Transseksualista przy konfesjonale

Katarzyna Bogucka 13 stycznia 2013, aktualizowano: 16-12-2013 12:22


Co ksiądz może wiedzieć o zmianie płci? Całkiem dużo. W jednej z lokalnych parafii dawniej kobieta, dziś mężczyzna służy do mszy, a nawet gra rolę św. Józefa w jasełkach. Niektórzy wierni, zorientowani w temacie, próbują protestować, oburzają się. A duchowni?


- Muszę dać duszpasterskie wsparcie, choć nie jest łatwo - wyznaje ksiądz Paweł i zastanawia się, jak, w zgodzie z nauką Kościoła, traktować ludzi zwierzających się, że będąc kobietą, czują się mężczyzną albo odwrotnie. - Sam nie wiem, czy to błąd natury, czy pomyłka Pana Boga? - zastanawia się wyraźnie pogubiony w temacie kapłan. - Jak ocenić fakt poddania się operacji zmiany płci? Poprawianie Boga? Czy mam powiedzieć człowiekowi: „Módl się, a Bóg cię uzdrowi”? A jeśli ta osoba po wyjściu ode mnie popełni samobójstwo?

Te dramatyczne, bardzo emocjonalne pytania padały po wykładzie „Płeć mózgu”, który prof. Aleksander Araszkiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy, wygłosił na zaproszenie biskupa Jana Tyrawy w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Bydgoszczy, pełnej kleryków, księży, znanych i cenionych lekarzy różnych specjalności oraz zwykłych słuchaczy.

Niełatwy temat, pełen dylematów, także natury moralnej, z którymi Kościół musi sobie poradzić. Bo chociaż statystyk, podających, ilu Polaków zmaga się z płciową niezgodnością, wciąż nie ma, to fakt, że ludzi z takimi problemami spotyka się przy konfesjonale, daje duchownym wiele do myślenia. Co więcej, obecność transseksualistów w życiu parafii stawia nowe wyzwania i przed parafianami, i przed księżmi.

Biologia górą

Zatem błąd natury czy pomyłka Boga? Profesor Araszkiewicz przestrzega przed zbyt pochopnym ocenianiem pochodzenia zaburzeń identyfikacji płciowej i sugeruje, by wnikliwie oddzielić przypadki chorób psychicznych od rzeczywistych zaburzeń hormonalnych, których źródło bije w życiu płodowym, i wreszcie od silnych pragnień, niekoniecznie wywołanych organicznymi zaburzeniami. Przypomina również, że w kształtowaniu się płci odgrywają główną rolę predyspozycje biologiczne, a nie wpływ środowiska, w którym żyjemy, czy kultura i wychowanie, jak tego chcą zwolennicy filozofii gender.

- Za wyborem płci stoją geny i praca układu hormonalnego. W początkowym okresie rozwoju człowieka (w ok. szóstym - siódmym tygodniu życia) powstają pierwsze połączenie nerwowe między półkulami mózgu - wyjaśnia prof. Araszkiewicz. - Stale przekształcające się struktury mózgu są już genetycznie naznaczone płcią, ale do ostatecznej identyfikacji brakuje jeszcze swoistego zastrzyku hormonalnego. Na początku wszyscy jesteśmy kobietami, mamy mózgi kobiece, a później, zgodnie z indywidualnym biologicznym planem, każdy człowiek rozwija się jako chłopiec albo jako dziewczynka. Mózg żeński nabiera cech męskich pod wpływem gwałtownego wzrostu poziomu testosteronu. Ciekawostką jest, że w życiu płodowym poziom testosteronu jest cztery razy wyższy niż w organizmie dorosłego mężczyzny. Obecność lub brak tego zastrzyku testosteronu decyduje o tym, czy rozwijać się będzie dziewczynka, czy chłopiec. Już ta wiedza pozwala twierdzić, że cechy, które kształtują się pod wpływem środowiska, kultury, wychowania są wtórne wobec procesów rozwojowych w okresie życia płodowego. To mózg (męski lub żeński) definiuje człowieka w jego kontaktach ze środowiskiem. Nie odwrotnie!

Naturalne wydaje się w tym momencie pytanie o zaburzenia hormonalne i ich rolę w kształtowaniu się płci. Zbyt niski poziom hormonów męskich może modyfikować typowe cechy mózgu i chłopiec urodzi się z mózgiem kobiety (lub odwrotnie) albo będzie wykazywać więcej cech kobiecych i niektórzy opiszą jego zachowanie jako zniewieściałe.

Czy na tego rodzaju zaburzenia wpływa modyfikowana genetycznie żywność, stosowanie hormonów przy produkcji żywności czy wreszcie zażywanie leków hormonalnych? Nie ma na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma również pełnych statystyk, podających, ile osób z zaburzoną tożsamością płciową żyje w Polsce.

Dla rodziny

Zdaniem profesora Araszkiewicza, jest to temat znacznie bardziej wstydliwy niż homoseksualizm, który jest coraz bardziej oswajany przez, m.in., niektórych polityków i organizacje. Tymczasem za historiami transseksualistów także kryją się wielkie dramaty. Profesor słyszy o nich w swoim gabinecie: - Znam młodego człowieka, syna wysoko postawionego wojskowego, który czuł się kobietą i chciał być kobietą. Nawet nie o to chodzi, że on interesował się mężczyznami. Po prostu wybierał z upodobaniem zajęcia typowo kobiece, bawił się lalkami, pracował w kuchni. Tymczasem z racji życia w rodzinie wojskowych wymagano od niego stuprocentowej męskości. Ostatecznie ten człowiek przeszedł zmianę płci, czyli bardzo długi proces konsultacji psychologicznych, leczenie chirurgiczne, hormonalne. Z kolei inna moja pacjentka doskonale funkcjonuje w społeczeństwie jako kobieta, ale na spotkaniach ze mną życzy sobie, żeby zwracać się do niej jak do mężczyzny. Są ludzie, którzy żyją w wewnętrznej sprzeczności i cierpią - zauważa prof. Araszkiewicz.

