Gowin nie jest w stanie zagrozić Tuskowi

Przemysław Łuczak 11 lutego 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:21


Rozmowa z MAŁGORZATĄ KIDAWĄ-BŁOŃSKĄ, wiceprzewodniczącą klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.
Boli Panią, że po tym, jak Sejm odrzucił projekty ustawy o związkach partnerskich, a rosyjska Duma zaostrzyła przepisy przeciwko homoseksualistom, zachodnie media napisały, iż Polska nadal tkwi we wschodniej Europie?

Wynika to z niezrozumienia tego, co dzieje się w naszym kraju, bo debata na temat związków partnerskich odbywa się także w innych krajach europejskich i także budzi wiele emocji. A to, że w Polsce zaczynamy o tym rozmawiać, świadczy o nas raczej dobrze. Początki takich debat zawsze są trudne, więc nie obawiamy się tego rodzaju krytyki. Jesteśmy bowiem na dobrej drodze i dbamy o to, by wszelkie prawa obywatelskie były przestrzegane.

Czy i kiedy Platforma zamierza zrobić kolejne podejście do tej ustawy?

Na pewno przedtem będzie musiała odbyć się w naszym klubie dyskusja na ten temat. Koledzy związani z Jarosławem Gowinem składają w tym tygodniu własny, bardziej konserwatywny projekt ustawy. Być może trzeba będzie zderzyć go z projektem opracowanym wcześniej przez Artura Dunina i wypracować jeden wspólny pogląd na związki partnerskie.



SLD ponownie złożył już swój projekt w Sejmie...

Jestem przekonana, że w parlamencie znajdzie się większość, która skieruje wszystkie projekty o związkach partnerskich, w tym również ten przygotowany przez lewicę, do komisji sejmowych, gdzie powinna odbyć się poważna dyskusja nad nimi.

Co Pani sądzi o pomyśle prezydenta Komorowskiego, który uważa, że wystarczy nowelizacja już obowiązujących ustaw, a ustawa o związkach partnerskich nie jest potrzebna?

Pan prezydent zwrócił uwagę, że należy uregulować bardzo ważny problem społeczny, dotyczący wielu Polaków. To prawda, że wiele spraw związanych ze związkami partnerskimi, nawet jeśli zostanie uchwalona osobna ustawa, będzie wymagało zmiany zapisów w szeregu innych ustawach.

Trzy czwarte Polaków twierdzi, że jeśli nawet ustawa o związkach partnerskich zostanie przyjęta, to nie zamierza z niej skorzystać...

Ta ustawa powstanie nie po to, żeby kogokolwiek zmuszać do skorzystania z niej. Rzecz w tym, żeby osoby, które żyją w nieformalnych związkach i nie widzą innej możliwości rozwiązania swoich problemów, uzyskały możliwość zabezpieczenia swoich praw.

Ile jest prawdy w spekulacjach, że minister Gowin, którego pozycja w partii jest coraz mocniejsza, mierzy w przywództwo Platformy?

Nie wierzę, żeby w tej chwili ktokolwiek mógł zastąpić Donalda Tuska w Platformie. Ale jeżeli ktoś chciałby to zrobić, byłoby to działanie na szkodę partii. To prawda, że Jarosław Gowin ma duży apetyt polityczny i duże ambicje, ale w obecnej sytuacji są one nierealne. Myślę, że Gowin zdaje sobie z tego sprawę i nie sądzę, żeby akurat teraz do tego dążył. Owszem, on chce być liderem, szuka popleczników, ale nie jest w stanie zmienić układu sił w Platformie i zagrozić premierowi Tuskowi, którego pozycja jest niezagrożona.

Związki partnerskie nie rozsadzą więc Platformy?

Pytanie o to, czy Platforma się rozpada, pada co najmniej raz w tygodniu. Jesteśmy dużym ugrupowaniem, ścieramy się w nim i nie robimy z tego żadnej tajemnicy, ale mamy swoje priorytety, które pozwalają nam przygotowywać się do następnych wyborów, które odbędą się za trzy lata.

