Mam dwa miliony grzechów!

Katarzyna Bogucka 5 maja 2012, aktualizowano: 16-12-2013 12:33

Nie udźce pieczone, torty w kształcie kielicha, najnowszy program Windowsa, wymyślne gadżety, lecz trzeźwy wujek Bronisław, przyjmujący komunię świętą, byłby dla Mateusza najpiękniejszym prezentem.


W domu państwa Brotnickich po południu trudno zastać kogokolwiek. Trwa przecież alarm przedkomunijny. Do uroczystości zostały wprawdzie jeszcze dwa tygodnie, ale pracy jest co niemiara, ponieważ rodzina zdecydowała, że przyjęcie zorganizuje własnymi siłami. Pani Mariola, mama Mateusza, właśnie pojechała do wsi po 100 jajek. Obliczyła, że na dziesięć placków, sałatki i panierki do mięsa powinno wystarczyć...

W drodze powrotnej ma zamiar zatrzymać się przy sklepie z balonami. Potrzebuje około 50 białych balonów z napisem „IHS”, którymi ozdobi ogromny świerk rosnący przed domem, a także wynajętą na imprezę komunijną salę w szkole podstawowej. Dom będzie też przybrany białymi aksamitnymi kokardami. - I trzeba coś zrobić z meblami... - zastanawia się mama. - Chyba zakryję je białymi haftowanymi obrusami. Wszędzie musi być biało, świeżo, żeby syn czuł się w tym dniu wyjątkowo także w domu.

Świniak dla bratanka

W tym czasie mąż pani Marioli, Krzysztof, dobija targu ze szwagrem, który na potrzeby rodzinnego święta pozbawił życia dziesięć kur i dorodnego świniaka. Wieprzek, już poćwiartowany, czeka w chłodni. Przygotuje się z niego mnóstwo pysznego swojskiego jedzenia: kotlety schabowe, bigos, zrazy, pieczeń.

W komunijnym jadłospisie nie może zabraknąć, m.in., potrawki z ryżu i kurczaka, którą domownicy, z wyjątkiem Mateusza, wprost uwielbiają. Ta i wszystkie inne dania wyjdą spod ręki doświadczonej kucharki. Rodzice Mateusza w czasie komunii dwóch starszych synów (to było prawie 20 lat temu) sami gotowali, piekli, podawali do stołów. - I padaliśmy z nóg już w czasie mszy świętej - wspominają. - Dlatego tym razem poprosiliśmy o pomoc zaprzyjaźnioną kucharkę (gotowała na wesele starszego syna), która zajmie się mięsiwem. My zrobimy najwyżej kilka sałatek i to wszystko.

Te przygotowania mają oczywiście swoją cenę, ale nie tak dotkliwą jak wynajęcie restauracji czy zamówienie cateringu.

- Wynajęcie na dwa dni sali w szkole położonej w pobliżu domu (razem z kuchnią, wyposażoną w naczynia i sztućce) - 400 zł. Ciasta - 400 zł (Mateusz zażyczył sobie okrągły biały tort z karmelowym „IHS” na środku) - spisuje wydatki na kartce pani Mariola. - Ubranie dla syna, czyli garnitur, nowe buty, koszula, mucha - 600 zł. Książeczka do nabożeństwa, różaniec, medalik, świeca, pamiątka komunii - 200 zł. Alba - 120 zł. Do tego mięso i inne produkty spożywcze... Wydaje mi się, że Pierwsza Komunia Święta Mateusza będzie nas kosztować jakieś 4 tys. zł. Przy stole zasiądzie około 40 osób. Nasza rodzina jest bardzo liczna, a i tak młodzież przyjedzie bez osób towarzyszących. Byłoby jednak jeszcze drożej, gdybyśmy nie organizowali uroczystości na własną rękę...

Wujek Bronek bez wódki...

Mateusz nie do końca rozumie, co dzieje się niejako za kulisami jego wielkiego święta. Uwagę chłopca zaprząta w tej chwili stale wyłączający się komputer. Zapytany o wymarzony prezent, zamyśla się. - Chciałbym, żeby ktoś wgrał mi najnowszego Windowsa, bo teraz komputer co chwilę mi się wyłącza...

Po chwili chłopiec uśmiecha się po nosem i dodaje. - Ucieszyłbym się też z bluetootha. To jest takie urządzenie, że je podłączam, a pliki przechodzą z komputera do telefonu. No i fajnie byłoby mieć bezprzewodowy Internet...

Cała rodzina puszcza na razie te internetowe pragnienia mimo uszu, bo przecież wszyscy wiedzą, że chłopak najbardziej na świecie chciałby, żeby jego wujek Bronisław przystąpił w dniu przyjęcia do komunii. - Musiałby pójść do spowiedzi, a to chyba będzie trudne - martwi się chłopczyk. - Na moim przyjęciu nie będzie żadnego alkoholu, nawet wina! - zapowiada dziewięciolatek. - Będą za to piłki, rakietki do badmintona i po jedzeniu wyjdziemy z sali na boisko szkolne trochę się pobawić.

