Kto ma dzieci, ten ma pieniądze

Grażyna Ostropolska 16 lutego 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:20

Po rozwodzie sąd przyznał pani Annie opiekę nad Martyną i Maćkiem, ale gdy córka skończyła 13 lat, uciekła do ojca, a trzy lata później to samo zrobił jej trzynastoletni brat. Dlaczego?


- Ojciec je przekupił i zmanipulował - twierdzi pani Anna.

- Trzynastoletnie dzieci mają prawo wyboru rodzica, z którym chcą zamieszkać - wywodzi jej były mąż, pan Krzysztof. To wynika z podpisanej przez Polskę międzynarodowej „Konwencji o prawach dziecka”. Przyznaje ona dzieciom, zdolnym do kształtowania własnych poglądów (przyjmuje się tu graniczny wiek 13 lat), prawo do ich wyrażania we wszystkich sprawach, które je dotyczą. Sąd może zaakceptować wybór nastolatka lub nie. W tym przypadku zmienił wcześniejszy wyrok i przekazał opiekę nad dziećmi panu Krzysztofowi.

Zaczęły się

sądowe przepychanki

Żenujące, bo w ich tle widać mniejszą troskę o dzieci niż o... pieniądze. Nieustannie jest kwestionowana wysokość alimentów, które najpierw miała płacić jedna, a potem druga strona konfliktu. Ofiarą tego sądowego sporu o pieniądze są, niestety, dzieci. Czują się winne i traktowane przedmiotowo.

- „Straciłam pracę, z czego mam ci płacić alimenty?” mówię do córki, a ona mi na to: „z d....” - żali się pani Anna. Przyznaje, że bardzo ją to zabolało. - Były mąż wystąpił nie tylko o bieżące alimenty na córkę, ale i o te zaległe - od momentu, w którym Martyna ukończyła 13 lat i on mi ją bez zgody sądu zabrał - tłumaczy duży dług, który komornik ściąga jej z zasiłku dla bezrobotnych. - Zostawia mi na koncie 234 zł, a z tego nie da się żyć. Nie płacę za mieszkanie, nie mam pieniędzy na opał ani na lekarstwa. Mam iść pod most?

Pani Anna poinformowała o swojej trudnej sytuacji sąd rodzinny. - Błagałam o zmniejszenie lub zawieszenie alimentów do czasu znalezienia pracy, ale odbiłam się o mur obojętności - twierdzi. Pokazuje wyrok sądu okręgowego, odrzucający jej apelację. Sędziowie (trzyosobowy skład) wywodzą, że wnioskowane przez pełnoletnią już Martynę podwyższenie alimentów od matki nie jest wygórowane i tak to uzasadniają:

„Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, rodzice winni podzielić się z dziećmi nawet najmniejszym dochodem, dopóki dziecko nie jest jeszcze w stanie samodzielnie się utrzymać. (&) Nawet fakt utraty pracy przez pozwaną i nabycia prawa do zasiłku dla bezrobotnych nie może stanowić podstawy oddalenia powództwa”.

- Były mąż doniósł, że odziedziczyłam udziały w gospodarstwie rolnym, więc sąd uznał, że mam możliwość pozyskania pieniędzy z ich sprzedaży, a to nie jest realne, bo nie ma podziału spadku, a gospodarstwem zarządza brat - twierdzi pani Anna. Dostała też wskazówkę, że może wynająć komuś jeden pokój w zajmowanym mieszkaniu. - Mam piece i dwa przechodnie pokoje, więc to niemożliwe - uważa.

Pani Anna sugeruje też, że były mąż chce ją zniszczyć psychicznie i finansowo. - On i jego rodzice, u których de facto mieszkają moje dzieci,

nastawiają je przeciw mnie

Dzieci nie chcą do mnie przychodzić. Święta spędziłam sama, podobnie było w Dzień Matki. Nie wpuszczają mnie do mieszkania dziadków. Mogę z nimi rozmawiać jedynie na klatce schodowej lub w ogóle - mówi kobieta.

- Dzieci są już duże i nie da się ich nastawić, bo mają swój rozum. Trudno im na przykład zaakceptować to, że matka przychodzi po nie w święta z policją, bo nie przyjmuje do wiadomości, że chcą dłużej pospać, a nie meldować się u niej o 8.00 wedle harmonogramu - zauważa pan Krzysztof. Twierdzi, że siłą dzieci nie zabierał. - Córka usłyszała od matki, że jak się jej nie podoba, to może się wynieść do ojca. I z tej rady skorzystała. Syn też miał powód. Była żona zamieniła mieszkanie i Maciek źle się czuł w nowym środowisku. Matka pracowała na trzy zmiany, a syn był w domu sam lub z jej przyjacielem. Opuścił się w nauce, nie chodził na zajęcia. Gdy skończył 13 lat spakował swoje rzeczy i przeniósł się do mnie.

