Nie idźcie tą drogą, parafianie!

Krzysztof Błażejewski 29 maja 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:15




Lata 60., czas tzw. późnego Gomułki, przyniosły konsekwentną walkę PZPR-owskiej elity z Kościołem katolickim o „rząd dusz” nad Polakami.

Walkę prowadzoną różnymi metodami - jawnie i w sekrecie. Z Warszawy wędrowały w tzw. teren wytyczne i programy działania, żądano sprawozdań i meldunków.

Spoczywające w archiwum pożółkłe teczki dokumentów, opatrzonych klauzulą TAJNE bądź POUFNE są świadectwem postępowania ówczesnej władzy wojewódzkiej wobec Kościoła.

„Formy walki z religią w szkołach były obrzydliwe, tak demoralizujące, że człowiek słysząc o nich ze wstydem zakrywa oczy. Myśmy odciągali dzieci od religii metodami naiwnymi (...) W Boże Ciało wszystkie szkoły zaczynały organizować obowiązkowo wycieczki i inne imprezy itd.” - kto mógł wyznać tak bolesną prawdę? Słowa te padły publicznie w kwietniu 1957 z ust ministra oświaty, Władysława Bieńkowskiego.



Przez jakiś czas partia rzeczywiście wstydziła się swojego postępowania. Krótko jednak to trwało.

Już na początku lat 60. obchody Bożego Ciała stały się na powrót solą w oku władzy. Uliczne procesje były nie lada kłopotem. Prasa musiała udawać, że święta nie ma. Gazety wychodziły zarówno w czwartki, jak i w piątki. Zamieszczały tylko małe wzmianki o centralnych uroczystościach autorstwa Polskiej Agencji Prasowej. O lokalnych obchodach nie wolno było napisać ani jednego słowa.

„Uzyskane informacje od agentury i z oficjalnych źródeł wskazują, że w roku bieżącym obchodzone przez kler uroczystości „bożego ciała” na terenie woj. bydgoskiego miały na ogół przebieg spokojny - wrogich, antypaństwowych wystąpień czy demonstracji nie notowano” - napisał w 1961 roku (we wszystkich cytatach zachowujemy pisownię oryginalną) w „informacji”, przeznaczonej dla władz kpt. A. Piasecki, naczelnik Wydziału VI UBP w Bydgoszczy. 


Obowiązywał wówczas zakaz wywieszania flag papieskich jako flag obcego państwa, stąd uwaga: „wywieszania flag papieskich nie notujemy za wyjątkiem kilku prób, jak np. w Golubiu w czasie procesji dentysta BIEGANOWSKI, bezpartyjny, wywiesił w oknie swego mieszkania flagę żółto-białą wykonaną z bibuły. Podobny przypadek miał miejsce w Mogilnie.

W czasie procesji ob. Polus, właścicielka kamienicy, wywiesiła z okna mieszkania flagę żółto-białą z materiału, którą po przejściu pochodu zdjęła”. Piasecki skarżył się też, że w Toruniu „jezuita Wantuchowski wygłosił kazanie korzystając z zamaskowanego głośnika” , a w Bydgoszczy „po zakończeniu obchodu były spontaniczne próby ze strony ludności do formowania grup, które, jak to miało miejsce w ubiegłym roku, wracały do domów główną ul. Aleje 1-go Maja ze śpiewem „my chcemy boga”, ale prowodyrzy procesji rozeszli się wraz z krzyżami i chorągwiamy, nie potrzymując tej inicjatywy. Ludzie spokojnie rozeszli się do domów”.

Żadnych megafonów!

Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy 3 czerwca 1963 roku rozesłało tajny okólnik do „obywateli przewodniczących prezydiów powiatowych i miejskich rad narodowych woj. bydgoskiego” z następującymi wytycznymi: księża muszą uzyskać w wydziale spraw wewnętrznych zezwolenia na procesję publiczną w dniu Bożego Ciała.
Wydziały przedłożą wnioski do decyzji miejscowego kolektywu (skład kolektywu to I sekretarze KP i KM PZPR, przewodniczący prezydiów PRN i MRN, komendanci powiatowi MO, zastępcy komendantów ds. bezpieczeństwa, kierownicy wydziałów spraw wewnętrznych), który określi trasę, lokalizację ołtarzy oraz ewentualny przydział zieleni.