Mateusz doskonale zdaje sobie sprawę, że pierwsza komunia to jednak przede wszystkim święto ducha, nie ciała. Zapytany o sens tego dnia wyjaśnia:

- Jak to o co chodzi?! Komunia jest pierwszym dniem wielkiej przyjaźni z Bogiem! No chyba jest jasne, że to ważna sprawa, gdy Bóg zaczyna mieszkać w moim sercu, prawda? W czasie komunii zjada się hostię, zrobioną z opłatka, a ja bardzo lubię opłatek i mogę go zjeść naprawdę bardzo dużo - chwali się drugoklasista.

Jedną z mniej przyjemnych spraw będzie stanie w ławkach z palącymi się świecami. Dzieciaki już straszą się opowieścią o tym, jak to w zeszłym roku pewna dziewczynka podpaliła włosy drugiej dziewczynce (na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało). W tym roku dzieci wezmą udział w próbie ze sztucznymi świecami w dłoniach. Próbna będzie także spowiedź. Mateusz obawia się tej chwili najbardziej, choć rachunek sumienia ma przećwiczony z mamą. Czas na krótkie przypomnienie. - Jeszcze nie znam wszystkich jego grzechów - śmieje się mama chłopca. - Każdego dnia wieczorem mówię mu jednak takie zdanie: „Zadbaj o swoją duszę”. Mam nadzieję, że bierze je sobie do serca.

Jeden grzech z głowy

Przy dużym kuchennym stole rozpoczyna się przepytywanie. - „Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno” - mówi mama, a Mateusz łapie się za głowę: - To chyba mam dwa miliony takich grzechów!

- „Nie zabijaj” - mówi mama, a chłopiec nic nie odpowiada.

- Gdy w mroźne dni nie zakładasz czapki, to narażasz swoje zdrowie, a może nawet życie - tłumaczy synowi pani Mariola. - „Nie kradnij”. Gdy weźmiesz tacie albo mamie dwa grosze z portfela, jest to kradzież.

- Dwa grosze? E tam, a po co mi dwa grosze? Nigdy nikomu nic nie ukradłem, nawet dwóch groszy! - śmieje się Mateusz.

- No, to mamy jeden grzech z głowy - oddycha z ulgą mama. - Jedziemy dalej. Nie będziesz kłamać. Mateusz, czy ty kiedyś skłamałeś?

- Na pewno mamo, a ty nie? - dopytuje syn.

- Nie będziesz zazdrościć, na przykład komputera, roweru albo tego, że jakieś dziecko może codziennie jeździć do McDonald’s...

- Ja niczego nie zazdroszczę, co najwyżej mamy. Komu? Samemu sobie!

Pani Mariola jest pewna, że syn dobrze rozumie sens Pierwszej Komunii Świętej. Już dwa lata temu rodzina zastanawiała się nad posłaniem go do komunii wcześniej. Ucząca religii siostra zakonna poleciła im wtedy zrobić prosty test. Kazała zapytać dziecko o różnicę między zwykłym chlebem a hostią. „Jeden chleb karmi mnie, moje ciało, a drugie moją duszę” - miał wówczas odpowiedzieć 7-letni Mateusz. Dziś jako 9-latek dojrzałością zaskakuje wielu dorosłych, ale na pewno nie można powiedzieć o nim, że jest sztuczny czy przesadnie uduchowiony. Nie pcha się też specjalnie do pełnienia jakichś ról w kościele, choć tym razem wydaje się, że od nich nie ucieknie...

- Moja mama stale mnie namawia, żebym czytał w kościele - żali się. - No kurczę, nie rozumie, że jak się pomylę, będę pośmiewiskiem całej szkoły?

Śpiewająco?

Mama chłopca wspomina, jak to podczas komunii starszego syna osobiście witała w imieniu rodziców księdza proboszcza. Była z tej roli szczególnie dumna.

Mateusz jednak nie ustępuje. Na dowód tego, że może się pomylić czytając, bierze do ręki pierwszą z brzegu książkę. Czyta trochę za szybko i zdarza mu się połknąć końcówkę wyrazu. - O, no właśnie, pomyliłem się! - zauważa nie bez satysfakcji.

Po kolejnej próbie w kościele już wszystko wiadomo. Mateusz będzie... śpiewał psalm responsoryjny. Choć słuch ma dobry, śpiewanie może być dla niego bardziej stresujące od czytania. No bo jak wyraźnie, bez jąkania się i łapania oddechu po każdym wyrazie zaśpiewać naszpikowany trudnościami dykcyjnymi wers: „Kto pożywa ten chleb, będzie żył na wieki”?

PS Personalia zmieniono
Fakty

Pierwsza komunia w kościołach różnych wyznań

W niektórych miejscach w Polsce i na świecie Pierwszą Komunię Świętą przyjmują 5-7-latkowie.

Św. Tomasz z Akwinu napisał: „Kiedy dzieci zaczynają już dochodzić do pewnego używania rozumu, tak, że mogą się przejąć czcią względem eucharystii, można im tego sakramentu udzielić”.

Wierni Cerkwi prawosławnej przyjmują komunię świętą od momentu włączenia do Cerkwi, tzw. wocerkowlenija, jako niemowlęta.

Wierni kościołów luterańskich do komunii dopuszczani są po konfirmacji (w Polsce w wieku 15 lat). Kościoły protestanckie, tzw. drugiej reformacji, dopuszczają do udziału w komunii osoby, które przystąpiły do chrztu na podstawie osobistej i świadomej wiary. Wiele kościołów ewangelicznych pozostawia jednak tę regulację lokalnym zborom.