Inspektorze, pan za dużo pyta

Grażyna Ostropolska 19 stycznia 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:22

Srogo karał sprzedających przeterminowaną żywność niewiadomego pochodzenia. Nie godził się, by handlarze z targowiska korzystali ze szkolnej toalety, a obok piaskownic stawiano kocie budki. Na dodatek nie szedł na żadne układy. Czy to dlatego Mariusz Felsmann nie nadawał się na powiatowego inspektora sanitarnego w Chełmnie?


- Wystarczy dostosować się do tego, czego oczekuję i wszystko jest w porządku - z takim przesłaniem zwrócił się do podwładnych państwowy wojewódzki inspektor sanitarny, mgr inż. Jerzy Kasprzak tuż po powołaniu go na kolejną kadencję. Na efekty tej deklaracji nie trzeba było długo czekać. Trzy miesiące później pracę stracił najbardziej krnąbrny powiatowy inspektor - dr Mariusz Felsmann z sanepidu w Chełmnie.

Felsmann to doktor nauk weterynaryjnych i człowiek orkiestra. Działa naukowo, udziela się społecznie, a jak już czegoś dotknie, to jest skrupulatny i dociekliwy. Tak oceniają go współpracownicy i znajomi.

- Jeśli mam jakiekolwiek wątpliwości, pytam mądrzejszych lub stojących w hierarchii wyżej - przyznaje on sam. Zwykle mu się ta dociekliwość sprawdzała, ale nie w sanitarnej inspekcji, gdzie najwyraźniej rządzi zasada: „Decyzje wojewódzkiego inspektora są niepodważalne, a kto z nim wojuje, ten ginie”.

- Felsmann poległ, bo inna zasada: „bierny, mierny, ale wierny” jest mu obca - sugerują jego obrońcy.

Tępił handlarza niebezpiecznych jaj, któremu wojewódzki inspektor okazywał dużo tolerancji, i niepotrzebnie

przyczepiał się do Intermarche?

Kontrola sanepidu w chełmińskim markecie, należącym do tej sieci, okazała się strzałem w dziesiątkę

- W magazynie zaleźliśmy ukryte kilkaset kilogramów różnej żywności, uznanej przez prawo za niebezpieczną - wspomina Mariusz Felsmann, który od wtorku nie jest już powiatowym inspektorem sanitarnym w Chełmnie. - Były tam, m.in., wędliny niewiadomego pochodzenia, krojone w kostkę i plasterki, i upakowane w worki foliowe oraz kiełbasy z etykietami, których termin do spożycia upłynął pół roku wcześniej. I praliny z bombonierek, sprzedawane luzem, na wagę.

Inspektorzy znaleźli też delicje szampańskie o różnych smakach, dosypane do innych kruchych ciastek sprzedawanych na wagę.

- Było tam wiele nierozpakowanych i przeterminowanych delicji, więc uznaliśmy, że właściciel marketu oszukuje również dzieci. Ustaliliśmy też, że ma on wędliniarnię i sprzedaje wyroby garmażeryjne na ciepło, więc można domniemywać, że znaleziona w magazynie przeterminowana kiełbasa mogła lądować w leczo lub bigosie - dodaje Felsmann.

Wystąpił do Jerzego Kasprzaka, wojewódzkiego inspektora sanitarnego, o ukaranie pana C., właściciela chełmińskiego Intermarche.

- Pan C. nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, ile jest wart zakwestionowany towar, czym potwierdził, że to żywność niewiadomego pochodzenia, a europejskie prawo stanowi, że towar musi być rozpoznawalny od pola do stołu - przypomina były inspektor. Zaproponował 18 tys. zł kary dla nieuczciwego handlowca, ale wojewódzki inspektor uznał, że przesadził i po odwołaniu pana C.

zmniejszył mu karę z 18000 do... 2140 zł

Na niewspółmierne do stopnia szkodliwości czynu obniżenie kary zareagowała Najwyższa Izba Kontroli, wskazując, że „wojewódzka łaskawość” ogranicza skuteczność powiatowej inspekcji.