„Nie dopuścić do budowy ołtarzy na tle gmachów państwowych, spółdzielczych i społecznych oraz na głównych drogach - nakazywano w okólniku. - W razie wykrycia takich przypadków, nakazywać rozbiórkę. Komendanci MO w dniach poprzedzających „B.C.” nasilą kontrole na szosach dojazdowych do miast i wsi w celu wykrycia NIELEGALNIE PRZYWOŻONEJ ZIELENI.
Komendanci straży ogniowych dopilnują, by orkiestry ochotniczych straży ogniowych nie występowały w procesji w mundurach organizacyjnych. Inspektorzy szkolni spowodują, by w dniu „B.C.” kierownicy szkół i przedszkoli oraz domów dziecka organizowali wycieczki oraz gry terenowe i niedopuścili do udziału młodzieży szkolnej w procesji; analogicznie organizacje młodzieżowe ZMS, ZMW, ZHP, LZS, LOK i LK zorganizują w dniu „B.C.” odpowiednie imprezy.

Wydział będzie oczekiwać do 24 VI informacji o przebiegu uroczystości, w których szczególnie należy uwzględnić: a) udział w procesji aktywu partyjnego i państwowego, b) udział młodzieży szkolnej, c) udział orkiestr i organizacji społecznych”.

Kilka dni później pospiesznie rozesłano drugie pismo: „Dodatkowo wszystkie procesje skończyć się muszą do godz. 14. Odmowę tłumaczyć trudnościami komunikacyjnymi (...) Nie udzielać zezwolenia na megafony stałe lub ruchome (...) Ołtarze natychmiast po procesji rozebrać”.

Mandat dla proboszcza

W dniu święta pierwsza notatka urzędowa gotowa była już w południe. Rano sprawdzano, czy ołtarze stoją w uzgodnionych miejscach i czy przypadkiem nie są udekorowane budynki instytucji państwowych, sklepy itp.

Zauważono m.in., że w Toruniu jeden z ołtarzy ustawiono w takim miejscu, że osoby uczestniczące w procesji mogą podeptać trawnik. „Towarzysz M. polecił jednak nie zmieniać miejsca, ale następnego dnia, po stwierdzeniu zniszczeń, ukarać proboszcza mandatem”.

Przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, Kazimierz Maludziński, informował: „Było po naszej myśli - doszło tylko do drobnych incydentów w postaci zmiany lokalizacji ołtarzy i samowolnego kierowania ruchem ulicznym przy kościele św. Trójcy.
W procesji udział wzięli m.in. zastępca kierownika Wydziału Architektury i Nadzoru Budowlanego Prezydium MRN oraz... (tu wymienił kilka kolejnych nazwisk urzędników)”. Jak ocenił Maludziński, sklepy i spółdzielnie nie były udekorowane za wyjątkiem spółdzielni „Karoseria” przy ul. Sienkiewicza i „Wulkanizacyjnej” przy al. 1 Maja.

„Chorągwie biało-niebieskie i biało-żółte wywieszono na następujących domach mieszkalnych (tu nastąpiła dość długa lista). W farze w procesji wzięła udział orkiestra dęta „około 15 cywilów”, rekrutujących się podobno spośród pracowników „Poczty i Telegrafu”.

Kazania na ogół bez wrogich akcentów - konkludował szef MRN - tylko biskup Biernacki na Starym Rynku, gdzie zgromadził się około 10-tysięczny tłum, miał wystąpienie „o charakterze podburzającym i szkalującym ustrój władzy ludowej, użył słów wrogo skierowanych pod adresem obecnej rzeczywistości w Polsce i innych krajach socjalistycznych”.