Trudna sytuacja finansowa byłej żony pana Krzysztofa wcale nie wzrusza. - A czy ją obchodziło, że po odciągnięciu alimentów, które płaciłem na dzieci, i rat pożyczek zostawało mi na życie 400 zł? - pyta.

- O podwyższenie alimentów na syna walczyłam z byłym mężem ponad dwa lata, a gdy mi je przyznano, zabrał mi Maćka, by nic nie płacić - dodaje pani Anna. Twierdzi, że byli teściowie mają wysokie emerytury i to oni utrzymują dzieci. - Matka pana Krzysztofa zeznała w sądzie, że on tylko kupuje dzieciom mleko - powołuje się na protokół rozprawy. Zarzuca mężowi, że mieszka z kobietą, z którą związał się przed rozwodem, a dzieci wychowują dziadkowie.

- To nieprawda. Moi rodzice są chorzy, więc nimi też się zajmuję. Robię zakupy, przeprowadzam remonty, pomagam dzieciom w lekcjach - twierdzi pan Krzysztof.

Oboje twierdzą, że ich małżeństwo było zgodne do czasu, gdy pani Anna, po kilkunastu latach zajmowania się dziećmi i domem, poszła do pracy. - Wtedy w męża jakby

diabeł wstąpił

Przestał robić zakupy, łożyć na utrzymanie dzieci, związał się inną kobietą - twierdzi pani Anna.

Pan Krzysztof widzi to inaczej - przestał mieć w żonie towarzyszkę, bo nie spędzała z nim wakacji, nie chciała jeździć na działkę i o wszystko miała pretensje. O rozwód wystąpili równocześnie. - Mąż zaczął się nade mną znęcać psychicznie i fizycznie, miał sprawę karną i wyrok - mówi pani Anna.

- Sprawę warunkowo umorzono - przypomina jej były mąż.

Zanim sąd postanowił o powierzeniu opieki nad dziećmi ojcu, były one badane w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym. Martyna zawsze była silniej związana z ojcem, mały Maciek wolał być z matką, ale gdy skończył 13 lat, wybrał tatę. „Ojca postrzega jako osobę zapewniającą zaspokajanie jego potrzeb. W stosunku do matki ujawnia emocje negatywne: żal, złość” - ocenili pedagog, psycholog i psychiatra, i zaproponowali, by sąd zostawił Maćka pod opieką ojca.

Wyrok jest dla pani Anny niekorzystny, a apelacja, w której zarzuca byłemu mężowi manipulację i utrudnianie jej kontaktów z dziećmi, zostaje oddalona. Zaczyna się kolejny etap wojny - o alimenty.

- Mąż zapowiedział, że wystąpi o zaległe alimenty na Maćka i do końca życia nie uwolnię się od komornika - żali się pani Anna.

- Jeszcze tego nie zrobiłem, ale nie wykluczam, że to zrobię, jeśli była żona nie zmieni postawy - zapowiada pan Krzysztof.

Zdaniem psychologa

Jolanty Urbańskiej, 13-letnie dziecko powinno mieć prawo głosu, ale nie może być on decydujący. - Trzeba mieć wiele obiektywnych danych na temat tego, co się w rodzinie faktycznie dzieje, żeby wyrokować o tym, komu należy powierzyć opiekę nad dzieckiem - zauważa. Przypomina, że nastolatki w tym wieku (12-13 lat) przeżywają szczególny okres burzy i naporu i źle reagują na jakiekolwiek zakazy. - Zdarza się, że właśnie wtedy dziewczyny uciekają od matek do ojców, którzy są mniej wymagający i zapominają, że czasem trzeba swojej księżniczce utrzeć nosa. Podobnie jest z chłopcem, bo mama odgania od komputera i zagania do lekcji, a tata chętnie się do syna przysiądzie i wspólnie dokończą grę. Zdarza się też motywacja finansowa, bo nastolatek styka się z innymi ludźmi i porównuje ich sytuację do swojej. A najgorzej jest, gdy dziecko staje się kartą przetargową w rękach zwaśnionych rodziców.

PS Personalia bohaterów zostały zmienione.


Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 20-02-2013 10:11

    Oceniono 1 raz 1 0

    - Bydgoszczanka: Miliony facetów dzisiaj pod mostami albo w przytułkach śpi przez alimenty niedawno pisaliście o facecie ta sama sprawa kij ma dwa końce czyż nie?

    Odpowiedz