Pod piramidy z duszą na ramieniu

Przemysław Łuczak 24 lipca 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:12


Rozmowa z prof. JACKIEM KNOPKIEM, politologiem z UMK.

Kiedy turyści znowu pojawią się licznie pod egipskimi piramidami?

Myślę, że turyści cały czas mogą jeździć do Egiptu. Problem tylko w tym, jaką formę wypoczynku wybiorą. Jeżeli będą to wakacje pobytowe, to nie mają się czego obawiać. Egipskie centra turystyczne oddalone są od areny ostatnich gwałtownych wydarzeń politycznych. Nierzadko chronione są nawet przez wojsko. Egipskie kurorty żyją trochę własnym życiem. Ich mieszkańcy dobrze wiedzą, że ich egzystencja zależy od zagranicznych turystów, a rewolta może pozbawić ich pracy i dochodów. Dlatego bardzo dbają, żeby było tam spokojnie i bezpiecznie.

Podobnie zresztą było kilka lat temu w Grecji, gdzie na ulicach miast trwały demonstracje, ale turyści wypoczywający na wyspach nawet nie zauważyli, że dzieje się coś złego. Gorzej jest z turystyką objazdową. Sam miałbym duże wątpliwości, czy w tak niespokojnej sytuacji decydować się na zwiedzanie zabytków starożytnego Egiptu. W przeszłości bowiem nieraz już turyści byli atakowani przez radykalne grupy luźno powiązane z Bractwem Muzułmańskim.

Jaki jest udział turystyki w gospodarce egipskiej?

Egipt nie może sobie pozwolić na utratę wpływów z turystyki - bezpośrednie dochody z niej stanowią przynajmniej około 6-7 proc. PKB. A do tego dochodzi jeszcze otoczenie ekonomiczne i usługowe, czyli, m.in., wyprawy do miejsc historycznych, rejsy statkami między kataraktami po Nilu i po Morzu Czerwonym, kluby nocne, kawiarnie, kafejki czy sprzedaż pamiątek. To przynosi konkretne pieniądze i daje zatrudnienie kilkuset tysiącom osób.

Dlaczego Egipcjanie znowu wyszli na ulice?

Kiedy w wyniku arabskiej wiosny w 2011 r. upadł reżim prezydenta Hosniego Mubaraka, Egipcjanie liczyli, że będzie im się lepiej żyć. Tymczasem, choć odbyły się wybory prezydenckie i parlamentarne, sytuacja większości ludności wcale się nie poprawiła. Dlatego niezadowolenie społeczne zaczęło znowu narastać, aż kilka tygodni temu doszło do wybuchu tej głębokiej frustracji, co wykorzystała armia, odsuwając od władzy prezydenta Mursiego.

Wpływ na sytuację miał także międzynarodowy kryzys gospodarczy, przejawiający się, m.in., spadkiem cen ropy naftowej i gazu ziemnego oraz trzykrotnym wzrostem cen ryżu na światowych giełdach. A ryż jest tam podstawowym artykułem żywnościowym. W kraju, gdzie miliony ludzi ledwie wiążą koniec z końcem, drożyzna spowodowała ich dalsze ubożenie, co dla wielodzietnych rodzin jest prawdziwym dramatem.

Czy po obaleniu prezydenta Egipcjanom zaczęło się żyć lepiej?

To, z czym radziła sobie dyktatura, która w razie potrzeby potrafiła szybko przerzucić dodatkowe środki na konsumpcję, przerastało możliwości nowych władz, próbujących przestawić gospodarkę na tory wolnorynkowe. O tym, że pewne grupy interesu przygotowywały się do takiej sytuacji i teraz będą chciały jak najwięcej wygrać na tym konflikcie, może świadczyć to, że po przejęciu władzy przez wojsko problemy z zaopatrzeniem w paliwo i energię elektryczną oraz dostępem do podstawowych usług jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki skończyły się.

Ale nie da się z dnia na dzień uregulować wszystkich drażliwych kwestii społeczno-gospodarczych, wynikających, m.in., z przeludnienia. O ile 30 lat temu, gdy władzę obejmował Mubarak, liczba ludności była zbliżona do Polski, to obecnie Egipcjan jest już dwa razy więcej niż nas. Szczególnie trudna jest sytuacja młodych, którzy mają ograniczony dostęp do szkół, służby zdrowia i pomocy społecznej, a bezrobocie sięga 60 proc. To musi powodować poważne turbulencje społeczne.

Czy prezydent Mursi rzeczywiście dążył do przekształcenia Egiptu w państwo wyznaniowe?

Mówiąc o tym, trzeba odnieść się do Bractwa Muzułmańskiego, z którego Mursi się wywodził. Zostało założone w 1928 r., jest ruchem o charakterze społecznym, z którego wywodzi się kilkadziesiąt różnego typu grup i partii, silnie z nim powiązanych. Mursi stanął przed trudnym zadaniem godzenia tych wszystkich nurtów.

Jedne chciały, żeby w Egipcie Koran był drogowskazem, a prawem szariat, ale inne nie miały aż tak radykalnego nastawienia. Zresztą dla zdecydowanej większości społeczeństwa szariat czy jakaś inna forma oficjalnej wyznaniowości byłaby trudna do przyjęcia.

Dlaczego egipska armia znowu sięgnęła po władzę?

Wojsko we wszystkich krajach arabskich jest bardzo silnym czynnikiem sprawczym dla sfery politycznej. Natomiast prezydent Mursi mocno się naraził armii, ponieważ zdymisjonował szefa sztabu i dowódców głównych rodzajów wojsk.

