Wakacjusza grzechy główne

Małgorzata Oberlan 21 lipca 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:12

Polak na wakacjach nie wylewa za kołnierz, kąpie się „pod wpływem”, sika do wody i... narzeka. Na menu, obsługę, towarzystwo, a przede wszystkim - na pogodę, która nigdy nie jest za dobra. Za granicą pierwszeństwo w obciachu oddał już jednak sąsiadom ze Wschodu.


Aż 47 procent Polaków nie planuje w tym roku żadnych wakacji. Blisko co dziesiąty dorosły rodak nigdy zresztą na nich nie był, a głównym powodem tej sytuacji jest brak pieniędzy. Ci, którzy w tym roku wyjadą, zrobią to w tak zwanym wysokim sezonie, czyli od czerwca do września (52 proc.).

Jeden procent wyruszy w późniejszym terminie. 63 procent z grupy wyjeżdżających wybierze jakąś miejscowość w Polsce i wyda na odpoczynek mniej niż tysiąc zł na osobę. Ci, którzy wyjadą za granicę, najczęściej wylądują w Chorwacji lub Hiszpanii. Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych w maju tego roku na zlecenie firmy ubezpieczeniowej Mondial Assistance. Smutne dane?

Pijany skacze „na japonkę”

Jeszcze smutniejsze są obserwacje ratowników i zarządców plaż w regionie. - Z piciem alkoholu nad jeziorami z roku na rok jest coraz gorzej - ocenia Waldemar Lewandowski, szef toruńskiego WOPR-u. - Nie obowiązują już dawne przepisy, zakazujące sprzedaży i wnoszenia trunków na plaże. Praktycznie na każdej jest przynajmniej jeden bar, który sprzedaje piwo. Korzystają z tego na potęgę wszyscy: mężczyźni, kobiety, starzy, młodzi, a nawet dzieciaki (bo jak inaczej nazwać absolwentów podstawówki?). I po alkoholu... zaczynają szarżować.

Polak napity ma ułańską fantazję. Kajakiem pokonuje na wyścigi połowę akwenu (i nie ma siły wrócić). Zapomina, że ostatni raz pływał rok temu. Uskutecznia skoki z rozpędu z pomostu. Pół biedy, jeśli techniką klasyczną. - Koszmarna moda ostatnich sezonów to skakanie na główkę „na japonkę”, czyli z rękoma założonymi na plecach. To jak prośba o zarycie głową w dno - załamuje ręce woprowiec.

Plaże, usiane kocykami, przy których rosną rzędy opróżnionych puszek piwa, toalety zazwyczaj mają poza swoim obrębem. Najczęściej też płatne: złotówkę, dwie. Co ciekawe, mimo wlewania w siebie hektolitrów jasnego pełnego, rodacy WC nie oblegają.

Sanitarny dramat

- Ludzie nagminnie sikają do jeziora. A nawet robią jeszcze gorsze rzeczy - przyznaje Waldemar Lewandowski.

Te smutne spostrzeżenia potwierdza Maciej Makowski, dyrektor MGOSiR-u w Koronowie, który opiekuje się plażą miejską w Pieczyskach: - Mamy dwa szalety z obsługą. Skorzystanie z nich kosztuje złotówkę. Niestety, część plażowiczów wciąż załatwia się do wody - mówi. I zaraz dodaje: ale sanepid pozytywnie ocenił czystość wody w naszym kąpielisku.

Na plaży w Pieczyskach kłopotów z czystością jest więcej (zresztą, nie tylko tu). Mimo zakazu, rodacy uparcie wprowadzają na plażę psy. Kąpią je w jeziorze, pozwalają załatwiać się na piachu. Zmorą są też wakacjusze rozpalający nocami na plaży ogniska. Rano rozwiane pozostałości potrafią zabrudzić pół plaży. Przy tym kilogramy petów, kapsli i papierów, zbierane w Pieczyskach systemowo dwa razy w tygodniu, to już szczegół. Choć plaża wyposażona jest w 12 pojemników na śmieci zwykłe, 5 „dzwonów” na odpady segregowane i 2 dodatkowe specjalnie na szkło, wielu jakoś nie może do nich trafić.

- Ludzie łamią zasady dotyczące porządku i bezpieczeństwa, a my czasem pozostajemy bezradni. Ratownicy obawiają się zwracać uwagę w obawie przed agresją upominanych. Straży miejskiej w Koronowie nie ma. Liczyć możemy najwyżej na patrole policji - nie kryje Maciej Makowski.

Francuskie pieski w stołówce

Dorota od trzech lat pracuje w dużym ośrodku wypoczynkowym na Pojezierzu Brodnickim (prosi o niepodawanie nazwy). Ocenia, że przynajmniej połowa gości, szczególnie tych z wczasowych turnusów, odgrywa na wakacjach prawdziwy teatr. - Nie jesteśmy ośrodkiem luksusowym. Ceny miejsc noclegowych w domkach zaczynają się od 40 złotych od osoby. Śniadania i kolacje w stołówce kosztują 12 zł, a obiady 20 zł. To są ceny dla „średniaków” i na takich klientów jesteśmy nastawieni - objaśnia. - Wielu zachowuje się jednak tak, jakby pomylili nas z Riwierą, na której zresztą nigdy nie byli.

