Kobieta wędrująca z walizką

Piotr Schutta 24 marca 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:19




Nikt nie wie, kiedy dokładnie się pojawiła. Jedni mówią, że widują ją od dawna, inni - że kojarzą jej postać dopiero od kilku lat. W ciemnych okularach, z walizką na kółkach, tajemnicza kobieta przemierza ulice miasta. W Internecie rośnie krąg jej fanów.


Z płaszczem przewieszonym przez ramię, w butach na wysokich obcasach, intrygująca dama wędruje po Bydgoszczy, zaczepiając ludzi.

Czasem prosi o pieniądze na bilet. Mówi, że zabrakło jej na pociąg. Czasem żebrze na krople do oczu. Wysoka, elegancka, sprawia wrażenie dystyngowanej damy, która jest tu przejazdem i więcej nie wróci. Ale wraca...

- Zacząłem ją widywać już chyba na początku lat 90. Zamyślona, o inteligentnej twarzy, przykuwała uwagę przechodniów. Wtedy jeszcze nie miała walizki na kółkach - opowiada Krzysztof, bydgoski dziennikarz. Wspomina, że wzięła go kiedyś za białoruskiego policjanta. Żaliła się, że jest prześladowaną emigrantką z Białorusi.

W lutym 2010 roku znalazła się w Internecie po raz pierwszy. Na YouTube pojawił się wówczas filmik Pauliny Górnej i Marty Szymielewicz, uczennic Liceum Plastycznego w Bydgoszczy. Jak napisały, była to ich praca zaliczeniowa z fotografii. Zatytułowały ją „Biała Dama”. Zainteresowanie internautów tajemniczą postacią rosło i jesienią 2011 roku na Facebooku zostały założone dwa profile o nazwie: „Kobieta z walizką wędrująca po Bydgoszczy” (drugi z nich pisany jest dużymi literami).

Poznań ma koziołki...

„Chyba to już nasza bydgoska ikona... Znacie ją, widzieliście kiedykolwiek? Pytała, prosiła o coś?” - pyta anonimowy autor pierwszego z profili, zaznaczając, że jego intencją nie jest obrażanie, ani naruszanie czyjegoś dobrego imienia. Stronę odwiedziły już tysiące użytkowników Internetu, dając prawie 6 tysięcy tzw. „lajków”. Są tu zdjęcia bohaterki profilu, kilka filmów z komórki, a przede wszystkim mnóstwo komentarzy: „Wrocław ma krasnale, Kraków smoka, Poznań koziołki, a my interaktywną kobietę z walizką” - pisze niejaki Tomek Koczorski.

„Podobno 666 lat temu to jej kroki wyznaczyły ówczesne granice miasta” - żartuje Jakub Jaworski.

Fanami kobiety są nie tylko młodzi. Do sympatyzowania z profilem przyznaje się wielu dorosłych. Donoszą, gdzie ją ostatnio widzieli i co do nich powiedziała, opisują, w co była ubrana i jaką miała walizkę. Wielu zastanawia się, co może być w walizce.

No i fotografują. W lutym 2013 roku Marietta Nowicka zamieściła zdjęcie, zrobione bohaterce profilu w autobusie (z nową walizką). Podpis: „New design, shopping w mohito”. Inna z internautek zdjęcia z kobietą opatrzyła informacją, że oto udostępnia kilka fotek ze swojego „polowanka”.

Z Facebooka można się dowiedzieć sporo o przyzwyczajeniach kobiety: gdzie pija kawę, które najczęściej odwiedza sklepy, gdzie chodzi na ciastka, w którym barze jada obiady. Można ułożyć dzięki tym informacjom harmonogram dnia kobiety, a nawet, zadając sobie więcej trudu, ustalić jej adres.

