Platforma coraz bardziej zmęczona

Przemysław Łuczak 14 maja 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:16

Rozmowa z prof. MARKIEM JEZIŃSKIM, politologiem z UMK. Profesor opowiada m.in. o dystansie dzielącym prezydenta od premiera i o tym, dlaczego rząd się zużył.






Rozmowa z prof. MARKIEM JEZIŃSKIM, politologiem z UMK.

Czy prezydent Komorowski ma rację mówiąc, że premier Tusk jest już zmęczony rządzeniem, a rząd zużyty?

W pewnym sensie tak, ponieważ jeszcze nigdy nie mieliśmy w Polsce do czynienia z sytuacją, żeby tak długo sprawował władzę rząd tworzony przez te same ugrupowania, jak to jest w przypadku PO i PSL. Przedtem jedynie Jerzy Buzek stał na czele rządu przez całą kadencję po wygranych w 1997 roku przez AWS wyborach.

Natomiast teraz ten sam układ partyjny tworzy rząd już drugą kadencję. Dlatego kilkuletni okres rządów Platformy i PSL z premierem Donaldem Tuskiem na czele może sprawiać wrażenie układu, który powoli zużywa się, co w oczywisty sposób widoczne jest nie tylko w sondażach opinii publicznej, ale i społecznym odbiorze wielu ważnych polityków państwowych. 


Może to dystansowanie się prezydenta wobec premiera jest przejawem rywalizacji dwóch ośrodków władzy?

Aż tak daleko bym tej wypowiedzi prezydenta nie interpretował, ale z jego punktu widzenia niezbyt przejrzysta polityka premiera, jeśli chodzi o kwestie wizerunkowe, zarządzanie czy podejmowanie decyzji, może być odbierana w ten sposób, że rząd ma kłopoty. Prezydent, którego notowania, jeśli nawet nie rosną, to pozostają na wysokim poziomie, który wciąż cieszy się wielkim zaufaniem społecznym, ma prawo do troski o politykę rządu. Widać, że Platforma jest coraz bardziej zmęczona władzą. Na to nakłada się również brak realnej alternatywy dla tego układu rządzącego, co coraz bardziej zaczyna ciążyć już nie tylko parlamentowi, lecz również samemu Tuskowi.

Na czym jeszcze polega to zużycie rządu?

To może również wynikać z tego, że o ile jeszcze w zeszłym roku mieliśmy poważny wysiłek, nazwijmy go spoleczno-kulturalno-cywilizacyjnym, jakim było Euro 2012, to obecnie nie widać żadnego takiego wspólnego dla wszystkich i długofalowego celu. A mogłoby nim być wejście Polski do strefy euro, a więc cel będący logicznym uwieńczeniem rządów Tuska i PO.

Tyle tylko, że akurat tutaj rząd nie może spodziewać się akceptacji Polaków...

Rzeczywiście, w większości są oni przeciwni przyjmowaniu euro, ale żeby zdobyć akceptację społeczną w tej sprawie, należałoby podjąć jakieś działania. Tyle tylko, że rząd nie za bardzo ma na to ochotę. Przyznam, że właśnie tym aspektem polityki rządu jestem najbardziej rozczarowany. Rząd wprawdzie przebąkuje o konieczności wejścia do strefy euro, ale przecież nie zależy to tylko od widzimisię premiera Tuska czy ministra finansów Rostowskiego. Ta kwestia wymagałaby daleko dalej idących nakładów, jeśli chodzi o public relations, o promowanie tej idei. Tymczasem cała ta sfera jakoś rządowi umyka.

Zwłaszcza że jest jeszcze parę innych spraw, takich jak utrzymanie - wbrew obietnicy - wyższego VAT-u do 2016 roku czy coraz gorsze prognozy gospodarcze, które mogą zaszkodzić ekipie Tuska...

Tak, tym bardziej, że kryzys gos- podarczy w końcu nas dopadnie. Dodajmy tutaj jeszcze problemy związane z autostradami, rozbudową infrastruktury czy sześciolatkami w szkole. W tej ostatniej kwestii rząd wysyła sprzeczne sygnały - co innego mówią minister oświaty i premier, a co innego jest realizowane. Takich sygnałów, mogących świadczyć o tym, że premier nie do końca potrafi kontrolować i zarządzać, jest jeszcze więcej. Jak więc widać, nie jest to tylko kwestia gospodarki, lecz także reform społecznych, wręcz cywilizacyjnych.

Czy sposób, w jaki premier zastąpił Jarosława Gowina na stołku ministra sprawiedliwości jeszcze bardziej konserwatywnym Markiem Biernackim, nie naruszając przy tym jedności partii, dowodzi jego zręczności w sprawach personalnych?

Z jednej strony, może to świadczyć o dużej zręczności politycznej premiera, z drugiej jednak sprawa Gowina od samego początku budziła wielkie emocje. Ministrem sprawiedliwości został bowiem ktoś spoza środowiska prawniczego, bez prawniczego wykształcenia, którego decyzje były kontrowersyjne. Nic więc dziwnego, że między premierem a ministrem sprawiedliwości cały czas iskrzyło. Media często nazywały tę sytuację grillowaniem Gowina, co wiele mówi o sytuacji w rządzie. Można więc powiedzieć, że premier wykonał zręczną woltę, ale nasuwa się pytanie, dlaczego tak późno i jaki miał w tym cel. Natomiast to, że ministrem został Biernacki, jest bardzo dobrym posunięciem. Biernacki kojarzony jest z prawym skrzydłem w PO, z wykształcenia jest prawnikiem i w przeszłości zajmował się kwestiami dotyczącymi sprawiedliwości i służb specjalnych, co w zasadzie zamyka usta krytykom z PiS. Ponadto starsi wyborcy pewnie pamiętają Biernackiego jako ministra spraw wewnętrznych w rządzie Jerzego Buzka i kojarzą go jako człowieka, który ma doświadczenie, jest kompetentny. To wszystko jest dla rządu bardzo korzystne z wizerunkowego punktu widzenia.

