Widzę naszych w pierwszej lidze!

Krzysztof Błażejewski 20 czerwca 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:13




Pierwszym klubem ekstraligowym w regionie był Toruński Klub Sportowy. Jego piłkarze jednak awansu nie wywalczyli na boisku, bo wówczas dopiero kształtowała się liga.
TKS został do grona ligowców zaliczony przez organizatorów rozgrywek, secesjonistów, bowiem Polski Związek Piłki Nożnej twardo stał na stanowisku, że o mistrzostwo kraju należy rywalizować w systemie pucharowym.

Odszczepieńcy - w tym gronie znalazły się takie kluby jak Pogoń Lwów, Legia Warszawa, Warta Poznań czy krakowska Wisła - zaprosili na naradę, która odbywała się w grudniu 1926 roku w Warszawie, przedstawicieli 12 klubów. W tej grupie znalazł się też TKS. Wiosną 14-zespołowa liga (tylko jedna) zaczęła rozgrywki.

„Nowy ustrój w sporcie piłki nożnej stał się faktem - pisało „Słowo Pomorskie” - 13 najlepszych klubów z całej Polski przyjedzie w tym roku do Torunia. Mecze ligowe już teraz budzą w naszym mieście niebywałe zainteresowanie”.

Dniem toruńskiej premiery w ekstraklasie był 3 kwietnia 1927 roku - o godz. 16 na stadionie wojskowym na Bydgoskim Przedmieściu (byłym stadionie żużlowym, na terenie którego pobudowano Centrum Handlowe Plaza) rozpoczął się mecz, w którym torunianie pokonali 4:3 naszpikowaną sławami (Bułanow, Loth, Grabowski, Ałaszewski) Polonię Warszawa. Do przerwy było nawet 4:0.

Torunianie w ekstraklasie nie grali jednak długo, bo tylko dwa sezony. Do wojny żaden z zespołów z naszego regionu awansu już nie wywalczył.



Również i po II wojnie pierwszym reprezentantem ówczesnego województwa bydgoskiego w rozgrywkach na szczeblu centralnym był toruński Pomorzanin, zaliczony w 1949 roku do II ligi. Grał w niej do 1952 roku, wrócił w 1956, kiedy zapadła decyzja o powiększeniu ligi i spadł definitywnie w 1959 roku.

W międzyczasie piłkarskiej ekstraklasy doczekała się Bydgoszcz za sprawą Gwardii. Było rok 1953.

Jeszcze na trzy kolejki przed końcem rundy do awansu kandydowało aż pięć ekip. Gwardziści objęli prowadzenie w tabeli w połowie serii rewanżowej. Ostatnie spotkania to pasmo sukcesów bydgoszczan, np. w Warszawie ze Spójnią 7:1. Decydujący mecz zaplanowano na 1 listopada z Kolejarzem Leszno. „Zagrają o być albo nie być w I lidze” - pisała pomorska prasa. Gwardziści wygrali 2:0 po bramkach samobójczej i Brzeskiego, z wrażenia spudłowali dwa karne. Zwycięska drużyna zniosła na ramionach trenera Kotlarczyka, który „scementował zespół moralnie i sportowo”.

„Po raz pierwszy w historii zespół z Pomorza - Gwardia Bydgoszcz w szeregach ekstraklasy piłkarstwa polskiego” - informował we wtorek 3 listopada „Ilustrowany Kurier Polski”. Albo bydgoscy dziennikarze zapomnieli o TKS-ie, albo uważali, że Toruń to nie Pomorze...

Spłonął kapelusz trenera

Gwardziści jako Polonia spadli w 1956 roku, ale szybko wrócili do ekstraklasy, którą opuścili w 1961. Niestety, już na zawsze.

Nieco wcześniej bydgoscy kibice mieli okazję po raz pierwszy świętować awans Zawiszy do najwyższej klasy. Było to w 1960 roku.

Główna feta odbyła się 9 października po zwycięskim meczu z Polonią Warszawa (1:0 po golu Waligóry). Spalono wówczas kapelusz węgierskiego trenera Christo Scharle, zniesiono go na ramionach do szatni. Okolicznościowe przemówienie wygłosił dowódca Pomorskiego Okręgu Wojskowego gen. Zygmunt Huszcza. W nagrodę piłkarzom przyznano wczasy w Bułgarii. „Jesteśmy piłkarską potęgą - pisała lokalna prasa. - Dwie drużyny w I lidze, derby Bydgoszczy w ekstraklasie, kto by o tym jeszcze rok temu pomyślał?”.