- Pierwszy raz pojawiła się pięć lat temu. Przychodzi regularnie, każdego dnia około 13. Jeżeli ma pieniądze, zamawia obiad, a gdy nie ma, to same ziemniaki lub frytki - mówi kelnerka z pizzerii w centrum miasta. - Na początku często się awanturowała, więc musieliśmy ją wypraszać. Teraz też czasem prosimy ją o opuszczenie lokalu, bo nagabuje klientów o pieniądze. Poza tym nie jest kłopotliwa. Zadaje tylko dziwne pytania: Czy przyleciał pan helikopterem? - dodają w restauracji.

- Mnie zapytała, czy jestem ubekiem - przypomina sobie barman z pobliskiej kawiarenki, do której kobieta zachodziła przez miesiąc, gdy bar był zamknięty. Siadywała w kącie przy drzwiach i zamawiała kawę bez cukru.

Niektórzy starają się spotkania z nią przedstawiać w formie anegdot, inni chwalą się, za kogo zostali przez nią wzięci - za prokuratora, policjanta, księdza. Snują też domysły na temat historii jej życia. Ktoś teoretyzuje, że mogła być artystką operową, ktoś inny bierze ją za nauczycielkę, następny za panią adwokat lub prokuratorkę. Pojawiła się też opowieść o rzekomym wypadku, w którym kobieta miała stracić męża i dziecko. „...I teraz każdy dzień, to dzień wyjazdu... Stąd pewnie ta walizka” - wymyśla Maciej Grzesiński, którego kobieta - jak sam pisze - „skazała kiedyś na karę śmierci”.

Nie chce pomocy

- Myślę, że ona nie wie o tych profilach na Facebooku. My też nic nie wiedzieliśmy, ale nie zostawimy tak tego - mówią zaskoczeni pracownicy rejonowego ośrodka pomocy społecznej. Znają kobietę od lat, ale o szczegółach nie mogą mówić. Informują jedynie, że ich podopieczna wymaga pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Problem polega jednak na tym, że tej pomocy nie chce przyjąć. Mimo próśb najbliższej rodziny i pracowników socjalnych.

Próbowaliśmy za pośrednictwem pomocy społecznej skontaktować się z synem kobiety, ale nie zgodził się na rozmowę.

- Ludzie, którzy widują tę panią na ulicy, nie zdają sobie sprawy ze stanu jej zdrowia. Mogą ją zupełnie inaczej odbierać - mówią w ośrodku pomocy społecznej.

Wieżowiec na jednym z bydgoskich osiedli. Spora część lokatorów to ludzie starsi, schorowani i samotni. Na jednym z pięter wymagające odświeżenia drzwi z zaklejonym wizjerem. Tu właśnie mieszka pani z walizką.

- Nie wiem, kim była z zawodu.Ona z nikim nie rozmawia. Kiedyś tylko zapytała, czy na schodach jest już bezpiecznie. To było po tym, jak spadłam i złamałam nogę - opowiada emerytowana nauczycielka. Wie jedynie, że jej sąsiadka ma syna w innym mieście, który czasem ją odwiedza i stara się nią opiekować.

- To biedna kobieta. Mieszkamy blisko siebie, ale nigdy z nią nie rozmawiałem, nie licząc zaskakujących pytań z jej strony - dodaje inny sąsiad.

Z informacji uzyskanych od mieszkańców wieżowca i administracji osiedla wynika, że zajmowana przez kobietę kawalerka jest zniszczona.

- Kiedyś nie mogła otworzyć kluczem drzwi, bo ktoś włożył zapałkę do zamka, więc jeden z sąsiadów wybił dziurę na wysokości klamki. Potem przez długi czas można było przez tę dziurę oglądać zrujnowane wnętrze mieszkania - wspominają mieszkańcy budynku. Mówią, że wieczorami dobiega stamtąd dziwne walenie i że klepki podłogowe są w rozsypce. Pracownicy socjalni dodają, że z mediów w mieszkaniu jest tylko woda. Gazu i prądu nie ma od dawna.

- A kto to zrobił? - pyta emerytowana nauczycielka, oglądając jeden z internetowych filmików. - Gdyby to miało jej pomóc, to nie mówię nie. Ale tak? To po co?

