Przez śmieci na śmietnik

Jarosław Reszka 22 czerwca 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:13

Ustawa śmieciowa może wysadzić niejeden bastion władzy, który wydawał się broniony przez doborowe oddziały urzędników. Niekoniecznie w wyniku natychmiastowej reakcji.



Ustawa śmieciowa może wysadzić niejeden bastion władzy, który wydawał się broniony przez doborowe oddziały urzędników. Niekoniecznie w wyniku natychmiastowej reakcji.

Doświadczamy obecnie wysypu, bodaj dziewięciu naraz, wniosków bądź zapowiedzi wniosków o referenda w sprawie odwołania prezydenta miasta czy burmistrza. Najczęściej mówi się o Warszawie i Hannie Gronkiewicz-Waltz. Jest to bodaj jedyna do tej pory osoba, której głowy domaga się samorządowa opozycja za błędy w przygotowaniu do wprowadzenia ustawy śmieciowej. Pomruki mniej lub bardziej zorganizowanego ludu słychać jednak niemal w każdej gminie. Jeśli tylko znajdą się tam siły zdolne złożyć cząsteczki gniewu w jeden ładunek, to zmajstrują bombę z opóźnionym zapłonem. Zostanie ona zdetonowana podczas najbliższych wyborów samorządowych.

W Bydgoszczy organizacji ruchu oporu przeciwko ustalonym stawkom za wywóz śmieci podjęło się stowarzyszenie „My Bydgoszczanie”. Nie wznosi ono haseł czysto politycznych, lecz liderzy nie ukrywają, że ich ambicje sięgają dalej niż wywalczenie obniżki cen. Efektem końcowym ma być wykurzenie z ratusza drużyny Bruskiego i zastąpienie jej... No, właśnie, kim? Stowarzyszenie firmują nazwiskami ludzie z dawnego kręgu Konstantego Dombrowicza. On sam jednak rzadko ostatnio pokazuje się publicznie. Trudno więc ocenić, czy Dombrowicz naśladuje Wałęsę („Nie chcem, ale muszem”), czy też z pozycji emeryta walczy jedynie o dobrą ocenę swej ośmioletniej prezydentury.

Tak czy inaczej, nieźle byłoby, gdyby każdy bydgoszczanin sam zadał sobie pytanie, czy ratuszowa władza zasługuje na połajanki za przygotowanie śmieciowej rewolucji. Zanim wykrzyczymy obelgi, weźmy pod uwagę pewne opracowanie. Firma Home Broker, potężny warszawski pośrednik w handlu nieruchomościami, który działa w całej Polsce, przygotowała raport podsumowujący stan przygotowań do przejęcia gospodarki odpadami przez gminy. Na trzy tygodnie przed sądnym dniem porównano, m.in., ceny, jakie ustaliły samorządy.

Nie było to proste, bowiem nie wszystkie gminy uznały za podstawę kalkulacji liczbę osób mieszkających w lokalu. W niektórych opłaty zależą od powierzchni mieszkania lub - jak w Szczecinie - od wody zużytej w mieszkaniu. Aby więc można było te opłaty porównać, eksperci z Home Broker posłużyli się prostym przelicznikiem. Sprawdzili ceny na dwóch przykładach - dwuosobowej rodziny w budynku wielorodzinnym, w lokalu o powierzchni 60 m kw. (średnia wielkość mieszkania oddanego do użytkowania przez deweloperów w tym roku) oraz czteroosobowej rodziny w budynku jednorodzinnym o powierzchni 140 m (tegoroczna średnia wielkość nieruchomości oddanej do użytkowania przez osoby fizyczne). Do obliczeń przyjęto także, że jedna osoba zużywa 4 metry sześcienne wody miesięcznie.

Jak wypadliśmy w tym porównaniu - pokazuje tabelka obok. Do danych Home Brokera wprowadziłem jedną zmianę - tę ogłoszona przez prezydenta Bruskiego we wtorek.Zapowiedział on wniosek o obniżkę stawki z 12,5 do 10 zł od osoby za śmieci segregowane (a zamiar segregacji zgłosili niemal wszyscy bydgoszczanie) i z 25 do 20 zł za niesegregowane. Po tej zmianie Bydgoszcz stałaby się najtańszym miastem pod względem ceny wywozu śmieci segregowanych wśród 16 największych miast Polski.

Obniżka prowokuje do zadania pytania: czy nie można jeszcze taniej? Na przykład 6,5 zł od osoby, jak proponowało stowarzyszenie „My Bydgoszczanie” w odrzuconej przez radnych „uchwale obywatelskiej”. Tego dziś pewnie nikt z pełną odpowiedzialnością nie powie.

Gdy w grę wchodzą podwyżki cen, z reguły przywołuje się argument o krzywdzie najuboższych, którzy, na przykład, będą od ust sobie odejmować, by zapłacić za kurs śmieciarki. Chciałbym jednak nieśmiało zauważyć, że w tym mieście i w tym kraju oprócz najuboższych żyje jeszcze całkiem spora grupa Polaków, dla których kilkuzłotowy wydatek w skali miesiąca nie jest wielkim kłopotem. Sam się do nich zaliczam i powiem szczerze, że wolę wydać kilka złotych więcej za wywóz śmieci i mieć tę satysfakcję, że odbiorą je ode mnie profesjonaliści: czyści, punktualni, dysponujący nowoczesnym sprzętem i uczciwie dostarczający ładunek do recyklingu lub spalarni. A to, niestety, musi kosztować.



Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 25-06-2013 10:12

    Brak ocen 0 0

    - fordoniak: Panie Reszka, a przed ustawą śmieciową to przyjeżdżali po śmieci brudasy w zdezelowanych samochodach tak? A teraz w garniakach będą odbierać śmieci i w nowiutkich Volvach. Chodzi o to,że zabrano nam możliwość decydowania z kim chcę podpisać umowę o śmieci, teraz to urzędas wie lepiej co dla mnie dobre, a poza tym to teraz będę płacił więcej za to samo.

    Odpowiedz