazuje jakiś kryzys czy zapaść. Ale czy któryś z ostatnich ministrów sprawiedliwości zajmował się tymi ważnymi problemami? Nie, interesowały ich jakieś trzeciorzędne rzeczy. Minister Gowin np. walczył, czy ma być 76 sądów czy ośrodków zamiejscowych, czy na czele tej struktury będzie stał prezes czy wiceprezes.

Czy premier Donald Tusk może wykorzystać tę sprawę jako pretekst, żeby nie przyjąć sprawozdania z działalności prokuratury w ubiegłym roku i odwoła Andrzeja Seremeta?

Tak podejrzewam i byłoby to krzywdzące dla prokuratora Seremeta. Rząd będzie chciał pokazać, jak bardzo przejął się sytuacją w prokuraturze. Najprościej będzie zwolnić prokuratora generalnego. Śledztwo w sprawie śmierci gen. Papały było specyficzne, ponieważ było prowadzone pod naciskiem polityków i opinii publicznej. Oczywiście trwało też zdecydowanie za długo.

Ale trzeba również pamiętać, że podobnie zbierane są dowody w wielu innych sprawach karnych. To jest jakiś obłęd, to opieranie wyroków na zeznaniach tzw. skruszonych przestępców, którzy zeznają to, czego się od nich oczekuje albo nawet nie trzeba tych oczekiwań wyrażać, bo oni sami to odgadują, w zamian za jakąś drobną przysługę, która ułatwi im funkcjonowanie w kryminale.

Jak powszechna jest to praktyka?

Jeden z tych rzekomo skruszonych przestępców, który w tej sprawie zeznawał, występuje jako świadek w kilkunastu procesach. To jest przestępca, który siedzi w kryminale i „cudownie” poznaje od innych przestępców szczegóły różnych spraw, które natychmiast przekazuje dalej. Bardzo jestem ciekaw, czy ktoś zada sobie kiedyś trud i zrobi analizę spraw, w których skazywano ludzi w oparciu o zeznania tego dyżurnego świadka.

O ile prokuratura jest w złym stanie, to wymiar sprawiedliwości tli się jeszcze. Jeżeli wydawane są takie orzeczenia jak w sprawie gen. Papały, to daje pewną nadzieję, że nie wszystko stracone. Generalnie jednak jakość wymierzania sprawiedliwości w Polsce jest bardzo niska. Nie tylko dlatego, że sprawy są przewlekle prowadzone, ale również dlatego, że z dowodowego punktu widzenia są bardzo wątpliwe. Jakże pouczające było orzeczenie amerykańskiego sędziego, odmawiającego Polsce ekstradycji Edwarda Mazura. Jak on zmiażdżył dowody, które były tymi „twardymi”, jak przekonywał ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wielki znawca procedury i kryminologii.

Prokuratura powinna dalej prowadzić to śledztwo czy je umorzyć?

Powinna kontynuować śledztwo, ale nie to skompromitowane przed sądem, lecz to łódzkie. Bada się w nim wersję, że gen. Papała poniósł śmierć przypadkowo, z rąk złodziei samochodów. Miejmy nadzieję, że doprowadzi ono do postawienia przed sądem właściwych osób.

Minister Biernacki zapowiada zmiany w ustawie o prokuraturze. Prokuratura z jednej strony ma zachować niezależność, a z drugiej - podlegać kontroli rządu...

Tego nie da się pogodzić. Tak samo jak nie można zrobić kwadratowego koła. Prokuratura musi być niezależna od rządu, ale jednocześnie powinna być sprawnie działającym mechanizmem. Dlatego więc prokurator generalny musi mieć duże uprawnienia wewnątrz samej prokuratury. Obecnie nie ma prawie żadnych. Nawet swoje decyzje personalne, jeśli chce odwołać szefa jakiejś prokuratury, musi konsultować z Krajową Radą Prokuratorów.

Spodziewa się Pan przyznania prokuratorowi generalnemu większych uprawnień?

