Cudowne przemienienie wody

Grażyna Ostropolska 12 maja 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:16



Gdy Kościelna Komisja Majątkowa przekazywała parafii św. Bartłomieja w Sępólnie Krajeńskim jezioro Piaszczynek, w księdze wieczystej widniał zapis: „wody płynące”, ale gdy 15 lat później parafia sprzedawała to jezioro gminie (za 150 tys. zł), pojawił się nowy wpis: „wody stojące”. - To cud! - śmieją się mieszkańcy Piaseczna.


W tej sprawie jedno jest pewne - gdyby w księdze wieczystej akwenu Piaszczynek pozostał wpis: „wody płynące”, parafia nie mogłaby go sprzedać, bo prawo stanowi, że wody i grunty pod jeziorami przepływowymi stanowią niezbywalną własność Skarbu Państwa i są wyłączone z obrotu cywilnoprawnego. Mało tego: Kościół mógłby jezioro stracić, i to bez odszkodowania, bo... trwa właśnie kontrowersyjna akcja odbierania przepływowych jezior prywatnym właścicielom (także instytucjom), czyli ich nacjonalizacja. O tym, jak to się to odbywa, pisał w marcu na naszych łamach Jacek Kiełpiński w tekście pt. „Polska wojna o jeziora”.

Cudowna przemiana płynących wód Piaszczynka w stojące też ma ciekawą genezę. W 2009 roku sępoleńscy radni zgodzili się, by gmina nabyła jezioro od miejscowej parafii św. Bartłomieja. Cena wynegocjowana z Kościołem, 150 tys. zł, nie należała do wygórowanych, więc transakcja miała być szybko sfinalizowana. Przedstawiciele gminy i parafii stawili się u notariusza, a ten zajrzał do księgi wieczystej i oświadczył, że Piaszczynek to jezioro przepływowe, którym nie można obracać, więc on się pod taką transakcją nie podpisze.

Proboszcz miał prawo poczuć się nieswojo, bo wyglądało na to, że w 1995 r. komisja majątkowa

darowała Kościołowi Inflanty

czyli coś, co stanowiło niezbywalne mienie Skarbu Państwa. - Odstąpiliśmy od podpisania notarialnej umowy do czasu wyjaśnienia sprawy. I parafia tę sprawę wyjaśniła. Przedłożyła nam opinię profesora Zygmunta Babińskiego, w której napisano, że Piaszczynek ma wody stojące. Na tej podstawie w 2010 r. sprostowano wpis w ewidencji oraz księdze wieczystej i doszło do transakcji - tłumaczy Waldemar Stupałkowski, burmistrz Sępólna Krajeńskiego.

O sprawie zrobiło się głośno, gdy woda z jeziora Piaszczynek zalała okoliczne pola i stawy, a ich właściciele wystąpili o odszkodowanie. Bezpośrednią przyczyną niekontrolowanego zrzutu wody był niedrożny przepust pod gminną drogą, który zatamował odpływ wody tzw. rowem szczegółowym, łączącym jezioro Piaszczynek z Jeziorem Sępoleńskim. - Wypływa nim woda z Piaszczynka, płynie przepustem pod drogą gminną i pod torami kolejowymi, a potem łączy się z innym rowem, przepływa pod drogą krajową nr 25 i koło młyna wodnego, który w latach 60. mielił zboże, a w końcu wpada do Jeziora Sępoleńskiego - tak trasę płynącej wody opisują okoliczni rolnicy. Twierdzą, że choć ostatnie 15 lat było ubogie w deszcze, to rów, łączący oba jeziora, nigdy nie wysychał. - A to znaczy, że Piaszczynek jest przepływowy - sugerują. Są rozżaleni, bo gmina scedowała winę za zalanie na... bobry.

„Gmina Sępólno Krajeńskie nie poczuwa się do wypłaty odszkodowania za szkody wyrządzone przez bobry oraz niesprzyjające warunki atmosferyczne” - taką odpowiedź otrzymali właściciele zalanych działek.

- Ten, do kogo należą płynące wody, odpowiada za szkody wyrządzone ich niekontrolowanym wypływem, więc gdyby nie zmieniano zapisu w księdze wieczystej, nie bylibyśmy stratni - mówią poszkodowani. Ich zdaniem, korektę w księgach zrobiono bezprawnie. - Świadczą o tym opinie najważniejszych polskich instytucji, zarządzających wodami - pokazują obszerną korespondencję.

„Informuję, że

Piaszczynek jest jeziorem przepływowym,

przez które przepływa rów szczegółowy”- taką odpowiedź otrzymali z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wraz z wyjaśnieniem, że „tę opinię potwierdziły obserwacje w terenie i dokumentacja kartograficzna”. - Ze zgromadzonych dokumentów oraz materiałów kartograficznych, w tym mapy podziału hydrograficznego Polski, wynika, że jezioro Piaszczynek stanowi wodę płynącą, a fakt istnienia odpływu z tego jeziora potwierdziła wizja w terenie, przeprowadzona przez przedstawiciela RZGW Gdańsk - potwierdza Henryk Jatczak, zastępca dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku i dodaje, że ocena tego, czy jest to odpływ naturalny, czy sztuczny winna być przeprowadzona przez rzeczoznawcę z zakresu hydrologii.

Profesor Zygmunt Babiński, który podpisał się pod budzącą kontrowersje opinią, sporządzoną na zlecenie bydgoskiej kurii, jest kierownikiem Zakładu Hydrologii i Ochrony Wód UKW, a więc specjalistą. „Jezioro Piaszczynek, zgodnie z wynikami ekspertyzy, zaliczyć należy do wód śródlądowych stojących, a zgodnie z art. 12 Prawa wodnego, wody stojące oraz wody w rowach, znajdujące się w granicach nieruchomości prywatnych, stanowią własność jej właściciela” - to fragment tej opinii. Chcemy o niej z profesorem porozmawiać.