To może nie oznaczało jeszcze utraty przez armię gruntu pod nogami, ale na pewno było próbą osłabienia jej pozycji poprzez ustanowienie nad nią kontroli politycznej. Wojskowym nie mogło się to podobać i postanowili kolejny raz wkroczyć do gry.

Tymczasowy prezydent Mansur zapowiada rychłe wybory parlamentarne i prezydenckie. Czy wojsko wróci wtedy do koszar?

Odsunięcie od władzy Bractwa Muzułmańskiego, aresztowanie jego kilkuset głównych działaczy stanowi próbę sił, ale też daje szanse na podjęcie próby porozumienia głównych sił politycznych Egiptu. Jeżeli Mursi zgodzi się na jakąś formę współpracy z wojskiem, to jestem przekonany, że za jakiś czas wróci ono do koszar. Zwłaszcza gdy utrzyma swoją mocną pozycję.

W ubiegłorocznych wyborach prezydenckich egipskie społeczeństwo znalazło się między młotem a kowadłem. Z jednej strony była opcja związana z poprzednim przywódcą, który przez 30 lat był u władzy, natomiast z drugiej, spontaniczna i żywiołowa opozycja, która chciała doprowadzić do zmian, ale nie miała charakteru zinstytucjonalizowanego.

Trzecią siłą było Bractwo Muzułmańskie, odwołujące się do religii i tradycji, głoszące populistyczne hasła. Były to poglądy trafiające do milionów, głównie słabo wykształconych Egipcjan, żyjących na przedmieściach wielkich miast. Jak się okazało, stało się ono jedyną alternatywą dla poprzedniego układu władzy. Dlatego tak trudno jest im teraz pogodzić się z odsunięciem bractwa od władzy.

Dlaczego Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie zaoferowały Egiptowi 8 miliardów dolarów na wsparcie gospodarki?

Bractwo Muzułmańskie powstało w Egipcie, ale jednocześnie bardzo silnie oddziaływało na cały świat arabski i muzułmański. Jego komórki, o różnym zabarwieniu, zakładano również w Arabii Saudyjskiej i ZEA. A ponieważ nawoływały one do odebrania władzy dynastii Saudów, tamtejsze władze zwalczały je. Zwłaszcza że w tych krajach są też inne grupy przeciwstawiające się autorytaryzmowi Saudów, wzywające do socjalizmu arabskiego i domagające się bardziej sprawiedliwej dystrybucji dochodów uzyskiwanych ze sprzedaży ropy naftowej i gazu ziemnego. Właśnie to, że od władzy odsunięte zostało Bractwo Muzułmańskie, leży u podstaw pomocy finansowej tych państw dla Egiptu.

Te kwoty mogą robić na nas wielkie wrażenie, ale tak naprawdę przy gigantycznych dochodach ze sprzedaży ropy i gazu, które uzyskują te kraje, są to w istocie „drobne” kwoty. Inwestycje Arabii Saudyjskiej na półkuli zachodniej po II wojnie światowej przekroczyły łączną sumę biliona dolarów. Poza tym Egipt ma szczególne znaczenie ze względu na położenie na pograniczu Afryki, Azji oraz Europy, dlatego nie można go pozostawić samemu sobie.

Co mogą zrobić Stany Zjednoczone, które na razie są bardzo powściągliwe w swoich reakcjach i nie wstrzymały finansowej pomocy dla Egiptu?

Egipt stanowi bardzo ważne ogniwo w bliskowschodniej układance polityki Stanów Zjednoczonych. Strategiczne znacznie ma Izrael, ale utrzymanie przez Amerykanów swojej pozycji w tym państwie nie byłoby możliwe bez zaangażowania się w całym regionie, w tym również w Egipcie. To głównie dzięki USA doszło do porozumienia Egiptu z Izraelem.
Część krajów arabskich odwróciła się wówczas od Egiptu, ale jego administracja odniosła dzięki temu spektakularne sukcesy finansowe i gospodarcze. Amerykanie przekazali wiele miliardów w formie pomocy militarnej i gospodarczej jako wsparcie dla reżimu Mubaraka. Zauważmy, że prezydent Obama wprawdzie nawołuje teraz Egipcjan do poszanowania praw człowieka i unikania przelewu krwi, ale za tymi deklaracjami nie idą żadne działania. Nie ma bezpośredniego nacisku wobec nowych władz Egiptu, ale gdyby armia straciła wpływy polityczne, a bardziej radykalne skrzydło Bractwa Muzułmańskiego przejęło całą władzę, Egipt na pewno bardzo szybko wszedłby w konflikt z USA.

Teczka osobowa

Dr hab. Jacek Knopek

Ma 44 lata. Jest kierownikiem Katedry Międzynarodowych Stosunków Politycznych na Wydziale Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK w Toruniu.

Zainteresowania naukowe: stosunki międzynarodowe, systemy polityczne, przemiany społeczne i cywilizacyjne, kwestie narodowościowe i polonijne, polityka regionalna.

W dorobku ma, m.in., takie publikacje jak: „Migracje Polaków do Afryki Północnej w XX wieku” (Bydgoszcz 2001) i „Stosunki Polski z krajami Afryki Zachodniej. Historia i współczesność” (Bydgoszcz 2008). Obecnie pracuje nad kolejną książką dotyczącą stosunków polsko-afrykańskich.

Hobby: sport, kosmologia.