Wojewódzki inspektor tłumaczył niski wymiar kary dla Intermarche tym, że „nikt przecież nie zachorował”. - A ja pytam, skąd ta wiedza? To nie musi być biegunka, bo na nią wystarczy stoperan - ripostuje Felsmann i wysuwa takie argumenty: - W czekoladzie, która też się rozkłada, jest chemia, a w kiełbasach niewiadomego pochodzenia mogą być niebezpieczne dodatki. My tego nie wiemy, ale powinniśmy mieć świadomość, że zmiany zachodzące w przeterminowanych produktach mogą spowodować dysfunkcję narządów wewnętrznych, np. wątroby lub nerek. Mikrouszkodzenia już mogą następować, a za jakiś czas pojawią się ich konsekwencje. Może je stwierdzić lekarz, więc inspektor sanitarny nie może mówić, że nikt nie zachorował, bo tego nie wie.

Mariusz Felsmann miał jeszcze kilka innych starć z właścicielem Intermarche. - Pan C. chciał na przykład żółty ser i kiełbasę w plasterkach sprzedawać na zafoliowanych tackach, ale bez etykiet, informujących o pochodzeniu produktu i dacie przydatności do spożycia - wspomina. - Uznał, że wystarczy wpisać jedynie datę zapakowania towaru i termin przydatności, a jak ktoś poprosi o wyjściową etykietę, to mu pokaże.

Powiatowy inspektor sanitarny uznał, że to niezgodne z przepisami, ale wojewódzki był innego zdania. - Stwierdził, że nie mogę żądać od Intermarche takich etykiet (są na tackach w Auchan i innych marketach), bo to, co tam napisali, wystarcza.

Na pytanie, kto odpowie, gdy klientowi zaszkodzi przeterminowany produkt, usłyszał, że właściciel bierze za to odpowiedzialność, więc zadał kolejne:

To po co jest sanepid?

Bo skoro nie od zapobiegania sytuacjom niebezpiecznym, to może jest niepotrzebny?

Za kadencji Felsmanna liczba zatruć pokarmowych w powiecie spadła do zera, a czerwcowa kontrola NIK pozytywnie oceniła nadzór chełmińskiej inspekcji sanitarnej. - U nas nie pracowało się od 7 do 15, ale także popołudniami, w soboty i niedziele - mówi były inspektor. Udało mu się pogodzić dobrą atmosferę w pracy z odpowiedzialnością. Problemem były fatalny stan budynku, na którego remont - mimo wielu starań - nie dostał pieniędzy i brak zrozumienia u przełożonego, co rusz uchylającego decyzje Felsmanna. Zaczęło się od rozbieżności w sprawie pana S., nielegalnie handlującego jajami niewiadomego pochodzenia.

- Kiedy zaczęliśmy z nim wojować - mówi Mariusz Felsmann - zaczęły się skargi, odwołania, a w pewnym momencie usłyszałem od wojewódzkiego inspektora: „No, wie pan, trzeba dać temu S. pozwolenie, bo tu jest „element słupski”. Podobno chodziło o jakąś krewną S. ze słupskiej inspekcji.

S. dostał zgodę, pouczenie i dalej miał w nosie prawo. Unijny przepis mówi, że jaj nie można przechowywać w temperaturze niższej niż 5 stopni Celsjusza, bo wtedy pęka ich naturalna osłonka i do wnętrza dostają się bakterie. Tymczasem S. sprzedawał jaja nawet wtedy, gdy na dworze był mróz. - Postawił w aucie grzejnik na butlę gazową i co jakiś czas wietrzył. Ten fortel nie zmniejszał zagrożenia dla konsumenta, więc nakazałem mu mierzenie temperatury na zewnątrz auta, ale wojewódzki inspektor znów był innego zdania. Uznał, że nie mogę mieć takich żądań. To kuriozum, bo handel jest obarczony obowiązkiem stworzenia procedur bezpieczeństwa, do czego S. się zobligował, otrzymując zgodę na tę działalność - zauważa były inspektor.

Potem był...

spór o szkolną toaletę i kocie budki

Chełmiński radny zasygnalizował Felsmannowi brak toalety na targowisku. Okazało się, że to miasto nie wywiązało się z obowiązku ustawienia tam przenośnego WC. Po interwencji burmistrz zaproponował, by handlujący za okazaniem dowodu opłaty targowej mieli wstęp do szkolnej toalety.