Jak PO się zachowa, jeśli w Sejmie pojawi się wniosek opozycji o wotum nieufności wobec ministra Gowina?

Tak jak zawsze. Jeśli pojawi się taki wniosek, wszyscy posłowie Platformy wesprą ministra Gowina. Nawet jeżeli często nie zgadzają się z jego poglądami i różnią się w podejściu do różnych spraw. Ale gramy w jednej drużynie i tylko premier ma prawo dymisjonować ministrów, a nie opozycja. Zresztą premier przyjął wyjaśnienia ministra dotyczące jego wystąpienia w sejmowej dyskusji o związkach partnerskich i zamknął temat.

Czy Kościół nie przesadził w mieszaniu się do polityki, dziękując posłom, którzy głosowali przeciwko związkom partnerskim?

Rzeczywiście, w liście przesłanym do marszałek Sejmu Ewy Kopacz Kościół pochwalił posłów, którzy nawet nie chcieli dyskutować o związkach partnerskich i uniemożliwili skierowanie projektów ustawy do komisji sejmowych. Kościół jest jednak niezależny, może podejmować działania, jakie uważa za słuszne i trudno go ograniczać. Ważne jest tylko, żeby politycy, nawet jeśli wsłuchują się w głos Kościoła, działali niezależnie i nie ulegali jego presji. Bo jeśli są do jakichś rozwiązań przekonani, powinni za nimi optować.

To, że PSL głosowało przeciwko związkom partnerskim nie zagraża rządowej koalicji?

Nie, spodziewaliśmy się, że PSL właśnie tak zagłosuje. Zresztą w przeszłości ludowcy w tego rodzaju sprawach zawsze głosowali inaczej niż większość Platformy. Nie sądzę, żeby to zachwiało koalicją. Czasami lepiej, czasami gorzej, ale się dogadujemy i koalicja powinna dotrwać do końca obecnej kadencji.

Jak zareaguje Platforma, kiedy PiS złoży wniosek o konstruktywne wotum nieufności wobec rządu?

PiS od dawna zapowiada złożenie takiego wniosku i lansuje prof. Glińskiego na premiera rządu technicznego. Podchodzimy do tego bez emocji, bo wiadomo, że PiS nie znajdzie większości, która umożliwiłaby przejście takiego wniosku. Będzie to więc tylko wielki teatr polityczny, który skończy się równie szybko jak się zacznie i potrwa tylko jeden dzień

Czy PO poprze Annę Grodzką w głosowaniu na stanowisko wicemarszałka Sejmu?

W naszym parlamencie jest taki zwyczaj, że ugrupowanie mające prawo do posiadania swojego wicemarszałka, przedstawia kandydaturę, a inne klubu zawsze ją akceptują. Mimo że czasami było to dosyć trudne. Ruch Palikota powinien mieć swojego wicemarszałka, ale uważam, że wycofanie poparcia dla Wandy Nowickiej było błędem. My w każdym razie będziemy głosować przeciwko jej odwołaniu. Posłanka Grodzka nie ma dużego doświadczenia parlamentarnego, bo jest w Sejmie dopiero pierwszą kadencję, ale nie chciałabym, że ta sejmowa tradycja w jej przypadku została złamana. To otworzyłoby bowiem w przyszłości drogę do sytuacji przy wyborze wicemarszałków, które mogłyby paraliżować prace Sejmu. Zobaczymy jednak, jak to się wszystko ułoży. Tym bardziej że pojawił się także kandydat Solidarnej Polski - Ludwik Dorn.

Czy rozmowy naszych parlamentarzystów w Moskwie przyspieszą zwrot wraku tupolewa przez Rosję?