Rok później i Polonia, i Zawisza spadły do II ligi.

O ile Polonia już się nie odrodziła, to Zawisza do ekstraklasy jeszcze wielokrotnie wracał. Najpierw wiosną 1964 roku na trzy sezony, potem wiosną 1977 na rok.

Ten drugi awans odbył się w wielkim stylu - na fotelu lidera zawiszanie zasiedli już po rundzie jesiennej i ani przez moment prowadzenia w swojej grupie II ligi nie oddali do końca rozgrywek. W rozstrzygającej batalii zremisowali w Gdańsku z Lechią 1:1 w dramatycznych okolicznościach. Punkt i awans uratował w 88 minucie gol Adama Kuryły! Po 10 latach przerwy piłkarska ekstraklasa wracała tym samym do Bydgoszczy. Jednak pobyt w tej klasie trwał tylko rok. Wiosną 1979 roku Zawisza wszedł ponownie, tym razem na dwa lata.

I znów był to awans uzyskany w niesamowitych okolicznościach. Jeszcze pięć kolejek przed końcem Bałtyk Gdynia miał cztery punkty przewagi, a Lechia Gdańsk dwa. Zawiszanie wygrywali jednak wszystko, a ich rywale tracili punkty. W ostatniej kolejce bezbramkowy remis z Bałtykiem w Gdyni premiował zawiszan.

W latach 80. na kolejny awans co roku oczekiwały, prócz kibiców, „czynniki społeczno-polityczne, władze administracyjne i sportowe”, powstała nawet specjalna rada opiekuńcza zakładów pracy. Udało się te życzenia spełnić dopiero wiosną 1989 roku pod wodzą trenera Władysława Stachurskiego, dzięki wygranej w barażach z 14. drużyną ekstraklasy, GKS Jastrzębie (0:0 na Śląsku i 2:0 w Bydgoszczy). Tym razem pobyt w ekstraklasie trwał pięć lat, w pierwszym sezonie Zawisza zajął najwyższe w historii, czwarte miejsce. Na kolejny sezon w najwyższej klasie czekać trzeba było długie 19 lat...

Tym meczem żył Inowrocław

Z drużyn piłkarskich naszego regionu do ekstraklasy awansowały po II wojnie tylko zespoły bydgoskie, ale dla wielu teamów z innych miast wielkim wydarzeniem były awanse do dawnej II, dzisiejszej I ligi, bezpośredniego zaplecza ekstraklasy.

Na taką chwilę inowrocławscy fani futbolu czekali blisko pół wieku. W niedzielę, 18 czerwca 1978 roku, kiedy kibice w całej Polsce szykowali się do obejrzenia w telewizji meczu Polska-Peru (1:0) na argentyńskich mistrzostwach świata, w Inowrocławiu odbywał się niezwykle ważny mecz o mistrzostwo jednej z grup III ligi. Goplania podejmowała MRKS Gdańsk. Było to bardzo dramatyczne spotkanie. Remis dawał awans gdańszczanom, którzy u siebie wygrali 1:0. W 75 minucie Rożek strzelił bramkę dla Goplanii. Minutę później goście wyrównali, ale tuż przed końcem Orczyk zdobył zwycięskiego gola na wagę awansu.

Drugoligowa przygoda Goplanii trwała krótko i już się nigdy nie powtórzyła. Dlatego tak silnie utkwiła w pamięci inowrocławian, zwłaszcza że w mieście gościły takie marki jak Zawisza Bydgoszcz, Lechia Gdańsk, Warta Poznań czy Zagłębie Lubin.

W 1991 roku do II ligi na dwa lata awansował bydgoski Chemik.

Za to na ponowną grę w II lidze piłkarze z Torunia musieli bardzo długo czekać. Ich marzenia spełniła wiosną 1993 roku Elana, która znakomicie w rozgrywkach III ligi „Pomorze” o dziewięć oczek wyprzedziła inowrocławską Goplanię.

Gdy „Maciek” przestał trafiać

„Nareszcie II liga - pisały „Nowości”. - Po 34 latach sympatycy piłkarstwa w Toruniu znowu będą chodzić na zawody o mistrzostwo II ligi. Długo kibice musieli czekać na taką okazję, niektórzy zostali starszymi panami, inni nie doczekali...”