Procesja między rusztowaniami

Minęła cała dekada. 2 czerwca 1972 roku I sekretarz KW PZPR w naszym regionie, Józef Majchrzak, pisał do Edwarda Gierka: „Podczas wczorajszej centralnej procesji B. Ciała we Włocławku bp J. Zaręba powiedział, że buduje się kawiarnie i restauracje, natomiast od 20 lat nie wybudowano w diecezji żadnej świątyni. Od lat zabiega także u miejscowych władz o pozwolenie na organizowanie procesji B. Ciała w katedrze w godzinach przedpołudniowych, a w pozostałych parafiach po południu, lecz nie odnosi to skutku.
W Toruniu (parafia pw. NMP) bp B. Czapliński powiedział, że trasę procesji urząd skierował na ul. Kopernika, która jest jedną z najbardziej rozkopanych w mieście, pełną rusztowań, jakoby dla nich na dzień B. Ciała nie było innej trasy w Toruniu. (...) Kazania księży w większości zabezpieczanych przez nas - w 112 parafiach - były treści religijnej. Na uwagę zasługują jedynie wystąpienia ks. Pokojskiego (Bursztynowo, pow. Grudziądz), który napiętnował telewizję za to, że w dniu B. Ciała specjalnie dała bogaty program, aby w ten sposób odciągnąć wiernych od kościoła oraz ks. Lipińskiego Feliksa (Chełmża), który podkreślił, że procesja Bożego Ciała „to nie jest pochód gapiów jak jakiś tam 1 Majowy”.

Z kolei w sprawozdaniu, sygnowanym przez sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR Tadeusza Ludwikowskiego, a kierowanym do KC PZPR znalazły się takie uwagi: „Ilościowy udział wiernych w uroczystościach „Bożego Ciała” nie odbiegał od lat poprzednich mimo dość dużych starań ze strony kleru. Stosunkowo mały był udział w procesjach młodzieży, w tym także studentów. Niewątpliwy wpływ na to między innymi miały tak jak w latach ubiegłych organizowane wycieczki, zawody sportowe, występy artystyczne itp.”.

Rok później przed świętem Bożego Ciała Prezydium WRN zwróciło się „o bezwzględne przeprowadzenie do końca maja spotkań zbiorowych z duchowieństwem. W programie spotkania przewidzieć zwiedzanie wybranych obiektów gospodarczych, kulturalnych lub społecznych. Mogą to być lepiej gospodarujące PGR-y.
W braku innych obiektów można zwiedzić np. nową szkołę (jednak w godzinach kiedy nie ma w niej uczniów). Wyczerpujące informacje o odbytych spotkaniach w trybie poufnym należy przesłać natychmiast. Materiały te zostaną przekazane władzom centralnym w Warszawie, a ciekawsze z nich dobrze przygotowane wykorzystane będą w prasie, ewentualnie w radio i telewizji”.

Nie zgłosił się nikt.

Panu Bogu świecę

W drugiej połowie dekady Edwarda Gierka już nie starano się na siłę ukryć tego święta. Gazety przestały ukazywać się w świąteczny czwartek, nie organizowano też w Toruniu żadnych atrakcyjnych imprez - poza meczami piłkarskimi i żużlowymi.

W 1976 powszechne zwiedzanie Merinoteksu, co było wówczas atrakcją dla mieszkańców, odbyło się trzy dni po święcie. Rok później Dni Torunia zainaugurowano dwa dni po Bożym Ciele. 
Telewizyjne atrakcje kontra Boże Ciało

Program TVP 1 w Boże Ciało, 25 maja 1967 roku:

8.30 Słonik Jumbo - film fab. anim. USA; 10.30 „Bonanza” - film USA; 11.15 „Beatlesi i inni” - film ang.

Program TVP 1 w Boże Ciało, 13 czerwca 1973 roku:

9.25 „Znachor” - film archiw. polski; 10.35 Sprawozdanie sportowe; 12.45 Artyści areny; 13.40 „Prof. Wilczur” - film archiw. polski.

Dla porównania przedpołudniowy program TVP 1 na zwykłą niedzielę, 27 maja 1967 roku:

8.30 Politechnika TV: Fizyka; 9.35 Zwierciadło Holandii; 9.50 Politechnika TV: Matematyka; 10.25 „Schwytana tęcza” - film radz.; 11.00 Spacer po Muzeum Węgierskiego Folkloru.