- Znam tę panią, oczywiście. To znaczy, spotykam ją w mieście, jak wielu innych przechodniów. Myślę, że jest ona uosobieniem tęsknot wielu z nas za wolnością i tajemniczością. Niewątpliwie jest osobowością i wyróżnia się swoim zachowaniem. I to jest piękne - mówi Grzegorz Kaczmarek, socjolog Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. - Mam wątpliwości, czy powinienem się na ten temat wypowiadać. Zostawmy ją w spokoju - dodaje. Na temat profili na Facebooku nie ma wyrobionego zdania. Widzi w tym sympatyczne zjawisko, ale też ingerencję w prywatność.

Sprawa jest jednoznaczna dla Wojciecha Klickiego, prawnika z fundacji „Panoptykon”, zajmującej się, m.in., kwestią naruszania prywatności człowieka we współczesnym świecie: - Problem polega na tym, że wizerunek tej pani i informacje na jej temat są wykorzystywane przez osoby trzecie zapewne bez jej wiedzy i kontroli. Trudno zresztą w Internecie cokolwiek kontrolować - mówi Klicki i przypomina, że Facebook ma swój regulamin, zabraniający tworzenia profili innych osób bez ich zgody. - Wystarczyłoby, aby ta pani lub jej prawny przedstawiciel zgłosili administratorom brak tej zgody, a konto zostanie usunięte.

Czy ma pan dwa złote?

- Nie wiem, jak należałoby przeciwdziałać czemuś takiemu. Jak taka osoba miałaby ochronić swoją prywatność? - przyznaje psychiatra prof. Aleksander Araszkiewicz. - Wiadomo, że przez niekonwencjonalne zachowania człowiek wystawia się na widok i ocenę innych ludzi. Ale przecież każdy ma prawo do życia według własnej wizji świata.

- Może dla tej kobiety, to nasz świat jest dziwny? - zastanawia się Grzegorz Kaczmarek.

Próbowaliśmy skontaktować się z autorami profili za pośrednictwem Facebooka. Jeden z nich odpowiedział po kilku dniach: „Chętnie postaramy się odpisać, jeśli będziemy tylko w stanie. Acz nasza wiedza nie wykracza poza to, co piszą fani owej strony”. Zapytaliśmy, kim jest i po co założył profil „Kobieta z walizką...” Do chwili oddania tekstu do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Udało nam się za to porozmawiać z sama bohaterką. Nietrudno było odnaleźć ją w mieście. Stała na głównej ulicy i mówiła coś do siebie. Sprawiała wrażenie nieobecnej.

- Czy Pani wie, że jest Pani popularna w Internecie? - zapytaliśmy.

- Skoro Państwo tak uważacie - odrzekła onieśmielona.

- Bardzo pana przepraszam, ale nie mam pieniędzy. Gdyby mógł mi pan dać dwa złote - poprosiła, uśmiechając się przepraszająco.

Na pytanie, dlaczego od lat każdego dnia wędruje po mieście z walizką, wspomniała coś o trudnych warunkach mieszkaniowych.

- Czy można Pani jakoś pomóc? - zapytaliśmy.

- Nie, bardzo dziękuję - odparła i dała do zrozumienia, by zostawić ją w spokoju.
Napisz do autora: p.schutta@expressmedia.pl

Fakty

Wizerunek bez zgody

Niedawno hitem Internetu wśród polskich użytkowników stała się „Chytra baba z Radomia”, której wizerunkiem ozdobiono dziesiątki tzw. memów, obrazków ze złośliwymi komentarzami. Wmontowano ją, m.in., w „Ostatnią Wieczerzę”. Jej popularność zaczęła się od filmiku z Wigilii dla bezdomnych, który ktoś wrzucił do sieci.

Niechciana popularność spadła też w 2010 roku na policjanta spod Elbląga. Jego zdjęcie, wzięte z oficjalnej strony komendy policji, stało się przedmiotem obróbki samozwańczych grafików i zamieniło się w wizerunek „Białoczerwonego Wieśka” - obiekt żartów i kpin. Sam zainteresowany przyznał w jednym z wywiadów, że ta sprawa „zrujnowała mu życie”.