- Nie mogłem się zgodzić, bo to niesie dla dzieci zagrożenie. Nie tylko sanitarne - mówi Felsmann. - Jak się jakiś pedofil dowie, że ma takie eldorado w Chełmnie, to wykupi targowy kwitek i będzie chodził do szkolnej toalety.

I znów wojewódzki inspektor decyzję uchylił. Uznał, że tu chodzi o czasowe rozwiązanie, na które można pozwolić. Kolejne uchylenie dotyczyło... kocich budek. Felsmann chciał, by te w pobliżu piaskownic przenieść w inne miejsce.

- Po to, by uchronić dzieci i kobiety przed niebezpiecznymi chorobami - toksoplazmozą, która uniemożliwia zajście w ciążę lub powoduje uszkodzenie płodu, i toksykarozą, wywołaną przez zwierzęcą glistę, która wędruje z krwią po ludzkim organizmie, a potem go uszkadza - tłumaczy. - Nic z tego nie wyszło, bo wojewódzki inspektor nie dostrzegł zagrożenia, a moje wywody uznał za... teoretyczne rozważania - wspomina Mariusz Felsmann.

Jerzy Kasprzak uznał, że liczba wniosków i decyzji Felsmanna, których nie przyjął badź uchylił, dyskwalifikuje powiatowego inspektora w Chełmnie i nie wyraził zgody na jego ponowną nominację przez starostę.
Co na to wojewódzki inspektor Sanitarny?

Decyzje, przepisy i tajemnica

Jerzy Kasprzak, państwowy wojewódzki inspektor sanitarny w Bydgoszczy, nie chciał się z nami spotkać, więc wysłaliśmy mu pytania mailem. Zapytaliśmy, dlaczego nie wyraził zgody na to, by starosta chełmiński powołał powiatowego inspektora Mariusza Felsmanna na kolejną kadencję. Jerzy Kasprzak odpowiedział, że nie jest organem właściwym do udzielania informacji w tej sprawie, a nasze pytania o nadzwyczajną łaskawość (zmniejszenie kary z 18 tys. do 2140 zł) wobec właściciela Intermarche, który sprzedawał przeterminowaną żywność, oraz pana S., handlującego niebezpiecznymi jajami (spytaliśmy też o tzw. element słupski) skwitował tak:

„Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicy przedsiębiorcy, a ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej mówi, iż uzyskane przez jej organy informacje, dokumenty oraz inne dane, zawierające tajemnicę prawnie chronioną nie mogą być przekazywane innym organom ani ujawniane, jeżeli nie jest to konieczne ze względu na ochronę życia lub zdrowia”.

Równie oszczędnie odpowiedział na pytanie, czy nie uważa, że tak częste uchylanie decyzji powiatowego inspektora, który jest fachowcem i lepiej zna sprawy powoduje, że rola inspekcji traci na znaczeniu, cwaniacy czują się pewnie, a w regionie rośnie zagrożenie epidemiologiczne:

„Wydawanie decyzji, również uchylających, następuje w oparciu o przepisy prawne (...) Wojewódzki inspektor nie może podtrzymywać w mocy decyzji wydawanych w sposób niewłaściwy bądź z naruszeniem prawa”


Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 28-05-2014 21:56

    Brak ocen 0 0

    - !!!: Czy sanepid walczy z dopalaczami?

    Odpowiedz

  2. 28-01-2013 22:12

    Brak ocen 0 0

    - ???: Panie magistrze dlaczego nie lubi pan doktorów?

    Odpowiedz

  3. 19-01-2013 23:16

    Brak ocen 0 0

    - rino: mam nadzieję, że Pani Mes spuści tego wojewódzkiego do kanału... facet sobiez prawa jaja w żywe oczy robi!

    Odpowiedz

  4. 19-01-2013 13:23

    Brak ocen 0 0

    - Bydgoszczanin: W Chełmnie zapewne zobaczymy podobny upadek jaki spotkał WSSE w Bydgoszczy..

    Odpowiedz

  5. 19-01-2013 11:20

    Brak ocen 0 0

    - pies: Co mnie obchodzi Chełmno ! niech sie szykuja do walentynek bo w tym temacie maja kota

    Odpowiedz