Wtóruje mu bp Tyrawa. - Tym bardziej musimy być ostrożni w sądach i w pochopnym szufladkowaniu. Nigdy nie wiadomo, czy nie mamy do czynienia z czyimś życiowym dramatem. No i wciąż są pytania, na które nie ma odpowiedzi.

Takie pytanie dotyczy właśnie tego, czy homoseksualizm jest chorobą. - Został wykreślony z katalogu chorób psychicznych - przypomina prof. Araszkiewicz.

- Dlaczego? - dociekał ktoś ze słuchaczy.

- Po pierwsze, były naciski społeczne, by taka zmiana nastąpiła, po drugie, uznano, że nie ma możliwości leczenia tego stanu, zatem nie jest to choroba...

- Może ma to związek z próbami odwrócenia dotychczasowych norm zachowań społecznych - zauważa prof. Władysław Sinkiewicz, kardiolog, także obecny na wykładzie, i zadaje kolejne pytanie. - Czy sprzeczność między tzw. płcią genderową a biologiczną może rodzić konsekwencje w postaci choroby?

- Mam pacjentów, którzy nie akceptują swojej sytuacji - potwierdza profesor Araszkiewicz. - Problem identyfikacji płciowej może być kanwą zaburzeń, jeżeli ktoś nie zgadza się z tym stanem, nie akceptuje tego wybryku natury i nie chce mieć z nim nic wspólnego. To są zawsze bardzo trudne przypadki.

Muszą sobie z nimi radzić także księża. - Koresponduję z mężczyzną, który czuł się kobietą. Po latach, także po próbach samobójczych, udało się operacyjnie zmienić płeć - opowiada historię swojego podopiecznego ks. Paweł. - Niestety, po operacji ta osoba stała się homoseksualna. Dlaczego? Czy operacja była pomyłką? Może lepiej było zostać w poprzednim stanie, założyć rodzinę i, co ważne, mieć dzieci... Czy w ogóle można powiedzieć, że zmieniamy płeć? Postulowałbym zmianę terminologii. W świetle wykładu profesora, nie można zmienić płci, można jedynie wyciąć jej atrybuty...

- Wydaje mi się, że osoba opisywana przez księdza jest jednak szczęśliwa, bo przecież znalazła swoja wspólnotę, ma duchowa opiekę - uważa prof. Araszkiewicz. - Co do operacji, w Polsce podchodzi się do ich wykonywania dość restrykcyjnie. To za każdym razem jest bardzo trudny dylemat. Pamiętam, że gdy zaczynałem pracę, starsi profesorowie bardzo sceptycznie podchodzili do tematu zmiany płci. Jeden z moich szefów stwierdził nawet, że gdy mężczyzna myśli o tym, by zostać kobietą, to należy zacząć podawać mu neuroleptyki. Dziś nie wszyscy lekarze akceptują chirurgiczną procedurę operacji zmiany płci, choć z innych powodów.

Komisja na pomoc

Wśród przeciwników operacji zmiany płci jest, m.in., prof. Marek Harat, neurochirurg: - Płci nie można zmienić! Słuchając opowieści księdza o tym, kim był jego podopieczny, jak się czuje teraz i dlaczego wciąż coś jest nie tak, mam poczucie kompletnego poplątania, gubię się w tym - mówi prof. Harat. - Rolą lekarzy nie jest podążanie za ludzkimi oczekiwaniami. Mamy leczyć, a nie sprzyjać rozmaitym gustom. Historia leczenia zaburzeń seksualnych jest długa i pozbawiona sukcesów. Dlatego zaprzestano klasyfikowania tych stanów w kategorii jednostek chorobowych. Jak więc decydować się na tak poważną operację, jeżeli wciąż za mało wiemy o tym stanie, by go leczyć bez ryzyka podjęcia błędnej decyzji o operacji? Niezbędne jest w tym przypadku wsparcie komisji bioetycznej...
Fakty

Różne twarze płci

Transseksualizm (z łac. transire, czyli przechodzenie) - zaburzenie identyfikacji płciowej (postać zespołu dezaprobaty płci), polegające na pragnieniu życia i byciu akceptowanym jako osoba płci przeciwnej fizycznie.

Pierwsze zabiegi korygujące płeć wykonano w Pradze i Berlinie, na początku XX w. (1912 r.). Dopiero w latach pięćdziesiątych w Danii zaczęto przeprowadzać zabiegi połączone z leczeniem hormonalnym. Kazus Christine Jorgensen był pierwszym naukowo opisanym przypadkiem (1953 r.). W Polsce tego typu operację wykonano po raz pierwszy w 1963 roku w Szpitalu Kolejowym w Międzylesiu k. Warszawy (pacjentem był transseksualny mężczyzna). W 1983 r. w Klinice Chirurgii Plastycznej w Łodzi wykonano pionierski w Polsce zabieg zmieniający biologiczną kobietę w mężczyznę.

Gender - WHO definiuje gender jako stworzone przez społeczeństwo role, zachowania, aktywności i atrybuty, jakie dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet. W wielu kulturach cechy płci są często konstruowane na zasadzie kontrastu, polaryzacji „kobiece” - „męskie”. Teoria gender wskazuje, że często cechy uznawane za genetycznie przypisane kobiecie lub mężczyźnie wynikają z uwarunkowania kulturowego lub z presji społecznej. Wiele cech rzekomo „kobiecych” i „męskich”, mających pochodzić z różnic biologicznych, teoria gender uważa za mity społeczne.