Gdybyśmy nie wierzyli w możliwość osiągnięcia porozumienia w tej sprawie, pewnie nie warto byłoby w ogóle tam jechać. Ten wrak powinien już być oddany Polsce nie tylko ze względu na, że w kraju trwa konflikt o przyczyny katastrofy smoleńskiej, lecz również dlatego, żeby ta sprawa nie psuła relacji polsko-rosyjskich. Tyle tylko, że jak wrak już wróci, rozpoczną się wokół niego kolejne gry polityczne i wcześniej czy później dojdzie do trudnego sporu, co z nim zrobić.

Czy pomysł grupy posłów PO, żeby Sejm potępił akcję „Wisła”, podczas której przesiedlono z Polski południowo-wschodniej na ziemie zachodnie i północne 140 tys. Ukraińców, był przemyślany? Ukraina bowiem dotąd nie przeprosiła za ludobójstwo dokonane na co najmniej 100 tys. Polakach w czasie wojny przez UPA na Wołyniu?

Propozycja ta ostatecznie nie trafiła pod obrady Sejmu. Uważam jednak, że wcześniej powinniśmy na ten temat z Ukrainą porozmawiać, bo nasza wspólna historia jest trudna, pełna zarówno złych, jak i dobrych momentów. Ludzie muszą mieć większą wiedzę historyczną, nie można bowiem mówić tylko o jednym aspekcie sprawy, a przemilczeć drugi. Przeszłości nie da się ukryć. I dopiero jak to wszystko zostanie wyjaśnione, będzie można przyjmować uchwały.

Fotoradary czy związki partnerskie przyczyniły się do wyprzedzenia PO przez PiS w sondażach?

Fotoradary z pewnością nie miały na to aż takiego wpływu, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy kierowcy przestrzegają przepisów. Nie chodzi przecież o to, żeby pieniądze z mandatów trafiały do budżetu, lecz żeby ludzie jeździli wolniej i bezpieczniej. Natomiast mogło nam zaszkodzić głosowanie nad ustawami o związkach partnerskich, pokazujące, że Platforma nie jest jednolita. Ale sondaże to tylko barometr sytuacji w danej chwili. Jestem przekonana, że wkrótce Platforma znowu będzie miała największe poparcie.
Teczka Osobowa
Małgorzata Kidawa-Błońska jest wiceprzewodniczącą Klubu Parlamentarnego PO, posłanką na Sejm V, VI i VII kadencji. Pracuje w Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Z wykształcenia jest socjologiem. W latach 1994-2005 była wiceprezesem Gambit Production, spółki zajmującej się produkcją filmów. Wspólnie z mężem Janem Kidawą-Błońskim produkowała filmy i programy telewizyjne.

Jest prawnuczką prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego i premiera Władysława Grabskiego. Ma syna Jana.

Zainteresowania: podróże, kino, dobra literatura, wspinaczki górskie oraz pielęgnacja ogrodu.




Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 11-02-2013 20:14

    Brak ocen 0 0

    - Jarek: Zajmijcie się bezrobociem a nie głupotami . Tracimy miejsca pracy w zastraszającym tempie i to niech Was obchodzi a nie sprawy drugorzędne . Ludzie nie mają zasiłków. Nie maja pracy .Bieda niszczy ludzi - o tym pisze tez dzisiejszy Ekspress

    Odpowiedz

  2. 11-02-2013 19:28

    Brak ocen 0 0

    - podatnik: Komentarze p. Błonskiej nie sa wiarygodne, bo jest ona członkiem partii umoczonej w wiele afer gospodarczego kryminału. W 2012 r budżet panstwa stracił wg informacji profesora Modzelewskiego ok 12 mld zł , w skutek głupawej ustawy w sprawie handlu złomem, przegłosowanej przez sejm i senat III RP. Czy w tej sytuacji premie przyznane za 2012 r, wg zasady sami sobie dla pp Borusewicza, Kopacz i ich kolesiów nie należy traktować jako wyłudzenie ???. Czy prokurator generalny podjął juz działania w sprawie o niegospodarność

    Odpowiedz