Ogórkowa? Za słona i za zimna. Mielone? Pewnie z MOM-u (w przetwórstwie mięsnym termin określający mięso oddzielone mechanicznie) Kompot? Zalatuje pomyjami. No, cyrków w stołówce nie brakuje. - Mam wrażenie, że niektórzy wręcz czekają na możliwość jego odstawiania przy udziale publiczności, czyli innych gości. Z satysfakcją strofują obsługę, wydziwiają nad talerzami jak francuskie pieski - ciągnie Dorota. - A dam sobie rękę uciąć, że połowa przez cały boży rok nie jada w domu tak zbilansowanych posiłków, jak te serwowane u nas. Zatrudniamy dietetyka, co sezon jesteśmy przygotowani do uwzględniania diet: bezglutenowej, jarskiej, itp.

Pewna grupa wczasowiczów niezadowolonych jest zawsze i jakby z założenia - z zakwaterowania, menu, obsługi, towarzystwa, atrakcji. No, i pogody. Ta zawsze może być zbyt deszczowa albo zbyt skwarna.

Rosjanie nas przebili

Polak za granicą długo kojarzony był z nabijaniem worków jedzeniem ze szwedzkiego stołu, nadużywaniem lokalnych trunków i wyjątkową hałaśliwością. Tu jednak zaszła zmiana - ocenia Wojciech Łopaciński, szef hotelu „Filmar” w Toruniu i zapalony podróżnik:

- Nadal w grupie dwudziestu turystów z dużym prawdopobieństwem wskazać można Polaka, bo uparcie nosi skarpety do sandałów, a w ręku dzierży reklamówkę - komentuje hotelarz. - Jeśli jednak chodzi o hałaśliwość, alkoholizowanie się i obrabianie szwedzkiego stołu, to palmę pierwszeństwa oddaliśmy Rosjanom. Sąsiedzi ze Wschodu mają coraz więcej pieniędzy i stają się bardzo aktywni. Pierwszego miejsca na podium nie żałujmy.

Łopaciński osobiście niezbyt rozumie miłość rodaków do zagranicznych wyjazdów all inclusiv. Raz w życiu zdecydował się na taki z żoną, do Tunezji. Wytrzymali trzy dni. Potem się urwali i na własną rękę zwiedzali Tunis. Bez rozmowy z miejscowymi, zaglądania im do garnków, poruszania się lokalną komunikacją i, generalnie, smakowania prawdziwego życia w obcym kraju, udanej wyprawy sobie nie wyobraża.

- All inclusiv to zamiana leżenia na domowej kanapie na leżak przed hotelem. Tak nie da się poznać innego kraju. Ale pewnie kiedyś to się zmieni. Dziś cieszmy się z tego, że w zagraniczne podróże udaje się coraz więcej Polaków, często już z malutkimi dziećmi. Pamiętajmy, że wcale nie tak dawno takiej możliwości nie mieliśmy - przypomina Wojciech Łopaciński .

* * *

65 proc. udających się na wakacje Polaków deklaruje, że będzie wypoczywać na piasku, ewentualnie przy basenie. 72 proc. planuje zwiedzanie okolicy. Osoby poniżej 29 roku życia, głównie mężczyźni, zamierzają też prowadzić aktywne życie nocą.
Opinia

Zbigniew Fronczek, seksuolog
Sezon wakacyjny w pełni. Wyjeżdżając na urlop zostawiamy za sobą obowiązki i problemy, relaksujemy się, odblokowujemy. Wyciszeni i wypoczęci czujemy się szczęśliwi, a to uczucie sprzyja fantazjom erotycznym. Słoneczko przygrzewa i stymuluje na skórze miejsca erogenne. Podniecenie rośnie i... stąd już tylko krok do wakacyjnego seksu. Rozsądek chowamy do kieszeni i na kontakty seksualne decydujemy się szybciej niż zwykle; nawet z przypadkowymi partnerami. I dotyczy to obu płci.

Mimo wszystko nie zapominajmy, że należymy do gatunku homo sapiens. Nie kierujmy się tylko odruchami, nie wyłączajmy całkowicie rozumu (przynajmniej do chwili podjęcia kontaktu seksualnego, potem - już można). Skutki przecież mogą być różne: od niechcianej ciąży po zakażenia przenoszone drogą płciową. Niby rzeczy oczywiste, ale Polakowi na wakacjach warto przypomnieć.

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 21-07-2013 14:54

    Brak ocen 0 0

    - Palp: Ja bym naprawdę nie plasował Rosjan na pierwszym miejscu, to takie troche pobożne życzenie karmione naszymi kompleksami. Proponuję autorowi pojechać do typowo angielskich resortów (np. Lanzarotte), albo skandynawskich (np. Kusadasi). Skarpety do sandałów to nasza specjalność, fakt, ale inne sprawy: przywara gatunkowa, dotyka większość w równym stopniu. Najlepiej wychowani są według mnie Klienci niemieckojęzyczni oraz turyści z Beneluxu... takie moje spostrzeżenia z wieeeelu lat pracy :-). A oprócz przywar z artykułu, jest sporo innych :D https://palpfikszyn.wordpress.com/ 2013/06/09/krotki-przewodnik-zachowania- sie-na-wakacjach-czyli-odbicie-polskiego -turysty-w-bardzo-krzywym-zwierciadle/

    Odpowiedz