Przygoda piłkarzy Elany w II lidze trwała tylko rok. Jednak niebawem wrócili do II ligi i tym razem - znacząco wzmocnieni, zwłaszcza piłkarzami... Zawiszy - przez długi czas nawet liczyli się w grze o awans do ekstraklasy, prowadzeni przez trenerskiego speca od awansów, Wiesława Gałkowskiego z Bydgoszczy. Kryzys pojawił się w kwietniu 1997 roku, kiedy to nagle przestał trafiać Jarosław Maćkiewicz i Elana gubiła punkty. Na chwilę nadzieja wróciła po efektownym zwycięstwie 3:0 z Dyskobolią 4 maja (trzy gole „Maćka”). Ostatecznie na finiszu zabrakło sił i Elana zajęła trzecie miejsce za Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski i Pogonią Szczecin.

Po trzech sezonach torunianie spadli z II ligi i na tak wysoki poziom rozgrywek nigdy już się wspięli.

Wiosną 2004 roku awansował do II ligi Kujawiak/Hydrobudowa Włocławek.

Był to historyczny awans, pierwszy w dziejach miasta. Warto dodać, że zespół był beniaminkiem III ligi. O awansie przesądziła wygrana 2:0 z rezerwami Amiki Wronki 6 czerwca 2004 roku. Mecz Kujawiaka, prowadzonego przez trenera Czesława Jakołcewicza, oglądało ok. 4 tys. włocławian. Potem była wielka feta na boisku, w górę wystrzeliły konfetti i sztuczne ognie, a piłkarze założyli specjalnie przygotowane stroje. Kujawiak wytrwał półtora sezonu. W lutym 2006 przekazał drużynę Zawiszy. Jednak mocarstwowe plany szybko wzięły w łeb ze wzglądu na udział w aferze korupcyjnej. Zespół został wycofany z rozgrywek.

Wiosną 2006 roku swoje wielkie dni przeżywało małe Janikowo. Piłkarze tamtejszej Unii wreszcie awansowali do upragnionej II ligi. Uniści trzeci raz z rzędu zajęli wówczas drugie miejsce w III lidze i trzeci raz przystąpili do spotkań barażowych, które po raz trzeci przegrali, ale... ostatecznie awansowali po tym, jak ich rywal - Kania Gostyń - wycofał się z rozgrywek.

Pobyt Unii w II lidze trwał jednak tylko rok.

I Grudziądz się doczekał...

Ostatni wielki awans w naszym regionie obserwowaliśmy w 2011 roku, kiedy to do bezpośredniego zaplecza ekstraklasy awansowała Olimpia Grudziądz. Jej kibice na tę chwilę czekali wyjątkowo długo.Miasto nad Wisłą było od wielu lat największym w Polsce bez drużyny piłkarskiej, która spędziłaby choćby jeden sezon w II lidze.

Awans grudziądzan stał się faktem 29 maja po pokonaniu Miedzi Legnica 2:0, mieli oni wówczas już 8 punktów przewagi nad Zawiszą, 11 nad GKS Tychy. „Co ja widzę, co ja widzę, Olimpia w II lidze” - śpiewali grudziądzcy kibice. Było zwycięstwo, był okazały puchar, a po meczu wielka feta.

Kto będzie następny?

Warto wiedzieć

Oni zagrali w najważniejszych meczach

Skład TKS Toruń na mecz I ligi z Polonią Warszawa 3 kwietnia 1927: Zdrojewski - Leon Cieszyński, Adolf Gumowski - Bruno Suchocki, Józef Stogowski, Skierski - Paweł Gumowski, Henryk Herbstreit, Józef Cieszyński, Jan Suchocki, Wierzchowski.

Po ostatnim meczu w 1953 roku z awansu do ekstraklasy cieszyli się następujący piłkarze Polonii Bydgoszcz: Piskorz, Piontek, Marian Norkowski, Szczepański, Klimowicz, Przybylski, Murzyn, Wiśniewski, Dziadek, Burchardt i Brzeski.

W 1989 r. w wygranych przez Zawiszę Bydgoszcz barażach o miejsce w ekstraklasie na następny sezon z GKS Jastrzębie zagrali: Brończyk - Pasieka, Kwaśniewski, Podolski, Rzepa - Straszewski, Durda - Arndt, Modracki, Kot, Nowak.