Wszystko będzie zależało od tego, na ile politykom będzie zależało, żeby prokuratura rzeczywiście była sprawna. Podejrzewam, że skończy się na tym, że głowę da Bogu ducha winny Seremet, a ludowi pokaże się, proszę, oto zrobiliśmy porządek z prokuraturą. W takim przypadku jednak wszystkie źródła patologii w działaniu prokuratury pozostaną nietknięte.

Z badań wynika, że 61 proc. Polaków źle ocenia działanie prokuratury, która chcąc poprawić swój wizerunek zatrudniła firmę PR...

Nie wiem, jak prokuraturę postrzega społeczeństwo. Natomiast ja jestem praktykującym adwokatem i widzę, jak sprawy karne są przygotowywane przez prokuraturę i widzę też, niestety, wyroki sądowe, które zapadają w oparciu o mocno wątpliwe dowody. Z niektórych danych wynika, że w ostatnich latach liczba zabezpieczanych śladów na miejscach przestępstw spadła o 25 proc. W najpoważniejszych sprawach prokuratury opierają się na zeznaniach świadków koronnych, małych świadków koronnych i tzw. skruszonych przestępców. No i na podsłuchach i billingach. To jest patologia śledztwa i procesu.

Czy zamykanie w specjalnym ośrodku groźnych przestępców, którym w przyszłym roku kończą się kary więzienia, jest właściwe?

Jest to niewłaściwe i gwałcące dorobek 200 lat nauki kryminologii, penologii i podstawowych zasad procesu karnego. Nie można nikogo zamykać w oparciu o prawdopodobieństwo, że popełni przestępstwo. Ludzie dali sobie wmówić, że z więzień będą wychodzić jacyś seryjni mordercy, wampiry. Weźmy tego największego, wampira z Bytowa. Zarzucano mu kilkadziesiąt morderstw, a skazano bodaj tylko za jedno, a i to było mocno wątpliwe
. Jest znakomitą socjotechniką polityczną administrowanie strachem. Można ludzi przestraszyć, a jak się przestraszą, to można ten ich strach koić i wykorzystywać do tego, że będą akceptować nadzwyczajne środki, dodatkowe uprawnienia organów ścigania, domagać się zaostrzenia represji karnej. Jest też w tym pewien paradoks. Ci przestępcy mają być leczeni po wyjściu z kryminału. Ale skoro siedzieli w nim 25 lat, to musieli być zdrowi psychicznie, więc kto ma ich teraz leczyć i na co?

Co więc należałoby zrobić?

Powinno się nad nimi roztoczyć opiekę postpenitencjarną. Gdy ktoś po 25 latach wychodzi z kryminału, to wchodzi w społeczną próżnię, nie ma już rodziny, znajomych i kolegów, a świat jest zupełnie inny niż ten, z którego został kiedyś zabrany. Oczywiście konieczny jest także rzeczywisty dozór policyjny nad przestępcami, o których mówimy. Poza tym społeczeństwo jest na nich szczute, są stygmatyzowani, jeszcze zanim wyszli na wolność.


(Rozmowa nie była autoryzowana)
Teczka osobowa

Prawnik, adwokat, polityk i publicysta

Prof. zw. dr hab. Jan Widacki ma 65 lat. Założyciel Kancelarii Adwokaci J. Widacki i Wspólnicy. Występował jako adwokat w wielu głośnych procesach. Jest dziekanem Wydziału Prawa, Administracji i Stosunków Międzynarodowych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego oraz dyrektorem Instytutu Prawa Karnego i Kryminologii. Autor kilkunastu książek i ponad 300 artykułów, dotyczących, m.in., kryminologii, kryminalistyki, procesu karnego. Publikuje, m.in., na łamach tygodników „Newsweek” i „Przegląd”.

Był posłem na Sejm VI kadencji z listy Lewicy i Demokratów. W latach 1990-1992 był wiceministrem spraw wewnętrznych, a w latach 1992-1996 ambasadorem RP na Litwie.





Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 23-08-2013 16:29

    Brak ocen 0 0

    - pijaczek: jak nie ma no to dowódy moze być od Palikota /polmos lublin/

    Odpowiedz