- To opracowanie robił dr Michał Habel, a ja się pod nim podpisałem jako instytucja - wyjaśnia Zygmunt Babiński i odsyła nas po bliższe informacje do swego asystenta.

- To była opinia prywatna,

i nie mówiono nam, do czego będzie wykorzystana - zaznacza dr Michał Habel. Tłumaczy, że jezioro wtedy jest przepływowe, kiedy ma naturalny odpływ, a takiego w Piaszczynku się nie dopatrzył. - Gdy my robiliśmy obserwację, to ten rów nie funkcjonował. Był rowem epizodycznym, pojawiał się tylko przy wyższych stanach wody - twierdzi hydrolog z UKW. Jego zdaniem, woda w Piaszczynku jest stojąca. - Sprawdzałem w terenie, czy wszystko jest zgodne z materiałem kartograficznym. Uważam, że to nie jest jezioro przepływowe i będę bronił tej opinii - zaznacza asystent prof. Babińskiego.

Praca naukowców z UKW dotarła do Leszka Karwowskiego, prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, który tak ją ocenił: „Opinia, wykonana przez prof. Zygmunta Babińskiego 7 lipca 2010 roku na prośbę kurii diecezji bydgoskiej nie może być traktowana jako ekspertyza, gdyż już w nazwie zawiera sformułowanie „opinia”. Warto również zaznaczyć, że wnioski w niej zawarte, dotyczące stojącego charakteru wód jeziora Piaszczynek, są niezgodne z wynikami analizy materiałów dostępnych w tej sprawie oraz sprzeczne z opinią, wydaną przez IMGW”.

W lutym ubiegłego roku Prokuratura Rejonowa w Tucholi wszczęła śledztwo w sprawie nadużycia władzy przez urzędników Starostwa Powiatowego i UM w Sępólnie Krajeńskim, przy prawnym przekształcaniu jeziora Piaszczynek w Piasecznie. Odrzuciła złożony przez pokrzywdzonych z powodu zalania wniosek o powołanie biegłego z zakresu hydrologii, który ustali właściwy status jeziora, i już w maju 2012 r. umorzyła śledztwo.

„W świetle ustaleń należy stwierdzić, że działanie urzędników w sprawie jeziora Piaszczynek

nie wyczerpuje znamion przestępstwa

(&) Kwestią do osobnego rozpatrzenia, szczególnie przez obecnego właściciela akwenu, może być zachowanie zarówno komisji majątkowej jak i w konsekwencji jej działań - zachowanie parafii św. Bartłomieja w Sępólnie Krajeńskim w trakcie składania wniosku z załączoną opinią” - brzmi uzasadnienie.

Pytamy burmistrza, czy gmina zleci fachową ekspertyzę hydrologiczną kupionego od parafii jeziora i uciszy spekulacje na temat jego nowego statusu?

- Z punktu widzenia gminy nigdy byśmy wody płynącej nie kupili, bo wiadomo, że nie można i nie leży też w naszym interesie zmienianie zapisów ani unieważnianie transakcji. Uważamy sprawę za zamkniętą, a jeśli ktoś ma jakieś podejrzenia, powinien ich dowieść - odpowiada Waldemar Stupałkowski.

Zapytaliśmy rzecznika bydgoskiej kurii, co się stanie, gdy pojawi się ekspertyza, obalająca opinię prof. Babińskiego i transakcja zostanie unieważniona. Niestety, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Robert Cieszyński, kujawsko-pomorski wojewódzki inspektor nadzoru geodezyjnego i kartograficznego, nie widzi przesłanek do wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji starosty sępoleńskiego, wprowadzającej zmiany w ewidencji jeziora Piaszczynek. „Właściwy organ może wystąpić do sądu o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym i dopiero prawomocny wyrok będzie przesłanką do podjęcia takich działań” - odpowiada w piśmie do wojewody i marszałka.

Wojewoda oświadcza, że określanie charakteru wód jeziora Piaszczynek nie leży w jej kompetencjach i odsyła zainteresowanych takim rozstrzygnięciem do Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku, który w imieniu marszałka gospodaruje wodami Skarbu Państwa.
Opinia

Franciszek Złotnikiewicz, dyrektor Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku



Musielibyśmy przeanalizować sprawę jeziora Piaszczynek od podstaw. W przypadku tzw. rowów szczegółowych trzeba np. zbadać, czy w przeszłości stanowiły one odpływ naturalny, co może świadczyć o tym, że jezioro ma charakter przepływowy. W naszym województwie jest jeszcze bardzo dużo jezior, których stan prawny jest nieuregulowany, ponieważ nasze działania limituje wysokość środków finansowych.

Aby przejąć jezioro do zasobów Skarbu Państwa, musimy też zlecić geodezyjne ustalenie jego linii brzegowej, a to są dodatkowe koszty. Ekspertyzy przygotowuje dla nas Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej i nie ma znaczenia, kto o nie wystąpi: parafia czy inny zainteresowany. Rozstrzygnięcie może potrwać nawet kilka lat, bo zdarza się, że minister uzna decyzję komunalizacyjną za wadliwą, a niezadowolona strona się odwoła i... spotkamy się w sądzie.


Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 16-05-2013 20:59

    Brak ocen 0 0

    - bez: Ciekawe, że problemy te są "przekształcane" ? przez władze kościelne na ich stronę.

    Odpowiedz