Teoretycznie narzędziem porządkującym internetową przestrzeń jest ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w skrócie USUDE, uchwalona przez polski Sejm w 2002 roku. Eksperci z branży IT, jak i prawnicy, zajmujący się ochroną praw człowieka, nie ukrywają, że ustawa jest źle napisana i broni raczej interesów usługodawców i operatorów internetowych, aniżeli praw użytkowników.




Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 21-09-2016 19:27

    Oceniono 1 raz 0 1

    - xyz: Wkurzają mnie osoby piszące komentarze typu "A jak wy byście się czuli gdybyście tak zachorowali i ktoś naruszałby Waszą prywatność"... Przecież ona o tym nawet nie wie... Czy jak obserwujemy zwierzęta np. delfiny to czy one wiedzą, że je obserwujemy i czy mają coś do tego ? Absolutnie nie. Gdybym ja tak zachorował to miałbym gdzieś, że mnie fotografujecie, ponieważ nawet bym o tym nie wiedział.

    Odpowiedz

  2. 24-12-2015 18:18

    Oceniono 3 razy 3 0

    - dyskryminator: Ja te Pania podziwiam :) Nikt nic o niej nie wie kazdy snuje domysmy i kazdy chcialby poznac jej zycie

    Odpowiedz

  3. 17-01-2015 01:16

    Brak ocen 0 0

    - Monia: Latem 2011 roku poszłam z koleżanka do świata butów na ul. Dworcowej. Weszła bardzo brzydko pachnąca, ubrana w długi czarny, gruby płaszcz przy temperaturze 35'C. Zdziwiłam się, bo wtedy jeszcze jej nie znałam... Zapytała "a te szare buty w rozmiarze 39 moge prosić? "Pani sprzedawczyni od razu zrobiła się czerwona i wręcz wydarła się na kobiete z walizka: " ile jeszcze razy pani tu wejdzie i zapyta?! Trzeci raz pani dziś mówie, że nie ma!" Kobieta z walizką odłożyła szary but i wyszła. Na co pani sprzedawczyni powiedziała do nas wszystkich " przychodzi tu codziennie po kilka razy i pyta o te same buty w tym rozmiarze, niech lepiej do wariatkowa pojedzie!" Żadna z klientek nie skomentowała. A koleżanka wyjaśniła mi kim ona jest. I od tego czasu co byłam na ul. Gdańskiej lub rondzie Grunwaldzkim to ją widziałam z walizka i w tym samym czarnym płaszczu...

    Odpowiedz

  4. 05-01-2015 14:49

    Oceniono 3 razy 3 0

    - bydgoszczanka: ona nie jest zostawiona sama sobie znam osoby ktore interesowaly sie jej historia ma wlasne mieszkanie rodzine chodzi codziennie po ulicach tylko dlatego ze przezywac cos w rodzaju "dnia swistaka" budzi sie codziennie w powojennej polsce jej rodzina pozwala jej chodzic calymi dniami poniewaz nikomu krzywdy nie robi nie zawsze prosi o pieniadze czasami prosi zeby jej te krople do oczu kupic a daje swoje pieniadze. znana jest rowniez tajemnicza zawartosc jej walizki. osobiscie uwazam ze rodzina ma racje nikt jej na sile w domu nie trzyma a ona nikomu nie zagraza nie zachowuje sie wulgarnie i niestosownie

    Odpowiedz

  5. 05-01-2015 10:56

    Oceniono 7 razy 4 3

    - Hophop: Ten socjolog chyba cierpi na tę samą chorobę. Aura tajemniczości i wolności? Ciekawe zjawisko, kiedy ileś tysięcy osób wyśmiewa się z tej kobiety w internecie? Widzę, że jaki uniwersytet tacy "profesorowie". Niech pan lepiej zrezygnuje z kariery naukowej i chodzi z tą kobietą po mieście.