Czy utrzymanie wpływów frakcji konserwatywnej w PO może oznaczać koniec nadziei na ustawę o związkach partnerskich?

Donald Tusk dobrze wie, co robi. Z jednej strony, umiejętnie rozgrywa podziały w swojej partii, natomiast z drugiej w pragmatyczny sposób korzysta z zabetonowania sceny politycznej i jej podziału między PO i PiS, bo w praktyce wyborcy nie mają żadnego innego wyboru. Ostatni pomysł Aleksandra Kwaśniewskiego, który nie do końca pomyślnie się rozwija, oraz wcześniejsza nieudana próba Rafała Dutkiewicza z wystawieniem samorządowej listy senatorskiej, pokazują, że wyborcy muszą postrzegać rzeczywistość w sposób bez alternatywny. To jest niepokojące.

Gowin ma się ubiegać o przywództwo w PO. Czy większa liczba kandydatów będzie korzystna dla Tuska?

W jakimś sensie tak, bo większe będzie rozłożenie politycznych sympatii w partyjnych wyborach powszechnych. Tusk może skorzystać na tym podwójnie. Z jednej strony bowiem pokaże ludziom, jak bardzo demokratyczną partią jest Platforma, z drugiej - będzie mógł dowodzić, że walka o przywództwo nie jest już wyłącznie rozgrywką między nim a Schetyną. Wszystko jednak zależy od tego, jak ostatecznie zachowa się Gowin. Na razie wypowiada się dosyć ostrożnie, wspomina o ubieganiu się o stanowisko prezydenta Krakowa. To byłoby dobrym rozwiązaniem nie tylko dla Tuska, ale i samego Gowina. Było nie było, prezydentura Krakowa, jednego z najważniejszych polskich miast, byłaby dla niego czymś bardzo prestiżowym.

PO złożyła wniosek o postawienie Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu. Chce tego naprawdę czy to tylko gra polityczna?

Głównym celem jest, oczywiście, skanalizowanie pewnego konfliktu politycznego. Wniosek o postawienie Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu wpisuje się w grę pomiędzy Platformą a PiS, obliczoną na długofalowy skutek, konfliktowanie społeczeństwa. Kaczyńskiemu żaden ewentualny wyrok w wyniku tego postępowania na pewno nie zaszkodzi. Utwierdzi tylko jego twardy elektorat w dotychczasowym postrzeganiu Tuska jako tego, który bierze na nim odwet. Z drugiej strony, wzmocniony w swoich antypisowskich poglądach zostanie także twardy elektorat PO.

Jaka może być przyszłość wyrzuconego z SLD Ryszarda Kalisza, który nie chce zrezygnować ze stanowiska szefa Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, choć ma je z rekomendacji Sojuszu?

Wiele wskazuje, że Kalisz, który darzy Aleksandra Kwaśniewskiego tak daleko idącą polityczną miłością i zaufaniem, powinien zwrócić się teraz w kierunku Europy Plus. Ale jego obecne działania można określić bardziej jako performerskie, obliczone na polityczny show niż mające przynieść jakieś realne efekty polityczne. To zresztą wpisuje się w ciąg tego, co Kalisz już od dawna robił, poczynając od rozmów z Kwaśniewskim, Palikotem czy Siwcem, a kończąc na wydaniu przez niego książki. To wejście w pewną popkulturowość jest jego kolejną próbą zainteresowania sobą mediów. Kalisz, chcąc utrzymać się na powierzchni życia politycznego, chwyta się różnych sposobów, więc jeszcze nieraz o nim usłyszymy.

Jakie są szanse Europy Plus na sukces?

Na pewno potrzebne jest ugrupowanie skierowane bardziej centrowo niż SLD, ale jednocześnie na lewo od PiS i PO. Pytanie, czy jest to odpowiedni moment na tego rodzaju inicjatywę, czy Kwaśniewski nie wrócił za wcześnie. Być może powinien poczekać do przyszłorocznych wyborów samorządowych. Ale gdyby teraz miało dojść do wyborów, Europa Plus raczej znalazłaby się poniżej 5-procentowego progu wyborczego.

Teczka osobowa

Marketing polityczny, teatr i muzyka

Prof. dr hab. Marek Jeziński (42 lata) jest prodziekanem Wydziału Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK. Jest również kierownikiem Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. W centrum jego zainteresowań naukowych jest marketing polityczny, antropologia polityki, socjologia polityki i komunikacja masowa. Publikacje: „Marketing polityczny a procesy akulturacyjne. Przypadek III RP”. Pod jego redakcją ukazały się także inne publikacje: „Nowe media w systemie komunikowania. Edukacja i cyfryzacja” i „Współczesne nacjonalizmy”.

Hobby: teatr, muzyka eksperymentalna.