    Odpowiedz

  6. 04-01-2015 23:56

    Oceniono 27 razy 23 4

    - Sadam: Ja na miejscu chcących jej pomóc,napisałbym do firmy Samsonite, żeby owa Pani testowała ich walizki (naturalne warunki pogodowe, różnorodność nawierzchni, codzienny przebieg) ?!?!?!

    Odpowiedz

  7. 04-01-2015 19:22

    Oceniono 9 razy 6 3

    - bydgoszczanka: do tych, którzy założyli ów profil i "polubili" (:/) jedno małe pytanie - jakbyście się czuli, gdyby to o każdym z Was z osobna był założony publiczny profil wraz z doniesieniami na temat gdzie jecie, idziecie, w której toalecie siku zrobicie itp. itd. GHRRRRRR

    Odpowiedz

  8. 04-01-2015 10:16

    Oceniono 2 razy 2 0

    - bygosZCzanka: Napiszcie o Szatanie i Malinie! Tez maja fanpage na Facebooku! Ponad 3000 fanów!

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 15-10-2014 21:55

      Brak ocen 0 0

      - darek: w latach 1987-1993 uczęszczałem do technikum mechanicznego nr 1 i już wtedy pojawiała się tajemnicza pani z walizka, czy to ta sama. Trudno powiedzieć.

      Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

      1. 03-10-2014 12:52

        Oceniono 7 razy 4 3

        - Myślcietroche: To wcale nie jest zabawa. Ludzie chcą dowiedzieć się czegoś o tej kobiecie, bo jest bardzo tajemniczą, intrygującą i przede wszystkim biedną postacią. Gdyby udało się ustalić jej tożsamość i przeszłość łatwiej byłoby ją zrozumieć i może nawet jej pomóc. Takich rzeczy nie można ignorować. Ignorancja to najgorsza rzecz dla człowieka potrzebującego w dzisiejszych czasach. Skąd wiecie czy ta kobieta właśnie nie potrzebuje tego zainteresowania? Może brakuje jej kontaktu z ludźmi, dlatego robi takie rzeczy. Człowiek człowiekowi wilkiem...

        Odpowiedz

      2. 27-07-2014 10:13

        Oceniono 8 razy 5 3

        - Grażyna Orłowicz: Ty jutro też możesz znaleźć się w takiej sytuacji!!!!Czy chcesz ,aby z Ciebie albo z kogoś Ci bliskiego też zrobiono sobie" ZABAWĘ"

        Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

        1. 16-04-2014 14:48

          Oceniono 17 razy 13 4

          - andrzei: Przykre to jest to, że taka banda idiotów tworzy czyjeś profile na fejsie i bawi się w detektywów. Co was obchodzi jej życie? Swoim się zajmijcie a jak macie za dużo czasu to grabie w dłoń i do lasu szyszki grabić. Ma problem, nie chce pomocy to zostawcie ją w spokoju. Żebrakom pod kościołami może też zaczniecie tworzyć konta na fejsie? Banda kretynów narusza czyjąś przestrzeń intymną, do której każdy obywatel tego kraju ma zasrane prawo...

          Odpowiedz

        2. 16-04-2014 09:39

          Oceniono 3 razy 1 2

          - koli: przykre ze panstwo nie dba odpowiednio o swoich obywateli :(

          Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

          1. 25-03-2013 21:12

            Oceniono 4 razy 4 0

            - GOŚÄ†: Uważam, że jest to Pani potrzebująca pomocy i już. Można ja spotkać w wielu miejscach Bydgoszczy, ale nigdy nie zauważyłam, aby komuś zrobiła krzywdę.

            Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

            1. 24-03-2013 23:18

              Oceniono 1 raz 1 0

              - piąteniekradnij: odgrzewane stare kotlety ...

              Odpowiedz

            2. 24-03-2013 10:18

              Oceniono 5 razy 2 3

              - wybe: Widziałam ją nie raz na ul. Dworcowej. Ona musiała w przeszłości przeżyć coś strasznego. Przykre, że w PL takie osoby są zostawione same sobie. Większość z nich nie pokazuje się światu.

              Pokaż odpowiedzi (3) Odpowiedz